Po Górniku: Nie możemy tylko rozmawiać, musimy reagować - wKielcach.info - najważniejsze wiadomości z Kielc

Po Górniku: Nie możemy tylko rozmawiać, musimy reagować

Przeczytaj także

– Po porażce czujemy się przybici, ale nie może trwać to długo. Musimy reagować, bo mamy dwa mecze u siebie. Trzeba zapunktować – powiedział Mariusz Stępiński, napastnik Korony Kielce po porażce w Zabrzu.

„Żółto-czerwoni” przegrali z Górnikiem 0:1. Zwycięskiego gola po stałym fragmencie zdobył Rafał Janicki. Podopieczni Jacka Zielińskiego mieli swoje sytuacje w pierwszej połowie. Druga była toczona pod dyktando gospodarzy. – Graliśmy o pełną pulę. Początek był niemrawy, ale później otrząsnęliśmy się. Mieliśmy swoje sytuacje po stałych fragmentach, przytrafiła się też nieszczęsna kontra. Na tak ciężkim terenie, trzeba wykorzystywać te sytuacje. Nie zrobiliśmy tego i później zapłaciliśmy porażką – wyjaśniał Wiktor Długosz, wahadłowy kieleckiej drużyny.

W sobotę Korona mogła liczyć na wsparcie ponad półtora tysiąca kibiców. – Ta porażka boli. Długo graliśmy nieźle. Nawet kiedy oddaliśmy inicjatywę Górnikowi i znajdowaliśmy się w niskiej obronie, to czuliśmy, że mamy nad tym kontrolę. Boli strata punktów, bo przyjechała za nami rzesza ludzi. Mamy świetnych kibiców, ale niestety musieli oglądać naszą porażkę – tłumaczył Wiktor Długosz.

W drugiej połowie Korona była tłem dla rywala. Nie potrafiła stworzyć żadnej klarownej sytuacji ani dłużej utrzymać się przy piłce. – Po porażce czujemy się przybici, ale nie może trwać to długo. Musimy reagować, bo mamy dwa mecze u siebie. Trzeba zapunktować. To, że mieliśmy sytuacje, to nic nie znaczy. Musimy je wykorzystać. W drugiej połowie Górnik nas docisnął. Gol stracony po stałym fragmencie boli. Nie możemy tylko rozmawiać, musimy reagować – powiedział Mariusz Stępiński.

Korona spadła na 12. miejsce w tabeli. Ma minimalną, trzypunktową przewagę nad strefą spadkową. W perspektywie dwa domowe mecze z GKS-em Katowice i Piastem Gliwice. – Sami wypętaliśmy się w sytuację, w której gramy o życie. Nie chcę szukać szczęścia w nieszczęściu, bo lubimy mecze, w których mamy nóż przy gardle. Wolelibyśmy patrzeć w górę. Dalej możemy ją złapać, bo przy punktowaniu, ona nie jest daleka. Dół jest jednak bardzo blisko i musimy zacząć wygrywać – przekonywał Wiktor Długosz.

– Od poniedziałku musimy pedałować. Nie ma miejsca na błędy. Musimy mocno zasuwać na treningu, a w sobotę wyjść i mocno pracować na wygraną – zakończył Mariusz Stępiński.

Sobotni mecz z GKS-em Katowice na Exbud Arenie rozpocznie się o godz. 14.45

fot. Mateusz Bartkiewicz

Przeczytaj także