Olejniczak: Polska może być czarnym koniem grupy - wKielcach.info - najważniejsze wiadomości z Kielc

Olejniczak: Polska może być czarnym koniem grupy

Przeczytaj także

Michał Olejniczak przekonuje, że Polska może być czarnym koniem swojej grupy podczas rozpoczynających się w czwartek mistrzostw Europy. – Chcemy też udowodnić, że nasza piłka ręczna wygląda trochę lepiej niż niektórzy myślą – powiedział reprezentacyjny rozgrywający.

Ten sezon nie jest dla Olejniczaka, ze względu na problemy zdrowotne, łatwy. W połowie października nabawił się urazu przywodziciela, a 19 listopada w wyjazdowej konfrontacji z Aalborgiem doznał kontuzji mięśnia dwugłowego uda. – Nie miałem na to wpływu, w tych sytuacjach to był czysty przypadek, jednak na początku tego sezonu przytrafiły mi się małe przestoje. Z drugiej strony nie były to zbyt poważne dolegliwości, które wymusiłyby przerwę dłuższą niż kilka tygodni. Zostawiam to jednak za sobą i cieszę się, że wróciłem do pełni zdrowia. W towarzyskich meczach z Serbią wreszcie mogłem wystąpić w pełnym wymiarze – przyznał.

Zawodnik nie ukrywa, że z trudem znosił przymusowy rozbrat z boiskową rywalizacją.– Kiedy przebywałem w domu albo chodziłem na rehabilitację, to brakowało mi grania i z bólem serca patrzyłem jak moi koledzy walczą, a ja nie jestem w stanie im pomóc. Miałem bardzo duży głód gry i w spotkaniach z Serbią czułem radość, że mogę wybiec na parkiet, zdobywać bramki i pomagać drużynie. Wszystko jest obecnie ok i czuję się bardzo dobrze – przekazał.

Rozgrywający Industrii Kielce wznowił treningi dopiero 2 stycznia podczas zgrupowania reprezentacji, bo wcześniej nie otrzymał od lekarzy zielonego świata na zajęcia z zespołem. Na trzy tygodnie przed przyjazdem nad morze dostał tylko pozwolenie na trening motoryczny. – Od tego momentu zacząłem biegać oraz chodzić na siłownię. Pod względem fizycznym przyjechałem do Cetniewa prawie gotowy, aczkolwiek w pierwszych dniach obozu dość mocno odczułem grę na kontakcie i wszystkie zderzenia z zawodnikami – dodał.

Prawie 25-letni zawodnik przyznał, że bardzo dobrze współpracuje mu się z selekcjonerem. Zdradził, że trener Jota Gonzalez preferuje styl gry podobny do tego, jaki stosują w jego klubie. Większych problemów ze zrozumieniem tej taktyki nie mają też zawodnicy Wisły Płock, bo w klubie również prowadzi ich hiszpański szkoleniowiec Xavi Sabate.

– Dzięki temu to porozumienie mogliśmy znaleźć szybciej. Podobne założenia proponował nam wcześniej trener Patryk Rombel, ale i tak musimy pomagać zawodnikom, którzy w swoich klubach stosują inne warianty i na co nie dzień nie mają z takim systemem do czynienia. Na treningach dużo jednak rozmawiamy, wymieniamy się informacjami oraz spostrzeżeniami, jak powinna wyglądać obrona, żeby wszyscy mogli się przestawić i nasza drużyna lepiej funkcjonowała – zauważył.

Olejniczak, który znany jest z żywiołowej i nieszablonej gry, a także z bardzo dużego zaangażowania, powinien być jednym z filarów drużyny narodowej. Po testowych meczach z Serbią wywnioskował, że będzie wykorzystywany zarówno w ataku jak i obronie.

– Liczę zatem, że będę mógł pokazać pełnię swoich możliwości i cieszę się, że trener mi ufa. Zawsze jestem do dyspozycji szkoleniowca i zawsze daję z siebie 100 procent. Ciężka praca nigdy nie było mi straszna, a zadanie, które mi powierzy, wykonam na „maksa”. Jeśli będę miał grać tylko w obronie, będą grał tylko w obronie, a jeśli będę miał się ograniczyć jedynie do ataku, też to bez problemu zaakceptuję – zapewnił.

W środę Polacy wylecą do Szwecji, a dwa dni później zmierzą się w Kristianstad w swoim inauguracyjnym meczu z Węgrami. Ponadto w niedzielę zagrają z Islandią, a we wtorek, na zakończenie zmagań w grupie F, ich rywalem będą Włosi. Z każdej grupy do dalszej fazy awansują dwa najlepsze zespoły.

– Zdajemy sobie sprawę, że trafiliśmy do bardzo mocnej grupy. Węgrzy na pewno mają wysoko postawione cele, będą dążyli, aby awansować do dalszej fazy z kompletem punktów. Wierzę jednak, że jako drużyna możemy napsuć rywalom sporo krwi i w ogóle być czarnych koniem tej grupy – skomentował.

Absolutnie przestrzega, aby nie lekceważyć teoretycznie najsłabszych w tym gronie Włochów. Przypomniał, że Polacy zmierzyli się z nimi w eliminacjach Euro 2024. W październiku 2022 roku triumfowali w Katowicach 30:23, natomiast w kwietniu na wyjeździe zwyciężyli 31:29.

– Wynik pierwszego meczu, jeszcze za kadencji trenera Rombla, może być trochę zakłamany, bo wielu zawodników rywali zmieniło przynależność klubową i obecnie gra w Niemczech. Na pewno zagrożenie ze strony ich rozgrywających będzie bardzo duże. Po analizie wideo wiemy, że preferują bardzo ofensywną obronę trzy-trzy i na to szczególnie musimy się przygotować – ocenił.

Absolwent SMS Gdańsk z wielką radością jedzie na turniej, ale zgadza się, że podstawowym zadaniem nie jest indywidualna satysfakcja tylko odnoszenie zwycięstw.

– Na mistrzostwach zawsze podstawowym celem jest wyście z grupy. Na Euro jest jednak trudniej niż na mistrzostwach świata, bo dalej przechodzą dwa, a nie trzy zespoły. Co będzie dalej w rundzie głównej, w gronie silniejszych drużyn, zobaczymy ewentualnie później. Na razie koncentrujemy się na tym, co tu i teraz, czyli na trzech meczach grupowych. W każdym z nich zamierzamy zaprezentować się z jak najlepszej strony, aby udowodnić naszych kibicom, że polska piłka ręczna wygląda trochę lepiej niż niektórzy myślą – zaznaczył.

W pierwszej fazie biało-czerwoni rozgrywać będą swoje spotkania w Kristianstad, a hala w tym szwedzkim mieście jest zdecydowanie mniejsza od pozostałych aren zawodów w Malmoe, Baerum oraz Herning.

Zawodnik uznał, że to może być na plus, bo w początkowej fazie mistrzostw mniejsze obiekty bywają bardziej zapełnione. Atmosfera w nich jest gorętsza i lepiej ją czuć niż w typowych halach widowiskowo-sportowych, gdzie poza meczami odbywają się także koncerty.

– Mieliśmy już możliwość grać w Kristianstad przy okazji dwóch spotkań ze Szwecją. Mam dobre wspomnienia i liczę, że teraz przyniesie nam trochę szczęścia. Czytałem również, że na mistrzostwa tradycyjnie wybiera się liczna grupa kibiców islandzkich i spodziewam się, że razem z naszymi fanami stworzą na trybunach świetną atmosferę – podkreślił.

Olejniczak widzi tylko jednego kandydata do złotego medalu. To aktualni mistrzowie świata i olimpijscy Duńczycy.

– W ostatnich latach pokazują nieprawdopodobną jakość. Mają fantastycznie indywidualnie wyszkolonych zawodników, do tego dochodzi niesamowity Mathias Gidsel. Moim zdaniem ta drużyna jest poza zasięgiem innych zespołów – podsumował.

fot. Paweł Bejnarowicz/ZPRP

 

Przeczytaj także