– Mam mieszane uczucia. Jest trochę niedosytu. Przeżywało się różne remisy, ale uważam, że daliśmy więcej możliwości ku temu, aby zainkasować trzy punkty – powiedział Jacek Zieliński, trener Korony Kielce, po piątkowym spotkaniu z Jagiellonią Białystok.
Doświadczony szkoleniowiec swoją wypowiedź rozpoczął od wydarzenia, które wstrząsnęło polską piłką. W piątkowy poranek w wieku 49-lat zmarł trener Jacek Magiera, który ostatnio był asystentem Jana Urbana w reprezentacji Polski. – Futbol zszedł na boczny tor. W obliczu tragedii i śmierci Jacka. Do tej pory jestem głęboko poruszony. To przykra sprawa. Straciliśmy porządnego człowieka i dobrego trenera – przyznał Jacek Zieliński.
W piątkowy wieczór Korona zagrała dobry mecz na tle drużyny walczącej o mistrzostwo. Prowadziła po golu Martina Remacle’a. Kilka chwil później Belg sprokurował karnego, którego na bramkę zamienił Afimico Pululu. Gospodarze mieli idealną sytuację na rozstrzygniecie losów spotkania na swoją korzyść w doliczonym czasie, ale stuprocentową sytuację zmarnował Mariusz Stępiński. – Jest trochę niedosytu. Przeżywało się różne remisy, ale uważam, że daliśmy więcej możliwości ku temu, aby zainkasować trzy punkty. Oddaliśmy 21 strzałów, ale pięć celnych. To pokazuje, że byliśmy dominującą stroną, chociaż posiadanie o tym nie świadczy. To jeden z lepszych, o ile nie najlepszy mecz na wiosnę. Dobrym pressingiem odepchnęliśmy rywali i zmusiliśmy ich do grania długich piłek. Jagiellonia tego nie lubi. Zabrakło jednak kropki nad „i”. Myślę, że takie minuty dobrej gry są dobrym zaczynem na przyszłość – wyjaśniał szkoleniowiec Korony.
Po sytuacji z ręką Martina Remacle’a, Jacek Zieliński zareagował nerwowo i obejrzał żółtą kartkę. Po spotkaniu przyznał, że wpływ na wynik miały kontrowersyjne decyzje sędziego.
– Sędzia tłumaczył, że piłka odbiła się najpierw od nogi, ale ręka była poza obrysem ciała. Tydzień temu słyszałem wypowiedź Adama Lyczmańskiego w programie Liga+Extra, który przedstawił zupełnie inną interpretację. Odpowiedziałem, że my przy tym wszystkim głupiejemy, a wy dalej robicie swoje. Za to dostałem żółtą kartkę – powiedział i dodał, że jego drużynie też należała się „jedenastka” za faul Sławomira Abramowicza na Wiktorze Długoszu.
– Dla mnie to ewidentny rzut karny. Tłumaczenie, że Wiktor kątem oka patrzył na bramkarza i pod niego podchodził jest śmieszne – dodał.
Jacek Zieliński długo czekał ze zmianą Mariusza Stępińskiego, który w ostatnich minutach wyglądał na bardzo zmęczonego. Władimir Nikołow zastąpił go dopiero w doliczonym czasie.
– Kto znalazł się w sytuacji bramkowej przed zmianą? Mariusz Stępiński. To nie fizyka kwantowa, a piłka nożna. Będę polegał na tym, co widzę na treningach i swoim doświadczeniu. Nie interesuje mnie teraz głos ludu, chociaż jest ważny – zakończył doświadczony szkoleniowiec.
fot. Mateusz Bartkiewicz







