Industria Kielce zrobiła pierwszy krok w stronę finału ORLEN Superligi. W niedzielę, w pierwszym meczu półfinału, pokonała na wyjeździe Rebud KPR Ostrovię Ostrów Wielkopolski 34:26.
Krzysztof Lijewski miał pełen komfort kadrowy. W Kielcach zostali Bekir Cordalija i Marcel Latosiński. Większe problemy mieli gospodarze. Z powodu urazów wypadli Kamil Adamski i Robert Kamyszek. Kim Rasmussen wpisał do protokołu trzynastu zawodników.
Ostrovia zaczęła od prowadzenia 2:0. W siódmej minucie dwa obronione karne na swoim koncie miał Adam Morawski. Kielczanie mieli problemy ze złapaniem rytmu – po obu stronach boiska. W ósmej minucie Alex Dujszebajew zmarnował kontrę. Trafił piłką w twarz Jakuba Zimnego, za co otrzymał karę.
Gospodarze grali dobrze w ataku. Na kole dużo problemów stwarzał Ivan Burzak. Ciężar gry na swoje barki brał Patryk Marciniak. W 11. minucie Ostrovia prowadziła 7:5. Kielczanie w ofensywie byli ospali. Jeśli doszli do sytuacji, to szwankowała skuteczność. Po kwadransie Jakub Zimny miał pięć obron.
Z upływem czasu sytuacja nie ulegała zmianie. Goście popełniali sporo błędów. W 19. minucie miejscowi prowadzili 9:7 i zmarnowali akcję na plus trzy. Dystans zmniejszył Alex Dujszebajew. Po wybronionej kolejnej akcji, Krzysztof Lijewski poprosił o przerwę. Po nim na środku rozegrania pojawił się Piotr Jędraszczyk. Do remisu doprowadził Benoit Kounkoud. Kielczanie uszczelnili obronę. W 22. minucie wyszli na pierwsze prowadzenie w meczu – po trafieniu Theo Monara była 10:9.
Strzelecką niemoc Ostrovii przerwał Patryk Marciniak. W 25. minucie drugą karę zarobił Alex Dujszebajew. Tym razem za kwestionowanie decyzji sędziego. Ostrovia grała ambitnie. Bardzo szybko wykorzystywała grę w przewadze. Wyszła na prowadzenie 13:12. Na przerwę drużyny schodziły przy wyniku 15:15.
Drugą część dobrze zaczęli bramkarze. Jakub Zimny obronił karnego, a Klemen Ferlin rzut z drugiej linii. Z siódmego metra wynik zmienił Arciom Karaliok. Białorusin szybko zakończył udział w meczu. W 34. minucie trafił łokciem w twarz Patryka Marciniaka. Otrzymał czerwoną kartkę. Po przerwie dobrze w ataku kielczan wyglądał Michał Olejniczak. W 38. minucie, po jego trafieniu, było 19:16. Kim Rasmussen wziął przerwę. Po niej goście dorzucili kolejne trzy bramki do przewagi. Zaczęli seryjnie wyprowadzać kontry. Długi okres bez gola Ostrovii przerwał Ivan Burzak.
Podopieczni Krzysztofa Lijewskiego konsekwentnie robili swoje. Wrzucili zdecydowanie wyższy bieg. W 43. minucie prowadzili 25:18. Trener gospodarzy poprosił o kolejną przerwę. Przed wyższym wynikiem Ostrovię chronił Kacper Ligarzewski, który regularnie odbijał piłki.
Niewiarygodną serię przy rzutach karnych notował Adam Morawski. Kwadrans przed końcem miał na koncie pięć na pięć zatrzymanych „siódemek”. Gospodarze nie zamierzali rezygnować z walki. Rzucili dwa gole z rzędu i było 26:21 dla Industrii Kielce. Przyjezdni odpowiedzieli trzema trafieniami z rzędu.
W 53. minucie Ostrovia w końcu wykorzystała karnego. Sposób na Adama Morawskiego znalazł Ivan Burzak. Pięć i pół minuty przed końcem miejscowi znów zeszli ze stratą do pięciu goli. Po trafieniu Mirianiego Gawaszeliszwiliego było 25:30.
Goście znów podostrzyli w obronie, wyprowadzili kontry, w których wykańczaniu brylował Arkadiusz Moryto. Rzucili cztery gole z rzędu i wypracowali solidną zaliczkę.
Rewanż w Hali Legionów odbędzie się w piątek o godz. 20.30. Podczas tego meczu odbędzie się pożegnanie Tałanta Dujszebajewa, który po 12 latach przestał być trenerem Industrii Kielce. W poniedziałek, w drugim półfinale, PGE Wybrzeże Gdańsk zagra z Orlenem Wisłą Płock.
Rebud KPR Ostrovia Ostrów Wielkopolski – Industria Kielce 26:32 (15:15)
Ostrów: Zimny, Ligarzewski – Marciniak 5, Burzak 4, Smolnikow 3, Gawaszeliszwi 2, Wojciechowski 2, Urbaniak 2, Klopsteg 1, Misiejuk 1, Szpera 1, Frankowski
Kielce: Morawski, Ferlin – Nahi, Jarosiewicz 2, Sićko, D. Dujszebajew 1, Vlah 1, Olejniczak 4, Jędraszczyk 2, A. Dujszebajew 3, Maqueda 3, Moryto 6, Kounkoud 4, Karaliok 4, Monar 4, Rogulski








