– Musimy zagrać do końca, do krwi. Musimy wzajemnie nakręcać się każdym udanym zagraniem, pomagać sobie. Rola kibiców będzie najważniejsza – mówi Aleks Vlah, rozgrywający Industrii Kielce przed niedzielnym, drugim meczem finału Orlen Superligi.
Podopieczni Krzysztofa Lijewskiego zrobili pierwszy krok w stronę odzyskania trofeum. Kilka dni temu wygrali w Płocki 30:25. Zagrali świetne zawody po obu stronach boiskach. – Wszyscy byliśmy razem. To, co założyliśmy przed meczem, wykonywaliśmy na parkiecie.Trzymaliśmy się naszego planu. Każda obrona i bramka nas napędzały. Byliśmy jedną drużyną. Cieszyliśmy się wspólnie z każdego udanego zagrania – zdradza powody sukcesu rozgrywający ze Słowenii.
Drugie spotkanie będzie trudniejsze. – To będzie inny mecz. W pierwszym spotkaniu Płock na pewno nie był w swojej najwyższej formie. Będą lepiej przygotowani i postarają się zagrać inaczej. My zagraliśmy bardzo dobrze i teraz musimy to powtórzyć – podkreśla Aleks Vlah.
W pierwszym meczu, Kielczanie często szli odważnie do przodu z atakami, stoczyli wiele bezpośrednich pojedynków z obrońcami. To wyczerpujący styl. – Jesteśmy sportowcami. To nasza praca. Normalnie gramy co trzy dni, teraz mamy tydzień na przygotowania. Dużo dają nam nasi kibice. Ich doping pobudza adrenalina. Z tej strony, może być łatwiej, bo będziemy mieć więcej energii z trybun – przyznaje środkowy rozgrywający.
W Płocku 28-latek częściej grał na lewym rozegraniu niż na środku. Na tej samej pozycji zaliczył bardzo dobre występy w reprezentacji w dwumeczu eliminacji mistrzostw świata przeciwko Czarnogórze.
– W klubie cały sezon grałem na środku. W reprezentacji częściej jestem ustawiany na lewej połówce. Trochę brakowało mi tego. Czuje się dobrze na obu pozycjach. Najważniejsze, że zespół wygrał mecz, a ja dałem z siebie tyle, ile mogłem – wyjaśnia Aleks Vlah, który podkreśla, że kluczowe przed niedzielą będzie nastawienie mentalne na walkę do ostatniej sekundy.
– Głowy są bardzo ważne. Wiemy, że możemy znów ich ograć. Zrobiliśmy to w dobrym stylu. W ostatnich latach często z nimi przegrywaliśmy. Teraz kwestia mentalna jest po naszej stronie. Musimy postawić drugi krok u siebie w domu – wyjaśnia i dodaje, co będzie kluczowe w realizacji planu.
– Musimy zacząć mecz tak samo jak w Płocku, czyli twardo w obronie, a w ataku bez błędów. Musimy zagrać do końca, do krwi. Musimy wzajemnie nakręcać się każdym udanym zagraniem, pomagać sobie. Rola kibiców będzie najważniejsza. Oni są fantastyczni. Chcemy im oddać to, co oni nam dawali przez cały sezon – kwituje Słoweniec.
Niedzielny mecz w Hali Legionów rozpocznie się o godz. 12.30.








