Lijewski: Każdy schował swoje ego dla dobra drużyny - wKielcach.info - najważniejsze wiadomości z Kielc

Lijewski: Każdy schował swoje ego dla dobra drużyny

Przeczytaj także

Industria Kielce odzyskała tytuł mistrza Polski. Do 21-wszego triumfu w historii poprowadził ją Krzysztof Lijewski, który miesiąc temu przejął drużynę po odejściu Tałanta Dujszebajewa. – Najtrudniejsze było przekonanie chłopaków do mojej wizji – przyznał po finałowym meczu z ORLENEM Wisłą Płock.

Kielczanie nie byli faworytem finału, ale w dwóch meczach zagrali kapitalnie. W Płocku wygrali 30:25. W Kielcach również spotkanie odbywało się pod ich dyktando. Zwyciężyli 36:27. – Dzięki drużynie z Płocka, musieliśmy przesunąć się do granic wytrzymałości w naszym mentalu. Przez kilkanaście lat wygrywaliśmy. Później mistrzostwo zostało nam zabrane. Taki jest sport. Nie zawsze wygrywasz. Zrozumieliśmy, że musimy zrobić coś więcej. Chłopaki wykonali kawał ciężkiej roboty. Nie tylko w meczu. To treningi, godziny rozmów. Odrobili lekcję. Serdecznie im dziękuję. Tego sukcesu nie byłoby, gdyby nie nasi kibice. Oni są z nami zawsze na dobre i na złe. Udowodnili, że kibicem się nie bywa, ale jest. Pokazali to w tak trudnym sezonie. Odczuwałem ich wsparcie na co dzień na kieleckich ulicach – powiedział Krzysztof Lijewski.

Były reprezentant Polski znakomicie przygotował drużynę do finałowej rywalizacji. Zadanie nie należało do najłatwiejszych, bo poza aspektem sportowym, musiał również pozbierać myśli zawodników.

– Najtrudniejsze było przekonanie chłopaków do mojej wizji. Kiedy tylko przejąłem drużynę, powiedziałem im, że trzeba coś zmienić. Nie dużo, ale jednak. To nie jest łatwy proces. Nie tylko sportowcy, ale też ludzie, mają swoje przyzwyczajenia. Chciałem, aby zespół od nich odszedł. Oni nabyli je przez lata. Musieli spróbować czegoś innego. Wykonali kawał roboty. Każdy schował swoje ego dla dobra drużyny – wyjaśniał Krzysztof Lijewski, który zaskoczył Orlen Wisłę płaską, bardzo agresywną obroną w niemieckim stylu.

– Nigdy nie zmieni się teza o tym, że obrona wygrywa mistrzostwa, a atak sprzedaje bilety. Byliśmy monolitem od początku do końca – przyznał.

Po końcowym gwizdku Krzysztof Lijewski utonął w objęciach najbliższych.

– Nie ma nic ważniejszego niż rodzina. Najbliżsi ludzie, którzy widzą więcej niż Kowalski z ulicy. To ja przynosiłem pracę do domu, chociaż nie powinienem tego robić. To ja poświęcałem czas na analizę kosztem żony i córek. One to zaakceptowały i nie marudziły. To pokazuje, jakie dały poświęcenie. Zrozumieli jaki jest cel i do czego dążyli. Po syrenie, pierwsze co chciałem, to podziękować właśnie im – wyjaśniał Krzysztof Lijewski.

Teraz były świetny prawy rozgrywający wyrósł na faworyta do przejęcia drużyny z Kielc na stałe.

– Z Krzysztofem spotkam się bardzo szybko. Pokazał jak bardzo dobrym jest trenerem. Zespół uwierzył w niego. To było widoczne w dwóch meczach. Nie chcę odpowiadać jeszcze, czy zostanie, czy nie. Przygotował te spotkania perfekcyjnie. Wielkie ukłony dla niego – mówi Paweł Papaj, p.o. prezesa KS Iskry Kielce.

– Teraz będę zajmował się świętowaniem, a nie myśleniem o przyszłości – odpowiada Krzysztof Lijewski.

Przeczytaj także