Morawski przeprasza za swoje zachowanie, ale w oświadczeniu nie ma słowa o Płocku - wKielcach.info - najważniejsze wiadomości z Kielc

Morawski przeprasza za swoje zachowanie, ale w oświadczeniu nie ma słowa o Płocku

Przeczytaj także

Adam Morawski, bramkarz Industrii Kielce, podczas mistrzowskiej fety na Rynku, kiedy wziął do ręki mikrofon, zaintonował przyśpiewkę obrażającą Orlen Wisłę Płock. Sprawą zajął się Komisarz Ligi, a golkiper przeprosił za swoje zachowanie w oświadczeniu.

Transfer Adama Morawskiego do Kielc wzbudził bardzo dużo emocji. Do „żółto-biało-niebieskich” trafił po trzech sezonach spędzonych w niemieckim Melsungen. Wcześniej, przez dziewięć lat bronił barw Orlen Wisły Płock.

„Zawsze będę Niebieski” – powiedział w momencie opuszczania Północnego Mazowsza. W momencie transferu do Kielc mocno dostało mu się od fanów „Nafciarzy”. Adam Morawski rozgrywał „Święte Wojny” pod dużą presją. W spotkaniu o Superpuchar Polski obronił decydujący karny. Z bardzo dobrej strony zaprezentował się podczas swojego pierwszego meczu w Płocku po drugiej stronie barykady.

W niedzielę 31-latek zdobył pierwsze mistrzostwo Polski w karierze. Podczas fety każdy z zawodników mógł zwrócić się do kibiców, często zaintonować przyśpiewkę. Adam Morawski wchodząc na balustradę kieleckiego balustradę, będąc po kilku piwach i po namowach innych graczy i kibiców zaśpiewał: „Jeb…Petrę, jeb…!”.

Film z tego wydarzenia obiegł internet. Swojego oburzenia nie kryli kibice z Płocka, a także sympatycy piłki ręcznej. W środę doświadczony bramkarz opublikował w swoich mediach społecznościowych oświadczenie, które w całości publikujemy poniżej.

W związku z wydarzeniami, które miały miejsce podczas świętowania zdobycia Mistrzostwa Polski, chciałbym szczerze przeprosić wszystkich, których zawiodłem swoim zachowaniem.

W trakcie celebracji dopuściłem się zachowań oraz wypowiedziałem słowa, które nigdy nie powinny paść z ust sportowca, reprezentanta swojego klubu ani człowieka. Dziś patrzę na to z dużym wstydem i poczuciem rozczarowania samym sobą. Chcę przeprosić kibiców, środowisko sportowe, Superligę, mój klub, kolegów z drużyny oraz wszystkich, którzy poczuli się dotknięci lub zawiedzeni moim postępowaniem.

Wiem, że osoby publiczne, a szczególnie zawodowi sportowcy, są oceniani nie tylko przez pryzmat wyników sportowych, ale również tego, jak zachowują się poza boiskiem. Tym razem nie stanąłem na wysokości tego obowiązku. Nie szukam usprawiedliwień. Odpowiedzialność za swoje słowa i czyny biorę w pełni na siebie. Jestem świadomy, że konsekwencje tej sytuacji są wynikiem moich decyzji i przyjmuję je z pokorą.

To, co się wydarzyło, jest sprzeczne z wartościami, którymi staram się kierować na co dzień, oraz z tym, jakim człowiekiem chcę być. Jeszcze raz przepraszam wszystkich, których zawiodłem.

Przeczytaj także