Przewaga ataku nad obroną. Industria Kielce rozbiła Celje - wKielcach.info - najważniejsze wiadomości z Kielc

Przewaga ataku nad obroną. Industria Kielce rozbiła Celje

Przeczytaj także

Industria Kielce udanie rozpoczęła sparingowe granie w letnim okresie przygotowawczym. W czwartek, w półfinale towarzyskiego Fresh Corner Cup w Tatabanyi, pokonała Celje Pivovarną Lasko 49:32. W piątek zagra o zwycięstwo z RK Zagrzeb.

Industria Kielce pojechała na Węgry w okrojonym składzie. Do kontuzjowanych wcześniej Arkadiusza Moryty i Michała Olejniczaka dołączyli Szymon Sićko i Milorad Bakić. Krzysztof Lijewski mógł skorzystać tylko z jednego nominalnego lewego rozgrywającego – Kiryła Rabczyńskiego.

Białorusin rozpoczął spotkanie w wyjściowym składzie – obok Aleksa Vlaha i Juliena Bosa w drugiej linii. Francuz otworzył wynik ładnym rzutem po przygotowanej akcji. Na środku obrony zaczęli Arciom Karaliok i Dylan Nahi. Po pięciu minutach było 3:2 dla mistrza Polski.

Kielczanom szybko przyszło zmierzyć się z grą w osłabieniu – po karach Kiryła Rabczyńskiego i Dylana Nahiego. W ekipie Celje bardzo dobrze radził sobie doświadczony Żiga Mlakar. W dziesiątej minucie rzucił swojego szóstego gola, a na tablicy wyników był remis 8:8.

Kielczanie w końcu zaczęli lepiej wyglądać w obronie. Po kwadransie prowadzili 13:10 – w pełni wykorzystując pierwszą grę w przewadze. Chwilę później, przy stanie 14:12, o czas poprosił Krzysztof Lijewski. Zwrócił uwagę, że zespół zbyt słabo gra w defensywie.

Wynik podwyższył Kirył Rabczyński. Następnie pierwszą interwencję, w sytuacji sam na sam, zanotował Dejan Milosavljev. Lewy rozgrywający z Białorusi podwyższył na plus cztery.

Krzysztof Lijewski przeprowadzał zmiany, niemal na wszystkich pozycjach. Na prawej stronie pojawili się Luka Klarica i Faruk Yusuf. Nigeryjczyk grał na skrzydle. W 22. minucie Kielczanie wyprowadzili dobry atak w drugie tempo, zakończony trafieniem aktywnego Arcioma Karalioka na 19:14. Za kilka chwil było już 21:14.

W pierwszej części oglądaliśmy „radosny handball”. Mistrzowie Polski prowadzili do przerwy 26:20. Zdecydowanie atak górował nad obroną. Podopieczni Krzysztofa Lijewskiego zanotowali tylko trzy straty.

W drugiej części w kieleckiej bramce pojawił się Adam Morawski. Mistrzowie Słowenii szybko odrobili dwie bramki. Za chwilę dwie obrony zanotował Adam Morawski, a gola po szybkim ataku zdobył Benoit Kounkoud.

Po wznowieniu bardzo dobrze w ataku prezentowało się trio Vlah-Jędraszczyk-Bos. W 37. minucie swojego szóstego gola zdobył pierwszy z nich i było 31:24.

Dalej obie drużyny nie prezentowały najwyższej formy w obronie. W 42. minucie było 34:27 dla mistrzów Polski, a trener rywali poprosił o czas. Siedem goli na swoim koncie miał już Arciom Karaliok.

W bramce kolejne trzy obrony dołożył Adam Morawski. W 45. minucie o dwóch kolejnych trafieniach Theo Monara było 38:27.

Krzysztof Lijewski ponownie przeprowadził szereg zmian po kwadransie. Na boisku został jednak Piotr Jędraszczyk, który bardzo dobrze zarządzał kieleckim atakiem. W 50. minucie gola na 40:28 rzucił Luka Klarica. Na tym etapie skuteczność 7/15 miał Adam Morawski.

Po wejściu z ławki w ataku błyszczał Kirył Rabczyński, który pokazał szeroki repertuar rzutów. Podopieczni Krzysztofa Lijewskiego nie ściągali nogi z gazu w ataku. Rzucali gola za golem. Rywale mieli problemy w ofensywie. Dziewięć obron na koncie uzbierał Adam Morawski, którego na ostatnie minuty zastąpił Kacper Kaleta, który również zanotował skuteczną interwencję.

W piątkowym finale turnieju mistrzowie Polski zmierzą się z RK Zagrzeb, które ograło MOL Tatabanya KC 29:26. Mecz rozpocznie się o godz. 19.

POMECZOWY KOMENTARZ KRZYSZTOFA LIJEWSKIEGO: Cieszymy się z wygranego meczu. Chłopaki zrealizowali to, czego od nich oczekiwaliśmy. Mieli bardzo dużo biegać do przodu. To okres przygotowawczy. Było kilka fajnych momentów z naszej strony w ataku pozycyjnym. Były jednak też zbyt długie przestoje w obronie, zwłaszcza w pierwszej połowie. 20 straconych bramek to zbyt dużo. Po przerwie ten element udało nam się poprawić. Byliśmy bardziej zwarci i mobilni. Rywale mieli trudniejsze zadanie. W ataku dalej pchaliśmy każdą piłkę do przodu

 Industria Kielce – Celje Pivovarna Lesko 49:32 (26:20)

Kielce: Milosavljev, Morawski, Kaleta – Nahi, Jarosiewicz 2, Latosiński 1, Rabczyński 8, Vlah 8, Jędraszczyk 4, Bos 5, Yusuf 4, Klarica 2, Kounkoud 2, Karaliok 9, Monar 4

fot. Łukasz Rysiak

Przeczytaj także