Po przegranym Superpucharze: W ostatnim kwadransie opadliśmy z sił - wKielcach.info - najważniejsze wiadomości z Kielc

Po przegranym Superpucharze: W ostatnim kwadransie opadliśmy z sił

Przeczytaj także

– W ostatnim kwadransie opadliśmy z sił. Jedyną różnicą między nami była dłuższa i zdrowa ławka na korzyść Płocka – powiedział Krzysztof Lijewski, trener Industrii Kielce po przegranym meczu o Superpuchar Polski.

W sobotę, na start nowego sezonu, drużyna ze Świętokrzyskiego przegrała z ORLEN Wisłą Płock w Łodzi 24:27. Kielczanie przystąpili do spotkania w okrojonym składzie. Z powodu problemów zdrowotnych zabrakło m.in. Michała Olejniczaka, Szymona Sićki i Milorda Bakicia. Kilku zawodników musiało rozegrać niemal pełne 60 minut w ataku i w obronie. Przez trzy kwadransie wynik oscylował wokół remisu, z delikatną inicjatywą na korzyść mistrzów Polski. W końcówce zdecydowanie lepsi byli jednak rywale.

–  Mieliśmy tylko pięciu rozgrywających, z czego trzech nowych. Dopóki chłopaki mieli siły, dopóki była świeżość w głowie, to było dobrze. Później wszystko zaczęło się sypać. Popełniliśmy za dużo prostych błędów technicznych. Czasami za łatwo oddawaliśmy piłkę w ręce przeciwników. Do tego faule ofensywne, które nie wiem, czy były, ale zostały odgwizdane. Z 17 błędami technicznymi nie jesteś w stanie wygrać z tak mocnym przeciwnikiem. Jestem jednak zadowolony z chłopaków. Zagrali na maksa. Walczyli do końca – tłumaczył Krzysztof Lijewski.

Niemal całe spotkanie w ataku rozegrał Piotr Jędraszczyk, który zmaga się z urazem żeber. Urazu doznał w ostatnim przedsezonowym sparingu z One Veszprem.

– Piotrek zacisnął zęby i pokazał, że jest prawdziwym sportowcem. Mimo dotkliwego bólu, dał radę. To nieprzyjemny uraz, bo przy każdym wdechu i wydechu żebra bolą. Grał na tyle, na ile mógł. Jestem zadowolony z innych chłopaków, którzy wybiegali to spotkanie atak-obrona. Jestem rozczarowany porażką, ale z postawy chłopaków jestem dumny – podkreślił Krzysztof Lijewski.

W kieleckiej bramce dobrze radził sobie Dejan Milosavljev. Serb odbił 12 piłek, co dało mu 32-procent skuteczności. W jego ręce trafił tytuł MVP.

– Nie cieszę się z MVP, bo wolałbym zdobyć Superpuchar. Jestem smutny. Przez większość spotkania dobrze graliśmy w obronie. W ciągu pięciu, sześciu minut straciliśmy tempo, nasz poziom spadł. W tej drużynie mamy jednak dużo miejsca do poprawienia, na zrobienie postępu. Mamy siedmiu nowych zawodników. To zawsze wymaga czasu, aby złapać odpowiedni rytm. Mamy też kontuzje, ale to nie jest powód, dla którego przegrywamy. Chcieliśmy wygrać. Nie udało się, ale myślę, że z tego wyciągniemy wiele dobrego dla siebie i z każdym tygodniem, każdym meczem będziemy wyglądać lepiej.  Musimy być mądrzejsi i nie popełniać tylu błędów – powiedział Dejan Milosavljev.

W najbliższych tygodniach Kielczanie dalej muszą radzić sobie w ograniczonym składzie. Czy sobotni mecz zmienia coś w przygotowaniach do startu rozgrywek Ligi Mistrzów?

– Łatwiej byłoby, gdybyśmy wygrali ten mecz. Wtedy dostalibyśmy pozytywnego kopa. Wiedzieliśmy, z kim się mierzymy i co mamy na chwilę obecną. Jeśli chcesz pokonać Płock, musisz być zdrowy. To jest najważniejsze słowo. Jeśli masz rotację, możesz podtrzymać wysokie tempo, które przeciwnikom nie pasuje, to wtedy możesz liczyć na zwycięstwo. Przy ograniczonym składzie pewne jest zmęczenie. To generuje błędy, którymi karmi się rywal – zakończył Krzysztof Lijewski.

fot. Paweł Bejnarowicz

Przeczytaj także