Przeczytaj także
Industria Kielce jedzie na trudny dla siebie teren. W Trondheim grała do tej pory trzy razy i zawsze miała duże problemy z Kolstad Handball. W środę podopieczni Krzysztofa Lijewskiego powalczą o czwarte zwycięstwo w tamtejszej hali. – Każdy w jakiś sposób odczuwa presję. Najważniejsze, aby przekuć ją w motywację, zdobyć dwa punkty, aby ułatwić sobie dalszą drogę do wyjścia z grupy, ale trzeba zamienić słowa w czyny – mówi Adam Morawski, bramkarz kieleckiej drużyny.
Industria Kielce zebrała średnie oceny za styl za pierwszy mecz nowego sezonu w Europie, ale pokonała HC Kriens-Lucerna 30:29. Kolstad dostało mocne lanie od Magdeburga, przegrywając na wyjeździe 22:37. – Nie możemy patrzeć na Kolstad przez pryzmat ich ostatniego meczu z Magdeburgiem. Musimy narzucić swoje standardy. Przede wszystkim ograniczyć liczbę błędów. Mieliśmy z tym problemy. Do tego trzeba dołożyć konsekwentną grę w obronie – mówi Adam Morawski.
W ostatnich miesiącach Kolstad przeżywało sporo problemów finansowych. Drużynę opuściło kilku zawodników, ale udało się utrzymać solidny trzon drużyny na czele z Magnusem Gullerudem i Simonem Jeppsonem. Drugi z nich dysponuje potężnym rzutem z drugiej linii. – To jest rzutek. Na pewno w meczu wykona swoich 15 prób. On dźwiga tę drużynę na swoich barkach. Przy jego zatrzymaniu ważna jest współpraca obrona-atak. Do tego dochodzi odpowiednia analiza wideo, żeby wiedzieć, jak zachowuje się, kiedy rzuca blisko i dalej od bloku, z jakiego nabiegu. To niuanse bramkarskie, które potrafimy obserwować i wykorzystywać – tłumaczy Krzysztof Lijewski.
Narzucanie własnego stylu w obronie, unikanie błędów to jedno. Ważne jest również utrzymywanie ewentualnej przewagi. W przeszłości Kielczanie przekonali się, że nawet sześć bramek zaliczki z Kolstad nie jest bezpiecznym wynikiem.
– Kiedy przewaga bramkowa wynosi plus pięć, a może być wyższa, to trzeba z tego wycisnąć, ile można. Oczywiście, jeśli spotkanie przebiega inaczej, to najważniejsze, aby go wygrać. Choćby jedną albo dwiema bramkami. Musimy jechać pewni swego, ale też spokojni i pokorni. To ciężki teren, ale wierzę, że zdobędziemy go po raz czwarty – wyjaśnia bramkarz kieleckiej drużyny.
Były gracz Melsungen zanotował udany występ w Piotrkowie Trybunalskim, gdzie odbił 10 piłek. W starciu z Lucernną bardzo pewnie wyglądał Dejan Milosavljev. Podczas każdego spotkania obaj zawodnicy bardzo dużo rozmawiają.
– Dla Dejana to nowe otoczenie. Spędził siedem lat w Berlinie. Jest nowej drużynie, spotyka się z nową kulturą. Oczywiście, człowiekowi z Bałkanów bliżej do nas. On lubi rozmawiać, pytać, więc jeśli tylko mogę, to chcę mu pomóc. Myślę, że to owocna współpraca. Dużo rozmawiamy również z chłopakami z obrony. Mówimy, czego od nich potrzebujemy. To początek sezonu. Myślę, że mechanizm będzie jeszcze lepiej naoliwiony – wyjaśnia dam Morawski.
Środowy mecz z Kolstad Handball rozpocznie się o godz. 20.45.








