Przeczytaj także
– Granie takich spotkań to czysta przyjemność. Przyjeżdża jedna z najlepszych drużyn na świecie. Na takie mecze czeka się, aby zaprezentować się z jak najlepszej strony i walczyć o zwycięstwa – mówi Piotr Jędraszczyk, lewoskrzydłowy Industrii Kielce przed środowym pojedynkiem z Magdeburgiem.
Obie drużyny walczą o zwycięstwo w grupie F, a przede wszystkim o zabranie ze sobą punktów do kolejnej fazy rozgrywek. Oczywiście, tak mówi papier, bo później trzeba będzie dopełnić dzieła w rewanżach z Lucerną i Kolstad. Starcie z Magdeburgiem będzie mocnym sprawdzianem dla drużyny Krzysztofa Lijewskiego. Mistrz Niemiec zaliczył świetne wejście w sezon. Dwa razy ograł Fuechse Berlin, niedawno pewnie zwyciężył z THW Kiel. Przegrał tylko raz, z Melsungen, ale przewodzi tabeli Bundesligi. W Lidze Mistrzów nie dał najmniejszych szans niżej notowanym rywalom. – Myślę, że to będzie dla nas spora weryfikacja. Musimy pamiętać, że dalej mamy kilka kontuzji, jeszcze nie wszyscy wrócili. Na pewno sprawdzimy, gdzie jesteśmy i w którą stroną idziemy – podkreśla Piotr Jarosiewicz.
Magdeburg ma jasno określony styl, oparty na grze jeden na jeden w ataku. Do tego ma kapitalnych wykonawców na czele z Gisli Kristjanssonem, Felixem Claarem i Omarem Ingi Magnussonem. – Nie poddają się w tym dążeniu do zdobycia bramki. Do 59 minuty i 59 sekundy powtarzają swoją grę. Chwila zwątpienia czy odsapnięcia w obronie, może skończyć się bramką. Musimy skupić się też na tym, aby nie robić głupich błędów w ataku. Z takim rywalem one oznaczają kontry i łatwe bramki. Musimy być zmotywowani i skupieni przez całe spotkanie – wyjaśnia lewoskrzydłowy kieleckiej drużyny.
Drużyna Krzysztofa Lijewskiego również lubi grać szybko. – Wolimy tak grać niż kalkulować, co trzeba zagrać. Jeśli jest miejsce i można zabrać piłkę pod pachę i biec, aby zdobyć gole, to wykorzystujemy to – przyznaje Piotr Jarosiewicz.
Magdeburg przyjeżdża do Kielc w roli faworyta. – My gramy jednak u siebie, a to daje nam największą siłę. Kibice dają nam taką moc, dzięki której możemy wygrać z każdym. Mam nadzieję, że tak będzie w środę – tłumaczy skrzydłowy mistrza Polski.
W starciu z Magdeburgiem znaczenie może mieć każdy rzut, dlatego do dużej rangi urasta skuteczność z siódmego metra. Piotr Jarosiewicz jest pierwszym wyborem przy rzutach karnych. W kilku ostatnich spotkaniach miał jednak problemy z pierwszą próbą. Często w dalszej części obowiązki przejmowali inni gracze: Dylan Nahi lub Arciom Karaliok. „Jaro” nie pomylił się jednak w starciu z Zepterem KPR Legionowo.
– Forma musi być utrzymana. Oczekuję tego od siebie, podobnie jak trener. Kilka poprzednich meczów nie było perfekcyjnych z mojej strony pod względem rzutów z siódmego metra. Chcę pokazać, że nadal mogę trafiać na wysokim procencie – wyjaśnia i przyznaje, że w najbliższych dniach wnikliwie będzie analizował postawę bramkarzy Magdeburga: Mateja Mandicia i Dominika Kuzmanovicia.
– Zawsze oglądam bramkarzy i patrzę, jakie mają ulubione ruchy, jaki układają ręce i co robią później. Wszystko zawsze weryfikuje stanięcie na linii siódmego metra. Wtedy dopiero zobaczy się, co dany zawodnik robi. Oglądanie oglądaniem, ale wszystko rozstrzyga się na boisku – kwituje.
Środowy mecz Industria Kielce – Magdeburg w Hali Legionów rozpocznie się o godz. 20.45.








