W środowym meczu 4. kolejki fazy grupowej Ligi Mistrzów, Industria Kielce przegrała na wyjeździe z Magdeburgiem 27:30. Podopieczni Krzysztofa Lijewskiego rozegrali świetną pierwszą połowę, w której długo prowadzili trzema golami. Finalnie schodzili do szatni przy skromnym prowadzeniu 14:13. Po zmianie stron inicjatywę przejęli gospodarze. Kielczanie nie utrzymali rytmu w ataku, w którym zaczęli popełniać więcej błędów. Gospodarze złapali też swoje tempo w ofensywie. W efekcie, w przyszłą środę podopieczni Krzysztofa Lijewskiego pojadą do Lucerny walczyć o awans do kolejnej fazy.
Spotkanie od ładnego i precyzyjnego rzutu rozpoczął Kirył Rabczyński. W pierwszej akcji obronnej dwuminutową karę otrzymał Arciom Karaliok. Z karnego pomylił się jednak Omar Ingi Magnusson. Islandczyk poprawił się kilka chwil później.
Bardzo dobrze w mecz wprowadził się Dejan Milosavljev, który szybko uzbierał dwie efektowne interwencje. Mistrzowie Polski dobrze pracowali w obronie. W siódmej minucie kontrę na gola zamienił Dylan Nahi i było 4:1.
Kielczanie potrafili utrzymywać trzybramkową przewagę grając nawet w osłabieniu. Ciężar w rozgrywaniu na swoje barki brał Aleks Vlah. W dziewiątej minucie Słoweniec zdobył swojego trzeciego gola i było 7:4. Kolejne dwie bramki padły jednak łupem gospodarzy.
Kielczanie wrócili na trzybramkowe prowadzenie. W 13. minucie zagrali na dwa koła i po trafieniu Theo Monara było 9:6. O czas poprosił Bennet Wiegert.
Po nim obie strony popełniły po dwa błędy w ataku. Okres bez gola przerwał Omar Ingi Magnusson. W 19. minucie gospodarze złapali bezpośredni kontakt. Po trafieniu Gisliego Kristjanssona było 10:9 dla Kielczan. Za chwilę wynik podwyższył Kirył Rabczyński.
W 23. minucie Elvar Orn Jonsson bardzo brzydko sfaulował Aleksa Vlaha, atakując jego prawą rękę. Słoweniec ucierpiał na tyle mocno, że musiał opuścić boisko. Z karnego na 13:10 trafił Dylan Nahi. Wcześniej na ławce rezerwowych gospodarzy wylądował Felix Claar, który rozciął łuk brwiowy.
Za chwilę „żółto-biało-niebiescy” znów świetnie popracowali w obronie. Wszystko zakończyło się interwencją Dejana Milosavljeva po rzucie na sygnalizacji gry pasywnej. Krzysztof Lijewski wziął czas. Po nim jego podopieczni mieli zagrać wrzutkę, ale w ich zamiarach zorientowali się obrońcy.
Bez Aleksa Vlaha „żółto-biało-niebiescy” mieli większe problemy w ataku pozycyjnym. Mimo, że mieli swoje szanse na plus trzy, to na przerwę schodzili przy skromnym prowadzeniu 14:13.
Kielczanie źle zaczęli drugą połowę – mimo, że do gry wrócił Aleks Vlah. Magdeburg grał agresywniej w obronie i mocniej atakował. Pierwsze pięć minut po wznowieniu wygrał 4:1 i prowadził 17:15. Na dobre rozkręcił się Gisli Kristjansson.
Gospodarze przejęli inicjatywę. W 38. minucie Omar Ingi Magnusson trafił na 20:17, a Krzysztof Lijewski poprosił o przerwę. Po niej jego podopieczni wywalczyli rzut karny. Po raz czwarty nie pomylił się Dylan Nahi.
Kielczanie często łapali kary. Gra w ataku Magdeburga weszła na najwyższy poziom. W 44. minucie mistrzowie Niemiec prowadzili już 23:19. Dobrą zmianę dał Adam Morawski, który w krótkim czasie odbił dwie trudne piłki z czystych sytuacji. Kielczanie odrobili dwie bramki. Chwilową niemoc gospodarzy przerwał Gisli Kristjansson.
Gości w grze utrzymywał Adam Morawski, który bronił w trudnych sytuacjach. Dziesięć minut przed końcem podopieczni Krzysztofa Lijewskiego mogli złapać kontakt, ale popełnili kolejny prosty błąd w ataku, później kolejny i było już 26:22.
Mistrzowie Niemiec nie wypuścili już zwycięstwa z rąk. W końcówce swoje statystyki w bramce zdecydowanie poprawił Matej Mandić, który przekroczył 40 procent skuteczności.
Magdeburg jest już pewny awansu do dalszej fazy. Industria Kielce będzie musiła sobie to dopiero wywalczyć. Kluczowy będzie przyszłotygodniowy mecz w Lucernie.
Magdeburg – Industria Kielce 27:30 (13:14)
Magdeburg: Kuzmanović, Mandić – Elze, Musche 5, Claar 1, Thielicke, Rasmussen 4, Kristjansson 6, Pettersson, Magnusson 4, Serradilla 1, Jonsson, Weber, Lagergren 1, Mertens 5, Saugstrup 3, Bergendahl
Kielce: Milosavljev, Morawski – Nahi 6, Jarosiewicz, Latosiński, Rabczyński 4, Olejniczak 3, Vlah 4, Jędraszczyk, Bos 1, Yusuf 2, Kounkoud 1, Karaliok 1, Monar 4







