Autobusy pojadą do Winnicy? Jest zbiórka - wKielcach.info - najważniejsze wiadomości z Kielc

Autobusy pojadą do Winnicy? Jest zbiórka

Przeczytaj także

Fundacja Sikorki na Ukrainie ruszyła ze zbiórką, której celem jest zakup używanych autobusów na wolnym rynku i wysłanie ich do ukraińskiej Winnicy. – Skoro politycy zawiedli, my bierzemy się do roboty – piszą organizatorzy. Chcą oni zebrać łącznie 500 tysięcy złotych. Na moment pisania artykułu licznik pokazuje, że wpłynęło już ponad 30 tys. zł. 

„Sikorki na Ukrainie” skupia się, jak czytamy w oficjalnym opisie, na wspieraniu ukraińskich żołnierzy, medyków wojskowych oraz wolontariuszy działających na pierwszej linii frontu.

– Dostarczamy im wyposażenie, które nie jest bronią, takie jak drony, sprzęt optyczny, samochody, a także sprzęt medyczny, leki i materiały opatrunkowe, ale są to rzeczy bezpośrednio wpływające na sprawność bojową tak pojedynczych żołnierzy jak i całych pododziałów. Działamy pro publico bono – wskazuje fundacja.

Dodaje, że każdy projekt i dostawa jest dokumentowana formalnymi protokołami oraz fotografiami i filmami potwierdzającymi zgodne z założeniami wykorzystanie przekazanego sprzętu.

Jest zbiórka na autobusy dla ukraińskiej Winnicy

Najnowszą zbiórką jest ta pod nazwą „Autobusy dla Winnicy. Politycy blokują, my jedziemy dalej”. Już na początku opisu czytamy o „ostatniej, żenującej aferze”. Przypomnijmy, że w ostatnich dniach zarzewiem konfliktu w kieleckim samorządzie stała się sprawa przekazania 15 wycofanych z eksploatacji autobusów marki Solaris dla ukraińskiego miasta partnerskiego Winnica.

W opisie zbiórki nazwa Kielc nie pada, jest jednak zaznaczone, że „władze jednego z polskich miast chciały przekazać 15 starych, 17-letnich autobusów miejskich do ukraińskiej Winnicy”.

– Wtedy do akcji wkroczyli lokalni politycy prawicy. Zrobili potężną medialną awanturę, prężyli muskuły przed kamerami i oskarżali o zdradę narodową za oddanie kilkunastu wysłużonych Solarisów. Efekt? Żeby nie zaogniać i tak napiętej sytuacji, ukraiński mer wycofał swoją prośbę. Politycy w Polsce ogłosili swój wielki, „patriotyczny” sukces, a stare autobusy najprawdopodobniej zgniją na placu albo trafią na żyletki – przekazują organizatorzy.

Dodają, że Winnica potrzebuje tradycyjnych autobusów spalinowych, bo bez nich – w przypadku „blackoutu” – miasto zostaje sparaliżowane.

– Zadaniem naszej fundacji nie jest wdawanie się w sejmikowe przepychanki o to, czyja ulica jest czyja. Naszym zadaniem jest wspieranie tych, którzy stawiają opór ruskiemu mirowi i chronią przed nim również nas. Skoro polscy radni woleli zrobić aferę o 15 wraków i odciąć cywilów od transportu, trudno. Zorganizujemy to sami, bez niczyjej łaski – czytamy w opisie.

Cel – 500 tysięcy złotych

Celem jest zebranie 500 tysięcy złotych. –  Kwota jest potężna, ale za te pieniądze jesteśmy w stanie kupić na wolnym rynku używane, w pełni sprawne autobusy miejskie, sfinansować ich transport przez granicę i przekazać je bezpośrednio tam, gdzie są krytycznie potrzebne, mieszkańcom Winnicy – wskazują organizatorzy.

Podkreślono również, że jeżeli zakup i przekazanie autobusów okaże się „niemożliwe ze względów niezależnych od organizatora zbiórki, środki zostaną przeznaczone na cele związane z ochroną cywili przed rosyjskimi nalotami powietrznymi”. 

– 500 tysięcy złotych to dla budżetu państwa ułamek sekundy. Dla lokalnych polityków awantura o pomoc to darmowy powód do nabicia sobie punktów w sondażach. Dla nas to realny koszt udowodnienia, że prawdziwa solidarność wciąż istnieje, a my nie pozwolimy, by politykierstwo blokowało twardą logistykę – wskazano.

LINK DO ZBIÓRKI ZNAJDUJE SIĘ TUTAJ

Przeczytaj także