Fot. szkoły: kielce.eu
Dyrekcja II LO im. Śniadeckiego informuje, że zareagowała w sprawie wypowiedzi publikowanych przez jednego z nauczycieli na platformie Facebook. Zaznaczono jednak, że ustalenia oraz wynikające z nich ewentualne działania dotyczą stosunku pracy nauczyciela, podlegają ochronie danych osobowych i nie mogą zostać przekazane naszej redakcji. – Wszczęcie postępowania dyscyplinarnego uznaję za bezzasadne – tłumaczy dyrektor Tomasz Kośny.
Z naszą redakcją skontaktował się czytelnik, który poinformował nas o jednym z nauczycieli kieleckiego liceum. Ten pod własnym imieniem i nazwiskiem umieszczał agresywne komentarze w Internecie, takie jak „Wszędzie lewactwo będzie pogonione, oby nie za późno” oraz ” nieprawdopodobne jak nas lewactwo nabija w butelkę”.
Nasza redakcja zwróciła się m.in. do dyrekcji szkoły. Pytaliśmy o to, jak szkoła ocenia zachowanie pracownika i czy planowane jest wyciągnięcie konsekwencji. Władze szkoły w poniedziałek 2 listopada odpowiedziały, że zapoznały się z materiałami, publikowanymi na platformie Facebook.
– Wyjaśniłem sprawę z nauczycielem, w tym w zakresie formy niektórych z przytoczonych wypowiedzi. Ustalenia te oraz ewentualne działania podejmowane w ich następstwie dotyczą stosunku pracy nauczyciela i podlegają ochronie danych osobowych, wobec czego nie mogą zostać Panu przekazane – przekazuje Tomasz Kośny.
Dyrektor dodaje jednocześnie, że wszczęcie postępowania dyscyplinarnego uznaje za bezzasadne. – Wskazane wypowiedzi zostały zamieszczone poza wykonywaniem obowiązków służbowych, na prywatnym profilu nauczyciela, i nie dotyczą uczniów ani szkoły. Przedłożone materiały nie potwierdzają, aby zawierały one treści dyskryminujące lub nawołujące do przemocy – informuje dyrektor.
Zaznaczył, że wypowiedzi nauczyciela stanowią wyraz poglądów na sprawy publiczne oraz krytyki osób publicznych i korzystają z ochrony wynikającej
z art. 54 ust. 1 Konstytucji Rzeczypospolitej Polskiej.
– Pracodawca nie może przy tym różnicować sytuacji pracownika ze względu na jego przekonania polityczne (art. 18³ᵃ § 1 ustawy z dnia 26 czerwca 1974 r. – Kodeks pracy).
Jednocześnie wskazuję, iż osoba która czuje się pokrzywdzona bądź zniesławiona lub znieważona wypowiedzianymi wskazanego pracownika może we własnym zakresie dochodzić swoich praw na drodze postępowania prywatnoskargowego czy też ochrony dóbr osobistych – podsumował dyrektor.
Odpowiedź, którą otrzymaliśmy w poniedziałek jest podobna do tej z pisma, które dostarczono naszemu czytelnikowi i które cytowaliśmy w poprzednim artykule.
Wiceprezydent mówi o rozmowie z dyrekcją i komisji radnych
O szerszy komentarz nasza redakcja poprosiła wiceprezydenta Kielc Tomasza Porębskiego, odpowiedzialnego m.in. za wydział edukacji.
– Każdy ma prawo do własnych poglądów i ich publicznego wyrażania, ale nie może to usprawiedliwiać obrażania innych, poniżania ich czy posługiwania się językiem pogardy. Szczególnie wysokich standardów należy oczekiwać od osób pracujących z młodzieżą, które swoim zachowaniem kształtują postawy młodych ludzi. Miasto Kielce stoi na stanowisku, że szacunek dla drugiego człowieka powinien być podstawową zasadą, niezależnie od poglądów i przekonań – komentuje wiceprezydent.
Dodaje przy tym, że zgodnie z przepisami pracodawcą nauczycieli jest dyrektor szkoły, który odpowiada za sprawy związane z ich zatrudnieniem. Zaznaczył jednak, że Urząd Miasta, po otrzymaniu informacji o komentarzach nauczyciela, przeprowadził rozmowę z dyrekcją II Liceum Ogólnokształcącego im. Jana Śniadeckiego w Kielcach.
– Sprawę przeanalizuje również Komisja Skarg, Wniosków i Petycji Rady Miasta Kielce, uwzględniając przedstawione okoliczności i stanowisko szkoły. Dalsze działania będą podejmowane zgodnie z obowiązującymi procedurami – podsumował Tomasz Porębski.
Już wcześniej, bo 23 października, nasza redakcja skontaktowała się z dyrektorem szkoły Tomaszem Kośnym, jednak ten nie chciał odpowiadać na pytania telefonicznie. Poprosił, aby wysłać je mailem, a szkoła odpowie w ciągu kilku dni. Dlatego wiadomość wysłaliśmy również tego samego dnia, czyli 23 października, na łącznie trzy adresy mailowe podawane przez szkołę na swojej stronie internetowej. Do czasu publikacji nowego artykułu nie otrzymaliśmy odpowiedzi.








