Nie tylko do dużych miast. Aż 39 proc. mieszkańców Kielc chce wyprowadzić się na wieś - wKielcach.info - najważniejsze wiadomości z Kielc

Nie tylko do dużych miast. Aż 39 proc. mieszkańców Kielc chce wyprowadzić się na wieś

Przeczytaj także

Chęć przeprowadzki z miasta na wieś – mniej lub bardziej – przejawia 39 proc. badanych mieszkańców Kielc. Napływ nowych mieszkańców jest dla gmin podmiejskich szansą na rozwój, ale też dużym wyzwaniem. – Jeżeli rozwój zabudowy wyprzedza możliwości inwestycyjne samorządu, sukces demograficzny może zamienić się w pułapkę infrastrukturalną i finansową – ostrzegają autorzy raportu „To my. Lokalnie 2026”.

– Wyprowadzka na wieś nie jest niszowym marzeniem mieszkańców największych miast. Z naszych danych wynika, że taki ruch mniej lub bardziej rozważa 33% badanych, którzy na co dzień mieszkają w miastach wojewódzkich – mówi Anna Zachara-Widła, badaczka zachowań konsumenckich w portalu ogłoszeniowym Nieruchomosci-online.pl.

Jak wynika z raportu „To my. Lokalnie 2026”, który został przygotowany przez Nieruchomosci-online.pl we współpracy z Instytutem Rozwoju Miast i Regionów, w kierunku wsi najczęściej spoglądają mieszkańcy Gdańska – aż 44 proc. badanych z tego miasta odpowiedziało, że chcieliby zamieszkać w takim miejscu. W czołówce znalazły się też Kielce (39 proc.), Zielona Góra (37 proc.) i Poznań (36 proc.). O przeprowadzce na wieś najrzadziej wspominali natomiast mieszkańcy Białegostoku, Lublina i Szczecina (po 23 proc. badanych).

A największe miasta? W przypadku Warszawy chęć przeprowadzki na wieś przejawia 25 proc. badanych z tego miasta, w przypadku Krakowa 32 proc., a w przypadku Wrocławia 27 proc.

– Często nie myślimy jednak o przeprowadzce na wieś oddaloną o kilkadziesiąt czy kilkaset kilometrów, ale o zamieszkaniu w gminie podmiejskiej i dalszym funkcjonowaniu w obrębie tej samej aglomeracji. Zwykle chcemy jednocześnie dwóch rzeczy: mieszkać poza zwartą zabudową miejską, ale zachować dostęp do możliwości, które daje duże miasto – komentuje Kamil Nowak, kierownik Zakładu Mieszkalnictwa w Instytucie Rozwoju Miast i Regionów.

Dom pod miastem tańszy nawet o kilkadziesiąt procent      

Jak mówi Anna Zachara-Widła z Nieruchomosci-online.pl, za trendem wyprowadzek na wieś stoi szereg zjawisk, które w ostatnich latach zmieniły sposób, w jaki myślimy o miejscu do życia.

– Jednym z nich jest upowszechnienie pracy zdalnej i hybrydowej. Dla wielu osób codzienny dojazd do biura przestał być koniecznością, a tym samym odległość od miasta nie ma już takiego znaczenia jak kilka lat temu – mówi badaczka zachowań konsumenckich. – Nasze badanie pokazuje jednak, że jeszcze ważniejsze są cisza, spokój i kontakt z zielenią. To właśnie te elementy najczęściej stoją za myślą o przeprowadzce poza miasto.

– Nie można też oczywiście pomijać cen nieruchomości. Poza największymi miastami za ten sam budżet często można pozwolić sobie na większy metraż, dom zamiast mieszkania czy własny kawałek ogrodu – dodaje Anna Zachara-Widła.

Jak pokazują dane Nieruchomosci-online.pl, ceny ofertowe domów w głównych miastach potrafią być nawet o kilkadziesiąt procent wyższe niż w gminach podmiejskich. W I kwartale 2026 r. wśród największych miast najwyższa różnica cen domów występowała w Krakowie (gdzie średnia cena ofertowa za mkw. wynosi 11 tys. zł) – w stolicy Małopolski są one droższe niż w sąsiadujących gminach średnio o 45 proc. Dalej znalazły się Gdańsk (10,2 tys. zł/mkw.) – drożej średnio o 40 proc., Białystok (6,7 tys. zł/mkw.) – drożej o 36 proc., Wrocław (9,1 tys. zł/mkw.) – drożej o 22 proc., Poznań (8,7 tys. zł/mkw.) – drożej 19 proc. oraz Warszawa (10,9 tys. zł/mkw.) – drożej o 16 proc.

– Znaczenie ma też rozwój infrastruktury drogowej wokół największych miast, a także rosnąca liczba samochodów. Według danych Eurostatu, na tysiąc mieszkańców Polski przypada obecnie 639 samochodów, podczas gdy w 2016 r. było ich 493. Większa mobilność sprawia, że zamieszkanie kilkanaście czy kilkadziesiąt kilometrów od miasta nie musi już oznaczać tak dużego logistycznego kompromisu – mówi Anna Zachara-Widła z Nieruchomosci-online.pl.

Gmina musi nadążyć z drogami, szkołami, wodociągami

Jak mówi Kamil Nowak, kierownik Zakładu Mieszkalnictwa w Instytucie Rozwoju Miast i Regionów, napływ nowych mieszkańców jest dla gmin podmiejskich szansą, ale jednocześnie dużym wyzwaniem infrastrukturalnym i finansowym. A to, jak dobrze gmina sobie z nim poradzi, zależy od jej sytuacji i możliwości inwestycyjnych.

– Tempo budowy domów może być znacznie szybsze niż tempo rozbudowy infrastruktury publicznej. Deweloper może zrealizować całe osiedle w ciągu kilku lat, podczas gdy gmina musi nadążyć z drogami, szkołami, przedszkolami, transportem publicznym, wodociągami, kanalizacją i innymi usługami dla rosnącej liczby mieszkańców. W części szybko rozwijających się gmin skutki tej presji widać bardzo konkretnie: pojawiają się np. spadki ciśnienia czy okresowe braki wody, szczególnie latem – zauważa Kamil Nowak.

Ekspert IRMiR zwraca uwagę, że wyzwaniem jest też rozpraszanie zabudowy. Jeżeli nowe domy powstają chaotycznie, na dużym obszarze i bez odpowiedniej koordynacji z transportem oraz usługami publicznymi, koszt zapewnienia infrastruktury na jednego mieszkańca znacząco rośnie.

– Powstaje przy tym pewien paradoks. Ludzie przeprowadzają się pod miasto m.in. po to, żeby uciec od korków, hałasu i intensywnej zabudowy. Jeśli jednak rozwój zabudowy podmiejskiej postępuje bardzo szybko i bez odpowiedniego planowania, z czasem część tych problemów podąża za mieszkańcami. Szkoły stają się przeciążone, wzrasta ruch samochodowy, a dostępność usług publicznych może się pogarszać – mówi Kamil Nowak.

– Jeżeli rozwój zabudowy wyprzedza możliwości inwestycyjne samorządu, sukces demograficzny może szybko zamienić się w pułapkę infrastrukturalną i finansową: mieszkańców przybywa, ale jakość życia spada, a gmina przez lata nadrabia zaległości infrastrukturalne – dodaje ekspert IRMiR.

––––

Raport „To my. Lokalnie 2026” został przygotowany przez agencję Inquiry na zlecenie Nieruchomosci-online.pl. Badanie przeprowadzono na reprezentatywnej grupie 4081 dorosłych Polaków, a analiza objęła 16 województw. Partnerem raportu jest Instytut Rozwoju Miast i Regionów.

Informacja prasowa

Przeczytaj także