Mroźna zima, wiosenna susza i przymrozki mocno obniżyły plony w regionie świętokrzyskim. Zbiory zbóż ozimych spadły o 10–20 proc., a jarych nawet o 25 proc. Mimo to ceny w skupach nie rosną przez sytuację na rynkach światowych, co stawia opłacalność produkcji pod znakiem zapytania.
Tegoroczny sezon wegetacyjny i żniwa w województwie świętokrzyskim upłynęły pod znakiem skrajnych zjawisk pogodowych. Choć same prace na polach, mimo początkowych opadów deszczu, ostatecznie przebiegły sprawnie, rolnicy z regionu muszą liczyć straty. Niesprzyjająca aura od samego początku roku negatywnie wpłynęła na wysokość plonów.
Jak wskazał w rozmowie z PAP Piotr Witczak, kierownik działu Technologii Produkcji Rolniczej i Doświadczalnictwa w Świętokrzyskim Ośrodku Doradztwa Rolniczego w Modliszewicach, problemy zaczęły się już zimą. Pojawiły się wówczas silne, nocne mrozy, które uszkodziły część upraw rzepaku oraz jęczmienia ozimego. Niektóre plantacje ucierpiały na tyle mocno, że po zimie rolnicy musieli je zaorać ze względu na złe przezimowanie.
Kolejnym ciosem była dotkliwa wiosenna susza. Zarówno w marcu, jak i w kwietniu opady były znikome – w kwietniu odnotowano zaledwie jeden większy deszcz. Podobny scenariusz powtórzył się w maju, który tradycyjnie powinien być miesiącem wilgotnym. Przykładowo, w powiecie koneckim w maju spadł tylko jeden obfity deszcz.
– Cały czas zboża, inne uprawy, były też pod presją suszy, zbyt małej wilgoci w glebie, a później przyszły wiosenne przymrozki. Negatywny wpływ na rozwój roślin miały także deszcze nawalne i burze występujące już w trakcie samych żniw – zaznaczył ekspert.
Wyniki tegorocznych zbiorów są mocno zróżnicowane w zależności od powiatu, na co kluczowy wpływ miała klasa gruntów i ich zdolność do zatrzymywania wilgoci. Tradycyjnie najlepsze wyniki osiągnięto w powiecie opatowskim, gdzie pszenica ozima plonowała na poziomie 6–7 ton z hektara. Doskonałe gleby o wysokiej zawartości materii organicznej pozwoliły tamtejszym uprawom przetrwać okresowe niedobory wody. Bardzo dobre wyniki odnotowano również w powiatach sandomierskim i kazimierskim.
– Zupełnie inaczej sytuacja wygląda w rejonach o lekkich, piaszczystych glebach, słabo odpornych na suszę, takich jak powiat konecki, starachowicki czy część włoszczowskiego. Tam plony pszenicy ozimej były o połowę niższe i oscylowały w granicach zaledwie 3 ton z hektara – podkreślił kierownik działu Technologii Produkcji Rolniczej i Doświadczalnictwa w Świętokrzyskim Ośrodku Doradztwa Rolniczego w Modliszewicach.
W skali całego województwa średnie spadki plonów są bardzo widoczne. Plonowanie pszenicy ozimej obniżyło się o 16–20 proc., a pszenżyta ozimego o 10–15 proc. w porównaniu do ubiegłego roku. Jeszcze gorzej poradziły sobie zboża jare. W najsłabszych powiatach północnych ich plony wyniosły zaledwie 2,5–3 tony z hektara. Średnio w regionie spadek plonów zbóż jarych szacowany jest na 15 do 25 proc. w porównaniu do poprzedniego sezonu.
– Mimo że ziarna na rynku jest zdecydowanie mniej, rolnicy nie mogą liczyć na wyższe ceny w skupach, które utrzymały się na poziomie ubiegłorocznym – zaznaczył Witczak.
Cena pszenicy konsumpcyjnej wzrosła minimalnie z 710 zł za tonę w zeszłym roku do 755 zł obecnie. Z kolei pszenica paszowa kosztuje praktycznie tyle samo co rok temu – 695 zł za tonę (wobec 690 zł w ubiegłym roku). Odnotowano nawet spadki: jęczmień paszowy staniał z 670 zł do 660 zł za tonę, a owies z 575 zł do 535 zł za tonę.
Brak wzrostu cen wynika z faktu, że polski rynek jest ściśle powiązany z rynkiem europejskim i światowym. Na ostateczne stawki wpływają globalne zbiory, w tym m.in. wielkość produkcji w Ukrainie czy Rosji. Sytuację komplikują rosnące koszty produkcji, w tym wysokie ceny paliw i nawozów.
– W zasadzie produkcja zbóż jest dzisiaj albo nieopłacalna, albo na granicy opłacalności – ocenił ekspert. Jego zdaniem, Polska wciąż będzie posiadać nadwyżki zboża, które co roku muszą być eksportowane. Podkreślił, że to właśnie od tempa i sprawności tego eksportu zależeć będzie, czy ceny w kraju w ogóle drgną w górę. Jeśli pojawią się problemy z wywozem ziarna, ceny w skupach nie wzrosną nawet o złotówkę – dodał. (







