Dujszebajew: Silny człowiek musi wstać, kiedy padnie. Przede wszystkim, musimy patrzeć na siebie - wKielcach.info - najważniejsze wiadomości z Kielc

Dujszebajew: Silny człowiek musi wstać, kiedy padnie. Przede wszystkim, musimy patrzeć na siebie

Przeczytaj także

W sobotę Industria Kielce stanie przed szansą wywalczenia dziewiętnastego w historii Pucharu Polski. Losy tytułu powinny rozstrzygnąć się… już w półfinale. W sobotę, podopieczni Tałanta Dujszebajewa zagrają z Orlenem Wisłą Płock. – Na pewno to będzie fajne widowisko dla kibiców. Zawsze tak wyglądają mecze między Kielcami a Płockiem. To poziom Ligi Mistrzów – mówi trener „żółto-biało-niebieskich”.

Oba kluby mogą skupić się już tylko na zmaganiach na krajowym podwórku. Mimo dobrej postawy w fazie grupowej, rywalizację zakończyli na 1/8 finału. Industria Kielce odpadła z OPT Bank-Pickiem Szeged, a Orlen Wisła Płock ze Sportingiem Lizbona. Podopieczni Tałanta Dujszebajewa mogą czuć spory niedosyt, bo ćwierćfinał wypuścili na ostatniej prostej. – Silny człowiek musi wstać, kiedy padnie. Jeżeli w życiu wszystko byłoby idealnie, to nie byłoby sensu. Z siedmiu miliardów ludzi nie wszyscy mogą być zawsze szczęśliwi. Trzeba potrafić zebrać energię i siły. Sport jest fajny, że zawsze masz okazję, aby zrobić trochę lepiej – mówi Tałant Dujszebajew.

Kielczanie musieli przełknąć gorzką pigułkę po rewanżu z Pickiem Szeged. W nim odrobili straty z pierwszego meczu z nawiązką, ale zupełnie pogubili się w ostatnich pięciu minutach. – Jeden mądry człowiek powiedział, że ten kto będzie patrzył na to, co było, ten nie ma racji. Przeszłość zostawiamy. Skupiamy się na tym, co przed nami. Puchar i liga również są bardzo ważne – wyjaśnia szkoleniowiec „żółto-biało-niebieskich”.

Ostatnie pojedynki na linii Kielce – Płock zwykle były bardzo zacięte. Wyjątek stanowił ostatni finał Pucharu Polski, w którym drużyna ze stolicy Świętokrzyskiego miała kontrolę, a także pierwszy pojedynek tego sezonu w Hali Legionów, gdzie „Nafciarze” w pełni wykorzystali braki kadrowe „żółto-biało-niebieskich”. W najbliższym starciu raczej trzeba nastawić się na mocny bój, bo każda ze stron będzie szukała pocieszenia po odpadnięciu z Ligi Mistrzów. – Po meczu możemy powiedzieć wszystko. W swojej głowie nie myślę o założonych scenariuszach. Po pierwsze muszę jak najlepiej przygotować zespół. Jestem trenerem ponad 20 lat. Wystąpiłem już na tylu konferencjach prasowych, że ciężko powiedzieć coś wyjątkowego. Często muszę mówić to samo. My możemy tylko pracować, spróbować coś poprawić. Tak samo jest w każdym innym sporcie. Przede wszystkim, musimy patrzeć na siebie – tłumaczy Tałant Dujszebajew.

Kielczanie mocno muszą skupić się na końcówkach. W ostatnich trzech latach, szczególnie w meczach decydujących o mistrzostwach, często mieli przewagę wynikową, ale gracze Xaviera Sabate potrafili przełamywać wynik rzutem na taśmę.

– Jeżeli wyciągniemy wnioski z tego, co wydarzyło się w meczach z Pickiem, to musimy zachować maksymalną koncentrację. Na Węgrzech też długo było minus jeden, a skończyło się trójką. W Kielcach wygrywaliśmy czterema i mieliśmy piłkę. W sporcie gra wszystko. Stan mentalny, zdrowotny, taktyczny – wyjaśnia szkoleniowiec „żółto-biało-niebieskich”, który docenia klasę odwiecznego rywala.

– Dzisiaj Płock to jeden z najlepszych zespołów na świecie. Jeśli chodzi o skład, to nie wiemy, kto zagra. Na każdej pozycji mają jednak po dwóch, trzech zawodników o wysokich umiejętnościach – podkreśla.

Skład kadrowy Industrii Kielce stoi pod znakiem zapytania. Kilku zawodników zmaga się z wirusem. Nie zdradzono jednak ich personaliów.

– Są biegunki i gorączki. Zawodnicy to tylko ludzie. Często mówimy, że mamy kogoś do dyspozycji, ale też musimy mieć śniadość, kto z czym się mierzył w ostatnich dniach – kwituje Tałant Dujszebajew.

Sobotni mecz Industria Kielce – Orlen Wisła Płock w Kaliszu rozpocznie się o godz. 15.30. W drugim półfinale Netland MKS Kalisz zagra z PGE Wybrzeżem Gdańsk.

Przeczytaj także