Przeczytaj także
– Rywale zagrali to, co chcieli. Nam było niezwykle trudno, kiedy oni bronili całym składem przed swoim polem karnym. Nie byliśmy w stanie stworzyć żadnej sytuacji – powiedział Patrik Hellebrand, pomocnik Korony Kielce po porażce z Zagłębiem Lubin.
Zagłębie objęło prowadzenie już w czwartej minucie, kiedy Marcel Reguła wykorzystał błąd kieleckiej obrony. Najpierw złamanie linii spalonego przez Norberta Barczaka, następnie niezdecydowanie Slobodana Rubezicia, a w końcu jego strzał do własnej bramki skierował Ariel Mosór.
Później inicjatywa należała do „żółto-czerwonych”, którzy nie potrafili skruszyć dobrze zorganizowanej obrony gospodarzy. – Wiedzieliśmy, jaki styl ma Zagłębie. Pierwsza długa piłka, a my tracimy bramkę. Później biliśmy głową w mur. To jest rzecz do analizy. Musimy stworzyć jakąś sytuację, mając taką przewagę. Zagłębie nie chciało nawet rozgrywać piłki, tylko łatwo ją oddawało – wyjaśniał Kamil Jakubczyk.
Akcje Korony były jednostajne, często grane w szerz boiska. – Czasami nie graliśmy za szybko. Mieliśmy sytuacje, w których powinniśmy szybciej wprowadzać piłkę do przodu. Nie stworzyliśmy większego zagrożenia. Gdybyśmy grali jeszcze dłużej, to byłoby to samo – nie ukrywał Patrik Hellebrand.
Podobne wnioski miał Kamil Jakubczyk. – Dostosowaliśmy się poziomem i jakością gry do Zagłębia, bo graliśmy tak, jak chcieli rywale. Wolno, przewidywalnie, bez zmiany tempa i dynamiki. Kiedy atakowaliśmy pole karne, to nie było zdecydowania, aby poszukać strzału albo iść z większym przekonaniem w pojedynki. Mieliśmy czasami dobre dośrodkowania, ale przy nich nas nie było w polu karnym albo byliśmy za mało pazerni – tłumaczył młody pomocnik.
W sobotę Korona zagra u siebie z Radomiakiem.







