Industria Kielce jedzie na niewygodny teren. Nie ma miejsca na błędy - wKielcach.info - najważniejsze wiadomości z Kielc

Industria Kielce jedzie na niewygodny teren. Nie ma miejsca na błędy

Przeczytaj także

Piłkarze ręczni Industrii Kielce w meczu 2. kolejki Ligi Mistrzów zmierzą się w środę na wyjeździe z norweskim Kolstad Handball. – Nowy format rozgrywek sprawia, że w Trondheim nie ma miejsca na błędy – powiedział II trener mistrzów Polski Kamil Siedlarz.

Na inaugurację rozgrywek Kielczanie wygrali u siebie ze szwajcarskim HC Kriens-Luzern 30:29, podczas gdy zespół z Norwegii uległ na wyjeździe SC Magdeburg aż 22:37.

Największym zmartwieniem kieleckiego sztabu szkoleniowego na początku sezonu jest plaga kontuzji. Z gry wykluczeni są Milorad Bakić, Arkadiusz Moryto, Szymon Sićko oraz Michał Olejniczak, co sprawia, że do Trondheim mistrzowie Polski wybierają się w zaledwie 14-osobowym składzie. Jest to o tyle istotne, że środowe spotkanie może być kluczowe w kontekście awansu do drugiej fazy rozgrywek. – Nowa formuła Ligi Mistrzów wymusza, że każdy mecz jest tym najważniejszym. Nie daje możliwości na pomyłkę, nie daje marginesu na błędy. Spotkań w tej pierwszej fazie jest tak mało, bo tylko sześć, że później nie ma gdzie odrobić straconych punktów – podkreślił asystent Krzysztofa Lijewskiego.

Siedlarz przypomniał, że mecze polskiego zespołu w Trondheim od lat obfitują w nerwowe końcówki. Dwa ostatnie starcia Kielczanie wygrali tam tylko jedną bramką, a wcześniejsze – dwoma. Szkoleniowiec ostrzega przed wyciąganiem wniosków z wysokiej porażki Kolstad w Niemczech. – To zespół, który we własnej hali stawia dużo cięższe i twardsze warunki każdemu rywalowi – zaznaczył II trener Industrii.

Mimo odejścia kilku graczy trzon norweskiej ekipy stanowią doświadczeni Simon Jeppsson, Magnus Gullerud i Vetle Eck Aga, wspierani przez nieprzewidywalną młodzież.

Kluczem do wygranej mistrza Polski ma być unikanie prostych strat. – Musimy konsekwentnie grać w ataku i unikać błędów technicznych. Proste straty piłki będą powodować szybkie kontrataki zespołu gospodarzy, co w poprzednich meczach kończyło się tym, że musieliśmy gonić wynik i cierpieć na boisku – tłumaczył Siedlarz.

Trener chwalił elastyczność Dylana Nahiego, który przy brakach kadrowych wspiera zespół na lewym rozegraniu i w obronie, a także młodego Kiryła Rabczyńskiego, stawiającego coraz pewniejsze kroki w LM.

Bramkarz Adam Morawski również apelował o zachowanie czujności i pokory. – Przede wszystkim nie możemy patrzeć na Kolstad przez pryzmat jego ostatniego meczu z Magdeburgiem. Jeśli w ten sposób podejdziemy do tego spotkania, to możemy mieć ogromne kłopoty. Norweska ekipa we własnej hali jest bardzo groźna. Dlatego musimy jej narzucić swoje standardy – podkreślił 31-letni szczypiornista.

Morawski zwrócił uwagę na Jepssona, szwedzkiego lidera rywali, który oddaje statystycznie minimum 15 rzutów w meczu i wymaga ścisłej współpracy obrony z bramkarzami oraz dokładnej analizy wideo. Golkiper kieleckiej ekipy zaznaczył, że zespół stopniowo dopracowuje mechanizmy defensywne i wspiera w aklimatyzacji golkipera Dejana Milosavljeva.

W kadrze na mecz w Norwegii znajdzie się Nahi, który w ostatnim spotkaniu ligowym w Piotrkowie odpoczywał. Francuski skrzydłowy deklaruje pełną gotowość do gry. Zapytany o występ na lewej połówce ataku, odpowiedział z właściwym sobie dystansem: – Decyduje trener. Jeśli chce, żebym gdzieś zagrał, to zagram. Jeśli zechce, żebym był bramkarzem, będę bramkarzem. Jestem graczem zespołowym, gdziekolwiek drużyna mnie potrzebuje, tam będę.

Francuz zapewnił przy tym, że dobrze czuje się na rozegraniu, bo ma wtedy częstszy kontakt z piłką.

Środowe spotkanie w Trondheim rozpocznie się o godz. 20.45.

Przeczytaj także