Przeczytaj także
W sobotnim meczu 2. serii LOTTO Superligi, Industria Kielce pokonała na wyjeździe Piotrkowianina Piotrków Trybunalski 46:30.
Zgodnie z zapowiedziami, Krzysztof Lijewski zabrał na jeden z dwóch najkrótszych wyjazdów w sezonie czternastkę zawodników, którą dysponuje od początku rozgrywek. Dalej na debiut w „żółto-biało-niebieskich” barwach czeka Kacper Kaleta.
Mecz w kieleckiej bramce rozpoczął Adam Morawski. Na środku rozegrania grał Piotr Jędraszczyk, a po jego bokach Kirył Rabczyński i Lika Klarica. Podopieczni Krzysztofa Lijewskiego mocno pracowali w obronie, szybko transportowali piłkę do przodu. W piątej minucie prowadzili 5:2.
Gospodarze nie rezygnowali. W ich ataku dobrze prezentował się Michał Bekisz. W 10. minucie doprowadzili do remisu 6:6. Kolejne dwie bramki padły łupem Kielczan.
Mistrzowie Polski znów popełniali błędy w rozegraniu. W drugiej linii najlepiej prezentował się Kirył Rabczyński. 17. minucie „żółto-biało-niebiescy” prowadzili 11:7, a trener gospodarzy poprosił o przerwę. Po niej goście szybko powiększyli przewagę o kolejne dwie bramki. Niemoc miejscowych przerwał Dawid Petlak.
W sobotę więcej dynamiki oglądaliśmy ze strony Luki Klaricy. W 24. minucie Chorwat popisał się fantastycznym rzutem z drugiej linii. Za chwilę dwie szybkie kontry na gole zamienił Faruk Yusuf i było 19:10.
W końcówce pierwszej części goście nieco wyhamowali, ale na przerwę schodzili przy prowadzeniu 21:13. Sześć goli na swoim koncie miał Kirył Rabczyński. Na kole zapis pięć na pięć zapisał Theo Monar. Tylko jedną pikę odbił Adam Morawski.
Gospodarze nie rezygnowali. W ich ataku dobrze prezentował się Michał Bekisz. W 10. minucie doprowadzili do remisu 6:6. Kolejne dwie bramki padły łupem Kielczan.
Mistrzowie Polski znów popełniali błędy w rozegraniu. W drugiej linii najlepiej prezentował się Kirył Rabczyński. 17. minucie „żółto-biało-niebiescy” prowadzili 11:7, a trener gospodarzy poprosił o przerwę. Po niej goście szybko powiększyli przewagę o kolejne dwie bramki. Niemoc miejscowych przerwał Dawid Petlak.
W sobotę więcej dynamiki oglądaliśmy ze strony Luki Klaricy. W 24. minucie Chorwat popisał się fantastycznym rzutem z drugiej linii. Za chwilę dwie szybkie kontry na gole zamienił Faruk Yusuf i było 19:10.
W końcówce pierwszej części goście nieco wyhamowali, ale na przerwę schodzili przy prowadzeniu 21:13. Sześć goli na swoim koncie miał Kirył Rabczyński. Na kole zapis pięć na pięć zapisał Theo Monar. Tylko jedną pikę odbił Adam Morawski.
W drugiej części Krzysztof Lijewski przeprowadził tylko zmianę w bramce. W niej pojawił się Dejan Milosavljev. Serb również nie mógł zderzyć się z piłką. Jego koledzy wykonywali jednak dobrą pracę w obronie. W ataku sytuacja nie ulegała zmianie. Kielczanie grali szybko i budowali przewagę. W 39. minucie prowadzili 31:18.
Dopiero na ostatnie 20 minut na boisku pojawili się Aleks Vlah, Julien Bos i Benoit Kounkoud. Od tego momentu w ataku zaczął grać Arciom Karaliok. W nim świetnie radził sobie Theo Monar, który zaliczył do tego momentu zapis 9 na 9.
Na kwadrans przed końcem doszło również do zmiany powrotnej w bramce. Tym razem Adam Morawski szybciej zaliczył interwencję. Dziesięć minut przed końcem zawodnicy Krzysztofa Lijewskiego prowadzili 38:25. Ze spokojem przekroczyli barierę 40 trafień i w pełni wywiązali się z roli faworyta.
W środę, w 2. kolejce fazy grupowej Ligi Mistrzów, Industria Kielce zagra na wyjeździe z Kolstad Handball (godz. 20.45).
Piotrkowianin Piotrków Trybunalski – Industria Kielce 30:46 (13:21)
Kielce: Cordalija, Morawski – Nahi, Jarosiewicz 1, Latosiński, Rabczyński 9, Jędraszczyk 1, Vlah 1, Bos 1,, Klarica 4, Yusuf 6, Kounkoud 6, Karaliok 7, Monar 10








