Przeczytaj także
W środowym meczu 3. kolejki fazy grupowej Ligi Mistrzów, Industria Kielce przegrała w Hali Legionów z niemieckim Magdeburgiem 30:35.
W składzie kieleckiej drużyny zabrakło Luki Klaricy, który w ostatnim starciu w lidze nabawił się urazu pleców. Pojechał na konsultację do Chorwacji. W ligomistrzowej kadrze zadebiutował Kacper Kaleta.
Spotkanie od skutecznej interwencji rozpoczął Dejan Milosavljev. W ataku gola zdobył Aleks Vlah. Kielczanie mieli kontrę na 3:1, jednak pogubili się w ataku, a rywale złapali lepszy rytm. Szybko trzy obrony na koncie zapisał Matej Mandić. Magdeburg po sześciu minutach prowadził 5:2. Ofensywną niemoc gospodarzy w końcu przełamał Julien Bos.
W dziewiątej minucie Kielczanie złapali bezpośredni kontakt. Kapitalną akcją i wejściem w strefę popisał się Kirył Rabczyński i było 5:6. Za chwilę obronę zanotował Dejan Milosavljev, a do remisu doprowadził Aleks Vlah.
Kolejne trzy bramki padły łupem mistrza Niemiec. Kielczanie grali w osłabieniu, a do tego w ataku popełnili dwa proste błędy. Magdeburg znów grał w przewadze. Miał szansę na plus cztery, ale Dejan Milosavljev kapitalnie zatrzymał Matthiasa Musche. W odpowiedzi na 7:9 z karnego na raty trafił Piotr Jarosiewicz.
W 19. minucie przy wyniku 11:8 dla Magdeburga o czas poprosił Bennet Wiegert. Po nim na plus cztery trafił Felix Claar. Kieleckiej obronie największe problemy sprawiał jednak Gisli Kristjansson.
„Żółto-biało-niebiescy” znów zdołali skrócić dystans. W ataku ciężar na swoje barki brał Julien Bos. W 24. minucie podopieczni Krzysztofa Lijewskiego wygarnęli piłkę w obronie, a z kontry na 14:16 rzucił Dylan Nahi. Kolejna akcja w defensywie znów przyniosła pozytywny skutek.
Trener gospodarzy wziął czas. Po nim gola kontaktowego, po bardzo ładnym rzucie zdobył Michał Olejniczak. W 28. minucie znów był remis. Z kontry na 17:17 trafił Aleks Vlah. Ostatnie słowo w pierwszej części należało jednak do Magdeburga, który zdobył jeszcze dwie bramki.
Od początku drugiej części na środku rozegrania pojawił się Piotr Jędraszczyk. W pierwszej akcji po wznowieniu dystans zmniejszył Aleks Vlah. Kielczanie zmarnowali dwie szanse na doprowadzenie do remisu. Po wznowieniu popisy w bramkach urządzili Dejan Milosavljev i Dominik Kuzmanović. W końcu 36. minucie na 22:20 trafił Omar Ingi Magnusson. Islandczyk podwyższył na plus trzy z rzutu karnego.
W 40. minucie udział w meczu zakończył Julien Bos, który zgłosił problemy zdrowotne. Magdeburg znów zaczął zdobywać przewagę. 16 minut przed końcem prowadził 26:22. Krzysztof Lijewski zareagował czasem. Po nim na listę strzelców wpisał się Aleks Vlah.
Na ostatni fragment w bramce pojawił się Adam Morawski. Szybko zaliczył obronę, a Kielczanie zredukowali straty z pięciu do trzech trafień. W 49. minucie po golu Michała Olejniczaka było 26:29. Mistrzowie Polski wygarnęli kolejną piłkę, a kontrę na gola zamienił Faruk Yusuf. O przerwę poprosił Bennet Wiegert.
Kielczanie znów byli blisko obrony, ale w ostatnich chwili trafienie zaliczył Gisli Kristjansson. Magdeburg utrzymywał trzy bramki przewagi. W drugiej części prawie nieomylny był Omar Ingi Magnusson. W 55. minucie miał na koncie 11 goli. Za chwilę gospodarze pomyli się w ataku. W odpowiedzi na 33:29 trafił Felix Claar i praktycznie było po meczu.
Rewanż w Niemczech odbędzie się w przyszłą środę. Wcześniej, bo już w sobotę Industria Kielce pojedzie do Mielca.
Industria Kielce – Magdeburg 30:35 (17:19)
Kielce: Milosavljev, Morawski, Kaleta – Nahi 1, Jarosiewicz 2, Latosiński, Rabczyński 1, Olejniczak 2, Vlah 8, Jędraszczyk 2, Bos 6, Yusuf 1, Kounkoud 4, Karaliok 2, Monar 1
Magdeburg: Kuzmanović, Mandić – Musche, Claar 7, Thielicke, Rasmussen, Kristjansson 11, Pettersson 2, Magnusson 11, Serradilla, Weberm Lagergren, Mertens , Saugstrup 3, Bergendahl 1








