Industria Kielce nie miała najmniejszych problemów z pokonaniem Kolstad Handball. W środę, w meczu 2. kolejki fazy grupowej, wygrała w Trondheim 36:29. Znów po profesorsku zagrał Aleks Vlah.
Mecz na lewym rozegraniu rozpoczął Kirył Rabczyński. W pierwszej akcji Julien Bos oddał rzut po prostej, który wybronił Nicolai Neupart. Szybko o sobie dał znać również Dejan Milosavljev, który zatrzymał karnego Simona Jeppsona. Wynik otworzył Aleks Vlah.
Kielczanie prowadzili już 3:1, ale grając w przewadze gospodarze doprowadzili do wyrównania. W kolejnym fragmencie, to mistrzowie Polski wykorzystali brak jednego rywala miejscowych. W 9. minucie po trafieniach Arcioma Karalioka i Benoita Kounkouda do pustej bramki było 6:4. Kielczanie nie zatrzymywali się. Rywale oddawali rzuty z nieprzygotowywanych pozycji. W 11. minucie prowadzili 8:4. Zmarnowali dwie szanse na pięciobramkowe prowadzenie. W końcu dla gości trafił z prawego rozegrania Mikal Solheim.
W bramce ciągle czujny był Dejan Milosavljev. W 17. minucie popisał się efektownym pajacykiem w sytuacji sam na sam. Za chwilę swojego czwartego gola zdobył lider ataku Aleks Vlah i było 13:7. Na plus siedem po kontrze w drugie tempo trafił Theo Monar. Trener gospodarzy wziął czas.
Po nim Kielczanom przyszło grać w podwójnym osłabieniu. Rywale błyskawicznie odrobili trzy bramki z dużej straty. W trudnym momencie znów błysnął Aleks Vlah, który trafił po zwodzie z obrotem.
Podopieczni Krzysztofa Lijewskiego mieli pełną kontrolę. Dobrze bronili. Pilnowali tempa. Na przerwę schodzili prowadząc 20:14.
Industria Kielce zaliczyła kapitalne wejście w drugą część. Zmuszali rywali do popełniania błędów. Zdobyli kilka łatwych bramek. Zaczęli od stanu 5:0. Sytuacja stała się więcej niż komfortowa.
Christian Berge poprosił o przerwę. Jego podopieczni trafili, ale szybko odpowiedział Piotr Jarosiewicz.
Kielczanie nie zdejmowali nogi z gazu. W 43. minucie prowadzili 29:19. Gospodarze byli pogodzeni z porażką. Swoim kibicom starali się dać kilka ładnych akcji, ale nie potrafili zmniejszyć strat.
Podopieczni Krzysztofa Lijewskiego utrzymywali rytm w ofensywie. Zdobywanie goli przychodziło im z wielką łatwością. Gra sprawiała im wielką radość.
W ostatnich minutach swoje szanse dostali zawodnicy, którzy spędzili dotąd mniej czasu na boisku. Pojawiło się zdecydowanie więcej błędów, a wynik strzelecki nie rósł już tak szybko. Pojawiło się więcej rozluźnienia w obronie. Kielczanie praktycznie zacięli się w ataku i rywale zdecydowanie poprawili wynik.
Industria Kielce rozegra kolejny mecz Ligi Mistrzów dopiero w środę, 7 października, kiedy podejmie Magdeburg. Przed podopiecznymi Krzysztofa Lijewskiego jednak ligowe obowiązki. W poniedziałek zmierzą się w Hali Legionów z Energą Bank PBS MMTS-em Kwidzyn (godz. 18)
Kolstad Handball – Industria Kielce 29:36 (14:20)
Kolstad: Neupart, Knudsen – Solheim 4, Berge 6, Eck Aga, Blanche, Aalberg 3, Ask 3, Gullerud, Stolefjell 1, Jakobsen, Jeppsson 6, Johannessen 1, Vestili 1, Johnsen 2, Bore
Kielce: Milosavljev, Morawski – Nahi 2, Jarosiewicz 4, Latosiński, Rabczyński 4, Vlah 9, Jędraszczyk, Bos 2, Klarica 1, Yusuf 1, Kounkoud 7, Karaliok 3, Monar 3








