Szczypiorniści Industrii Kielce wracają do Kalisza. W środę rozpoczną zmagania w play-offach Orlen Superligi. W ćwierćfinale ich rywalem będzie tamtejszy Netland MKS. – Może dobrze, że szybko mamy okazję, aby wyjść na boisko, odkuć się i trochę zapomnieć, że Final4 Pucharu Polski nam nie wyszło – mówi Arkadiusz Moryto, prawoskrzydłowy kieleckiej drużyny.
W sobotę „żółto-biało-niebiescy” rozegrali zdecydowanie najsłabsze spotkanie w sezonie. W fatalnym stylu ulegli Orlen Wiśle Płock 25:30 w półfinale Pucharu Polski. Wynik był najmniejszym wymiarem kary, bo w ich grze szwankowały niemal wszystkie elementy. Na rozpamiętywanie nie ma jednak czasu, bo już w środę rusza decydująca faza sezonu, która zdecyduje o mistrzostwie Polski.
Cel drużyny nie ulega zmianie, to odzyskanie tytułu. W ćwierćfinale Industria Kielce zagra z Netlandem MKS-em Kalisz. W odróżnieniu od dwóch poprzednich lat, na tym etapie oraz w półfinale, rywalizacja będzie toczona w formule mecz i rewanż. Do dwóch zwycięstw będzie grało się w rywalizacji o medale.
Drużyna z Kalisza zakończyła sezon zasadniczy na ósmym miejscu, chociaż niemal do końca była w grze o szóstą lokatę. Netland MKS również zagrał w ostatnim Final4 Pucharu Polski. W drugim półfinale, po bardzo zaciętym boju, przegrał jednak z PGE Wybrzeżem Gdańsk. – Wracamy do hali, w której ostatnio nam nie wyszło. To dobry czas, aby jak najszybciej wskoczyć na tego konia i wrócić na zwycięską ścieżkę. Zaczynają się play-offy, czyli gra o poważną stawkę. Teraz gramy tylko mecz i rewanż. Każde posiadanie piłki będzie bardzo ważne. Postaramy się zamieniać na bramki każdą sytuację. Musimy podejść do spotkania z należytym szacunkiem do rywala. Kalisz notuje udany sezon. Weszli do ósemki i teraz mają spokojną głowę. Nie są faworytem, grają bez żadnego stresu, więc mogą być niebezpieczni. Oni mogą tylko zyskać, a nie mają nic do stracenia – wyjaśnia Krzysztof Lijewski, drugi trener Industrii Kielce.
Po ostatnim, słabym występie „żółto-biało-niebiescy” przede wszystkim muszą pozbierać się pod względem mentalnym.
– Musimy skupić się na tym, co nam zostało. Do Kalisza musimy podejść z szacunkiem. To drużyna, która z miesiąca na miesiąc rosła. To nie będzie łatwy pojedynek. Ostatnio mocno walczyli o finał z Gdańskiem. Musimy być dobrze przygotowani taktycznie, pod to jakich maja zawodników, co grają. Po tym, co wydarzyło się w weekend, musimy wrócić z głowami. Oni nie położą się, będą walczyć, bo grają u siebie. Nie powiedzieliśmy ostatniego słowa. Mamy jeszcze trochę czasu, aby przygotować się do najważniejszych spotkań o mistrzostwo – przekonuje Arkadiusz Moryto.
Środowy mecz w Kaliszu rozpocznie się o godz. 18.







