W środowy wieczór Industria Kielce musiała uznać wyższość niemieckiego Magdeburga. Przed własną publicznością przegrała 30:35. – Zabrakło nam paru detali – przyznał Piotr Jędraszczyk, rozgrywający „żółto-biało-niebieskich”.
Spotkanie mogło podobać się kibicom. Chociaż inicjatywa należała do mistrza Niemiec, to podopieczni Krzysztofa Lijewskiego dzielnie walczyli. Nawet kiedy rywale prowadzili trzema, czterema bramkami, to gospodarze wracali do gry. W końcówce zawodnicy Benneta Wiegerta nie wypuścili już przewagi z rąk i dopisali do swojego konta bardzo cenne dwa punkty. – Na boisku była walka przez 60 minut. W końcówce trochę odjechaliśmy, ale wcześniej biliśmy się z nimi jak równy z równym. Zabrakło kilku detali, zarówno w obronie i w ataku. Jesteśmy zadowoleni i niezadowoleni. Liczyliśmy na więcej, że dwa punkty zostaną w Hali Legionów. Teraz musimy jechać do Magdeburga walczyć o zwycięstwo – powiedział Piotr Jędraszczyk.
Kielczanie popełnili kilka błędów w obronie. Magdeburg grał swoje jeden na jeden, a ich trzech rozgrywający zdobyli aż 29 bramek. Rywale mieli też więcej rzutów karnych – głównie dyktowanych za przekroczenie linii szóstego metra. – Magdeburg to klasowa drużyna. Przeciwko nim broni się bardzo ciężko. Mają bardzo dobrze wykonujących karnych zawodników. Za tydzień musimy zagrać o wiele lepiej – wyjaśniał Piotr Jędraszczyk.
Po końcowym gwizdku Krzysztof Lijewski był zadowolony z walki swoich zawodników. Szybko dopatrzył się też mankamentów w grze. – Trener w szatni zwrócił już uwagę na kilka detali, że było za mało pomocy. Musimy wyciągnąć wnioski i wyjść bardzo zmotywowani i skoncentrowani na rewanż – zakończył rozgrywający kieleckiego klubu.
Mecz w Magdeburgu odbędzie się w przyszłą środę. Wcześniej, bo już sobotę Industria Kielce pojedzie do Mielca.
fot. Łukasz Rysiak







