Przeczytaj także
Robert Kolendowicz poprowadził już trzy treningi. W piątek zrobi to po raz piąty. – Jestem bardzo zadowolony z tego, jak zespół podczas tego krótkiego okresu pracuje. Widzę dużą chęć i motywację pokazania się nowemu trenerowi. Widzę też motywację do pracy, po to, żeby zwyciężyć w następnym spotkaniu. To mi imponuje. Zespół jest głodny. Drużyna chce szybko przerwać krótką serię niepowodzeń. Te kilka dni było intensywne, ale też bardzo jakościowe – mówi Robert Kolendowicz.
„Żółto-czerwoni” podchodzą do spotkania po dwóch wyjazdowych spotkaniach z rzędu. W tym tygodniu zawodnicy otrzymali czystą kartę. – Znam historię ostatnich spotkań Korony, ale w nią nie zaglądam. Od momentu mojego przyjazdu jest nowe otwarcie i rozdanie. Jako człowiek i trener staram się spoglądać tylko w przód. Kluczowy jest mecz z GKS-em Katowice i to jest wykładnik do wyboru podstawowej jedenastki. Czy ona będzie taka sama – nie wiem, czy będą zmiany – nie wiem. Mamy jeszcze jedną sesję treningową i pewnie będę miał więcej informacji. Najważniejsze jest to, abyśmy skupili się na kroku, który przed nami – przekonuje 46-letni szkoleniowiec.
Były opiekun Pogoni Szczecin liczy na każdego zawodnika. – To część tej pracy, jestem na nią przygotowany. Dla mnie nie ma zawodników, którzy rozpoczynają, nie ma rezerwowych, nie ma tych, którzy siedzą na trybunach. Jesteśmy drużyną i musimy zrobić wszystko, żeby zwyciężyć. Na pewno będą zmiany. Ważni są też ci gracze, którzy wejdą na boisko. Jako trener jestem szczęściarzem, że mam dużo jakościowych zawodników, którzy mogą rozstrzygać spotkanie w pierwszej minucie, ale też tych, którzy mogą to zrobić w 90. minucie. Moim zadaniem jest optymalnie wybrać skład, ale przygotować taki plan, aby wykorzystać dobrą formę i nasz potencjał – wyjaśnia i dodaje.
– Jestem zwolennikiem kolektywnej pracy i wspólnoty w zespole. Nie potrafię inaczej spoglądać na rywalizację sportową. Dla mnie drużyna zawsze będzie ponad jednostki. Te jednostki w Koronie są bardzo mocne. Moim zadaniem jest kompletować skład w taki sposób, aby uwypuklać te dobre cechy.
Robert Kolendowicz zadebiutuje w sobotnim, domowym meczu przeciwko GKS-owi Katowice, który w poprzednim sezonie zakwalifikował się do europejskich pucharów.
– Trener Górak zbudował fantastyczny zespół. Z przyjemnością oglądałem ich mecze, ich sposób gry, organizację, intensywność. To będzie wymagający przeciwnik. Znamy ich dobre strony. Będziemy starać się przeciwko nim zadziałać. Jak każdy zespół, mają swoje deficyty. Mamy dość detalicznie przeanalizowanego rywala. Teraz nasza praca polega na tym, aby zadbać o nasze działania modelowe i przygotować dobry plan na mecz – nie kryje Robert Kolendowicz.
Najprawdopodobniej Korona pozostanie przy swoim 4-3-3, chociaż nowy trener nie wyklucza zmian.
– Sprawdzamy różne rozwiązania. Może w tej strukturze też dojdzie do modyfikacji. Mamy dużo jakości w centrum boiska. Zależy w jakiej konfiguracji będziemy występować, to jako trener mam dużo rozwiązań. Jakość indywidualna jest ogromna, mam pole manewru. Dla mnie wykładnikiem jest plan na mecz i to, co zawodnicy pokazali mi w treningach w tygodniu. Będzie istotne, kto będzie rozpoczynał, ale może jeszcze ważniejsze będzie, kto będzie kończył. Chcę, aby te nasze działania były długofalowe. Jestem fanem powtarzalności, czasami uproszczania pewnych procesów. Kiedy drużyna jest powtarzalna, może grać o najwyższe cele. Nasze wszystkie fazy muszą być odpowiednio zabezpieczone – tłumaczy.
Piłkarze Korony są bardzo zmotywowani, aby zrehabilitować się za potknięcie w meczu z Lechem Poznań.
– Ten balans musi zostać zachowany. W moim odczuciu, robimy wszystko, aby tak było. Mówiąc o rehabilitacji, to jeśli jesteś sportowcem, to ty musisz nienawidzić przegrywać, ty musisz kochać zwycięstwa. Po meczach, kiedy coś nie poszło, jeśli chcesz mieć sukcesy, musisz mieć chęć, aby za tydzień wygrać. Widzę to po zawodnikach. Jest w nich determinacja, aby pracować bardzo mocno – komentuje Robert Kolendowicz.
Szkoleniowiec przyznał, że miłą niespodziankę na start pracy zrobił mu jego poprzecznik – Jacek Zieliński.
– W moim biurze, po wejściu, zobaczyłem prezent od trenera Jacka Zielińskiego. To pokazuje jakim jest człowiekiem, fantastycznym dżentelmenem. Podziękowałem mu osobiście. To nie jest codzienne w naszej branży, że trenerzy są ze sobą w takich relacjach i zachowują takie maniery. Olbrzymie podziękowania – powiedział na konferencji prasowej.
Sobotni mecz Korona – GKS rozpocznie się o godz. 14.45.








