Przed piłkarzami Korony domowe starcie 9. kolejki ekstraklasy z zamykającym tabelę Rakowem Częstochowa. Mimo słabszego początku rywali, w Kielcach nikt ich nie lekceważy. Trener Jacek Zieliński zapowiedział, że jego zespół chce przełamać domową niemoc i zainkasować wreszcie trzy punkty.
Dla obu drużyn będzie to ostatnie spotkanie przed przerwą reprezentacyjną. Kielczanie jak dotąd znacznie lepiej prezentują się na wyjazdach, gdzie odnieśli trzy zwycięstwa, podczas gdy na własnym obiekcie zanotowali trzy remisy i porażkę 0:2 z Górnikiem Zabrze w ubiegłym tygodniu. Mecz ma szczególny wymiar dla Ariela Mosóra oraz Michaela Ameyawa, którzy latem trafili do Kielc właśnie z Rakowa, a w przeszłości barwy klubu z Częstochowy reprezentował także Wiktor Długosz.
Mimo że Raków zajmuje ostatnie miejsce w tabeli z dorobkiem zaledwie trzech punktów, trener Zieliński stanowczo przestrzega przed lekceważeniem przeciwnika. – Pryzmat miejsca w tabeli w obecnej sytuacji ma mniejsze znaczenie. Nastąpiła zmiana trenera, to nowe rozdanie, więc jesteśmy przygotowani na zespół, który przyjedzie bardzo zdeterminowany. Ale my też mamy przed sobą jakiś tam plan i wyzwanie. Chcemy wreszcie ten mecz u siebie wygrać. Nie ukrywam, że tu jest duża „sprężara”, żeby zadowolić publiczność i przede wszystkim nas samych – podkreślił Zieliński.
Szkoleniowiec nie ukrywał, że zależy mu na odczarowaniu kieleckiego stadionu. – Skoro udało się odwrócić wyjazdy, to ja nie mam nic przeciwko temu i mam taką nadzieję, że odwrócimy też to, co się dzieje teraz w meczach u siebie – powiedział trener Korony.
Odnosząc się do przegranej z Górnikiem Zabrze Zieliński przyznał, że rywal zneutralizował atuty Korony, a jego zespołowi zabrakło odwagi w wykańczaniu akcji.
Dodatkowym powodem do dumy dla klubu są powołania do reprezentacji narodowych dla kadrowiczów, w tym U21 dla młodych Polaków – Daniela Bąka i Kamila Jakubczyka. W kwestii kadrowej gotowi do gry są wszyscy zawodnicy poza Dawidem Błanikiem, który na pełne obciążenia meczowe poczeka do przerwy reprezentacyjnej.
Dla obrońcy Ariela Mosóra, który spędził w Częstochowie dwa lata, będzie to wyjątkowy pojedynek, choć zapewnił, że podchodzi do niego bez dodatkowej presji. – Podchodzę do tego meczu tak, jak do każdego innego. Ja nic nie chcę nikomu udowadniać i nie muszę, więc podchodzę skupiony. Chcę, żebyśmy wygrali ten mecz i w sobotę cieszyli się ze zwycięstwa – podkreślił 23-letni piłkarz.
Mosór zwrócił uwagę na potencjał rywali mimo ich problemów na początku sezonu.
– Wiemy, w jakiej sytuacji jest Raków. Zaczęli średnio sezon, ale byłem tam dwa lata i wiem, jaka jakość jest w tej drużynie. W polskiej ekstraklasie, nieważne z kim się gra, żaden mecz nie jest łatwy. Mam ponad 100 występów w najwyższej klasie rozgrywkowej i nie grałem ani jednego prostego spotkania – zaznaczył obrońca Korony.
Defensor podkreślił determinację kieleckiej szatni przed własną publicznością.
– Chcemy wygrywać u siebie. Jest to bardzo ważne dla nas, bo chcemy, żeby kibice się cieszyli i mogli świętować z nami po meczach. Do tej pory to się nie udało i myślę, że jutro jest najlepsza okazja do tego, żeby zadowolić wszystkich kibiców – zapowiedział były zawodnik Rakowa. Mosór dodał, że zespół wyciągnął wnioski z przegranego starcia z Górnikiem i jest w pełni gotowy na sobotnią walkę.
Sobotni mecz Korony z Rakowem rozpocznie się w Kielcach o godz. 14.45.
fot. Mateusz Bartkiewicz







