Przeczytaj także
Rywalizacja Korony z Wisłą Kraków zawsze elektryzuje kibiców obu drużyn. Kielczanie przystąpią do sobotniego meczu ekstraklasy z Wisłą Kraków w świetnych nastrojach po ostatnich zwycięstwach. Trener Jacek Zieliński i obrońca Norbert Barczak szanują rywala, ale celują w pełną pulę.
W klubie ze stolicy regionu świętokrzyskiego panują bardzo bojowe nastroje i specjalnie nie ma się czemu dziwić. Korona przystępuje do tego prestiżowego spotkania po wygranych z Wisłą Płock (2:0) w rozgrywkach ligowych oraz z Widzewem Łódź (1:0) w Pucharze Polski. Te cenne zwycięstwa potwierdzają, że kielecka ekipa złapała wiatr w żagle – nie przegrała już od pięciu kolejnych spotkań.
Zespół spod Wawelu po czterech latach nieobecności powrócił do krajowej elity i spisuje się w niej nadzwyczaj dobrze, gromadząc 10 punktów w sześciu rozegranych meczach. Trener Zieliński podchodzi jednak do statusu beniaminka krakowskiej drużyny ze sporym dystansem i uśmiechem. – Słowo „beniaminek” w przypadku Wisły jest trochę nieadekwatne. To uznana firma, lata gry z sukcesami na początku tego wieku, kiedy to zespół z Krakowa zdecydowanie dominował w polskiej lidze – mówił o najbliższym rywalu Zieliński. Jego zdaniem, Krakowianie „wrócili do korzeni” i grają efektowną piłkę opartą na dużej liczbie podań oraz wymienności pozycji.
Podobne zdanie na temat sobotniego rywala ma młody obrońca Korony Norbert Barczak: – Myślę, że nie ma co traktować Wisły jako beniaminka. To klub z ogromną historią i tradycją – podkreślił 20-latek. Zwrócił uwagę na bardzo ofensywny styl przyjezdnych, co zwiastuje otwarte widowisko na kieleckim stadionie.
– Wisła jest drużyną bardziej ofensywną niż defensywną, więc mamy nadzieję, że oba zespoły stworzą bardzo dobre widowisko, w którym będzie można pograć w piłkę – powiedział Barczak.
Największym zagrożeniem w ekipie trenera Mariusza Jopa ma być lider klasyfikacji strzelców Jordi Sanchez, który zdobył już sześć bramek, a także wracający po poważnej kontuzji Angel Rodado.
Trener Zieliński jest jednak pewny swojej obrony, która obecnie należy do najlepszych w całej lidze. Szkoleniowiec ze spokojem reaguje na głosy o rzekomym cofaniu się drużyny po objęciu prowadzenia w ostatnich meczach.
– Póki co dysponujemy jedną z lepszych defensyw w lidze, więc myślę, że gra w tej niskiej obronie nie jest nam obca i damy sobie z tym radę – zapewnił. Podkreślił przy tym, że „cierpienie i mądra gra w defensywie pod naporem rywala to naturalny element każdego piłkarskiego pojedynku”.
W ostatnich zwycięskich bojach kielecką obronę udanie wspierał 20-letni Barczak, pozyskany w letnim okienku transferowym z Górnika Zabrze, który dwukrotnie zagrał od pierwszej minuty. Młody zawodnik chwalił świetny klimat w szatni, który pozwolił mu na błyskawiczną aklimatyzację.
– Uważam, że najważniejszym czynnikiem jest dobre „flow” całej drużyny, każdy dobrze się czuje na boisku i panuje tutaj po prostu rodzinna atmosfera – zaznaczył. Barczak liczy, że z czasem i regularną grą dołoży do swoich statystyk asysty oraz bramki.
Korona wciąż musi radzić sobie z kilkoma ubytkami kadrowymi. W sobotnim meczu na pewno nie zagrają zmagający się z urazami Dawid Błanik oraz Simon Gustafson. Do kadry meczowej wraca natomiast Hubert Zwoźny, a w pełni gotowości po odpoczynku w Łodzi jest już skrzydłowy Wiktor Długosz.
Kibiców w regionie mocno rozgrzewają także kolejne ruchy transferowe zarządu. Po zakontraktowaniu ostatnio czeskiego pomocnika Ondreja Lingra, kielecki klub dopina już siódme letnie wzmocnienie. Bardzo blisko Korony jest 25-letni skrzydłowy Rakowa Częstochowa Michael Ameyaw. Trener Zieliński liczy, że zawodnik wkrótce podniesie jakość zespołu.
– Bardzo solidny zawodnik, mający ze sobą już występy w reprezentacji kraju. Cieszę się, że może do nas dołączyć. Jeśli uda się załatwić wszystkie formalności, znajdzie się już w kadrze na sobotnie spotkanie – powiedział.
Mecz z Wisłą zapowiada się niezwykle emocjonująco również pod kątem kibicowskim. Ostatnie bezpośrednie starcie tych utytułowanych drużyn w Kielcach miało miejsce aż sześć lat temu. Zarówno sztab szkoleniowy, jak i sami zawodnicy podkreślają, że głośny doping i „piłkarska pikanteria” tylko dodatkowo motywują ich do walki o trzy punkty na boisku.
Sobotni mecz Korony z Wisłą Kraków rozpocznie się w Kielcach o godz. 17.30.
fot. Paula Duda








