Industria Kielce nie dała żadnych szans Śląskowi Wrocław. W środowy wieczór pokonała beniaminka 43:26. – Założeniem było to, by zawodnicy, którzy grali do tej pory mniej, spędzili na boisku więcej czasu – powiedział Krzysztof Lijewski, trener kieleckiej drużyny.
W wyjściowej siódemce znaleźli się m.in. Piotr Jędraszczyk, Luka Klarica i Faruk Yusuf. Beniaminek starał się zaskoczyć mistrza Polski grą siedem na sześć w ataku. To przynosiło pozytywny efekt tylko w pierwszych dziesięciu minutach. Później przewaga gospodarzy szybko rosła. Na przerwę schodzili przy wyniku 25:10. Po przerwie i zmianach tempo spotkania spadło. – Takie mecze gra się trudno, bo mimo bycia faworytem trzeba umieć się obronić. Śląsk zaczął ustawieniem siedmiu na sześciu, i nie ukrywam, trochę nas tym zaskoczył. Grał wolniej, spokojniej i to nas denerwowało i deprymowało. Po przechwycie za wszelką cenę chcieliśmy zdobyć bramkę jak najszybciej, nie zawsze się to udawało i jest to pole do pracy – wyjaśniał Krzysztof Lijewski.
Druga połowa, po pojawieniu się na boisku „podstawowych” zawodników była słabsza. Kielczanie nie narzucali już aż tak wysokiego tempa.
– W drugiej połowie tempo siadło, Śląsk nie przyspieszał, my z kolei chcieliśmy zdobywać bramki w kontrach. Czasami zawodziła skuteczność, czasem przydarzył się jakiś błąd, a koncentracja też nie była na najwyższym poziomie – przyznał trener mistrza Polski.
W sobotę Industria Kielce zagra w Hali Legionów z Zepterem KPR-em Legionowo (godz. 20).







