[ROZMOWA] Jakub Malke: Wybitni sportowcy mają to do siebie, że wiedzą, jak iść w kierunku celu. To dobrze wpływa na podejście do biznesu - wKielcach.info - najważniejsze wiadomości z Kielc

[ROZMOWA] Jakub Malke: Wybitni sportowcy mają to do siebie, że wiedzą, jak iść w kierunku celu. To dobrze wpływa na podejście do biznesu

Przeczytaj także

Od początku września KS Iskrą Kielce kieruje trójosobowy zarząd. Na jego czele stanęła klubowa legenda Karol Bielecki. Wspierają go wieloletni pracownik klubu – Paweł Papaj i Jakub Malkę. Ten drugi również ma bogate doświadczenie, zbierane przede wszystkim w siatkówce. – Myślę, że Karol świetnie sobie poradzi w nowej roli – przyznaje Jakub Malkę, z którym porozmawialiśmy o jego roli w klubie.

Damian Wysocki: – Trafia pan z siatkówki do piłki ręcznej. Jak doszło do takiego transferu w gabinetach?  

– Ludzie pracujący w Agencji Rozwoju Przemysłu znali mnie, bo pomagałem im trochę przy pracy w klubie siatkarskim. Złożyli mi propozycje, czy nie chciałbym tutaj wesprzeć zarządu. Powiedziałem dobrze, ale dajcie mi to, wymyśleć trochę na nowo. Udało namówić się Karola Bieleckiego na to, żeby został prezesem. Nawet nie trzeba było go długo namawiać.  Ta decyzja została podjęta w ciągu jednego dnia. Wydaje mi się, że to daje dobrą gwarancję na przyszłość. Do klubu wraca historyczna postać, wręcz pomnikowa. Super, że zdecydował się na taki krok, bo mamy przykłady z innych sportów, że takie rozwiązanie działa. Jako przykłady podam Sebastiana Świderskiego, Piotra Gaceka, czy ostatnio Sławomira Szmala.

– Jakie są priorytety dla nowego zarządu? Wiemy, że w ostatnich latach różnie było z finansami, przychodziło drżeć o przyszłość klubu. Jak to wszystko ustabilizować?

– Nie ukrywam, że zanim tę propozycję przyjąłem, to pozwoliłem sobie przekręcić do paru byłych zawodników drużyny z Kielc. Oni stworzyli mi tło historyczne, jak to wszystko wyglądało w ostatnich latach.

Na razie proszę dać nam trochę czasu, żeby wszystko poznać. Po pierwszych dniach mogę powiedzieć, że są tutaj super zaangażowani ludzie na czele z Pawłem Papajem. Wykonują wiele rzeczy, których pewnie nie musieliby robić, ale działają. Przyjemnie patrzy się na taką ekipę. Z całą pewnością, w pierwszej kolejności, zajmiemy się rozbudową liczby partnerów dla klubu.Naszym celem jest też to, aby Industria Kielce stała się klubem regionalnym, nie tylko kieleckim. Karol ma wiele pomysłów związanych z rozwojem dzieci i młodzieży. To mi się mega podoba, bo wydaje mi się, że to trochę w piłce ręcznej szwankuje. To co mnie zdziwiło najmocniej to fakt, że największe kluby nie mają, jak skorzystać w większej liczbie z Polaków, bo ich na tym poziomie nie ma zbyt dużo. To dosyć przykre, ale trzeba zacząć proces. On potrwa latami, ale da nadzieję na zmiany. Iskra musi być pozytywnym przykładem w tym względzie.

– W ostatnich latach skazani na sukces są siatkarze. W tej dyscyplinie znakomicie działa system szkolenia. Na początku wieku swoje sukcesy mieli również piłkarze ręczni, ale tutaj wynik nie został spożytkowany. To może uda się przenieść jakieś elementy z siatkówki, aby ten stan poprawić?   

– Absolutnie. To środowisko jest mi najbliższe. Znam te mechanizmy. W siatkówce są kluby, które prowadzą niesamowite szkolenie. Nie mówię o tym, co robi też federacja. Trefl Gdańsk czy szkoła w Jastrzębiu – One budują świetne zaplecze w postaci młodzieży. Mam to szczęście, że mogę uchylić te drzwi i zobaczyć, co możemy przenieść na swój grunt.

– Jest pan doświadczonym menadżerem siatkarskim. W klubie nie ma już dyrektora sportowego po rozstaniu z Michałem Jureckim. Jak teraz będą wyglądały rozmowy z nowymi zawodnikami, kto będzie za to odpowiadał?

– Myślę, że przede wszystkim powołamy jakiś taki komitet transferowy. W nim najważniejsza będzie trójka Karol Bielecki, Paweł Papaj i trener Krzysztof Lijewski. Służę im swoją wiedzą na temat konstrukcji kontraktów, zabezpieczeniu interesu klubu w tych umowach. Jestem też tutaj po to, żebyśmy wystandaryzowali pewne proces. Dla nas ważne jest budowanie stabilnych podstaw. Mam wrażenie, że przez wiele lat przepłynęło przez ten klub ogromne ilości pieniędzy. Trochę zapomniano o tym, żeby budować stabilność jako organizacji. To też jest nasz cel na najbliższy rok. Jeśli wszystko jest stabilne, to później łatwiej pozyskiwać nowych zawodników. Wiadomo, że pieniądze są ważne. Z niektórymi klubami nie jesteśmy w stanie konkurować, więc musimy szukać innego sposobu, aby zawodnicy chcieli do nas przychodzić.

– Właśnie, w historii, w różnych dyscyplinach są kluby, które może nie dysponują najwyższymi budżetami, ale potrafią budować mocne składy. Tak przez wiele lat było w Kielcach. Rozumiem, że nie ma planu, aby obniżać nakłady finansowe i schodzić poziomem sportowym?

– Jeśli chodzi o aspekt sportowy, to Karol ma swoje pomysły. W tym zakresie nie zamierzam się wcinać, bo moja wiedza na temat piłki ręcznej nie jest tak duża. Musimy wyznaczyć pewien trend. Zrobimy przegląd wojsk. Mamy zawodników na kontraktach. Znamy specyfikę dyscypliny, w której umowy z nowymi graczami zawiera się często z dużym wyprzedzeniem. Na oku mamy też kolejnych młodych zawodników. Chcielibyśmy, aby wyłapywać talenty, które będą mogły dostać szansę. Tę kiedyś otrzymał sam Karol Bielecki.

– Ma pan również doświadczenie w organizacji dużych wydarzeń siatkarskich. Oprawa meczów Ligi Mistrzów w Kielcach stoi na wysokim poziomie. Czy w tym aspekcie będzie pan również służył swoją wiedzą?

– Oczywiście, cały czas będziemy szukali czegoś nowego. Kto stoi w miejscu, ten się cofa. Będziemy się wszystkiemu przyglądać. Na miarę naszych możliwości, może przy wsparciu nowych partnerów, będziemy tworzyć jeszcze lepsze opakowanie. Dzisiaj Polska jest krajem eventowym. Muzycy sprzedają stadiony, hale w różnych sportach stają się zapełnione. Wiadomo, że mecz jest najważniejszy, ale jest też grupa osób, która chce zobaczyć dobre widowisko. Super wyglądał Superpuchar Polski w Łodzi. Też będziemy chcieli dodać coś więcej od siebie, wprowadzać kolejne trendy. Razem z Karolem wybierzemy się do Magdeburga, jego byłego klubu. Chcemy podpatrywać najlepszych. Wiemy, że Bundesliga to najlepsze rozgrywki ligowe na świecie, podobnie jak nasza siatkarska Plus Liga, gdzie poziom jest bardzo wyrównany. U nas mamy ligę dwóch prędkości, więc musimy szukać innych pomysłów.

– Wracają do tematu byłych sportowców, którzy później stawali na czele klubów, a nawet federacji, to najlepszym przykładem jest Sebastian Świderski. Najpierw zarządzał ZAKSĄ, a teraz polską federacją. Karol ma cechy, które mogą pozwolić osiągnąć podobne sukcesy na tym polu?

– Sebastian to najbardziej wyrazisty przykład. Przeszedł szczebel menadżerski. Przypomnę, że po karierze, pracę jako trener zaczynał w Kielcach. Później był wiceprezesem w klubie, prezesem. ZAKSA jest podobnym klubem do Iskry, bo tam też właścicielem jest spółka Skarbu Państwa. Mam nadzieję, że Sebastian wpadnie do nas na mecz z Magdeburgiem. Jak wspominałem takich przykładów jest więcej. Piotrek Gacek kieruje Projektem Warszawa. W poszczególnych federacjach nie brakuje byłych zawodników. Wybitni sportowcy mają to do siebie, że wiedzą, jak się motywować, iść w kierunku celu. To dobrze wpływa na podejście do biznesu. Sportowcy są nauczeni pracy, organizacji. Dodatkowo, Karol ma background prowadzenia swojego biznesu. Klub jest klubem, który tworzy społeczność z kibicami, ale na koniec jest to też firma. Specyficzna, która nie ma na celu osiąganie zysków, ale balansowanie wszystkiego i dawanie najlepszego produktu. Myślę, że biorąc to pod uwagę, Karol świetnie się w tym odnajdzie. Pomogę mu na tyle, na ile będę mógł. Paweł Papaj ma również wielkie doświadczenie, przeżył tutaj bardzo dużo. Razem z innymi współpracownikami, zrobimy wszystko, aby rozwijać Iskrę.

– Dziękuję za rozmowę.

Przeczytaj także