Przeczytaj także
W środę Industria Kielce rozegra rewanż z Magdeburgiem. – Musimy zagrać perfekcyjny mecz. W starciu z takim rywalem nie możemy pozwolić sobie na chwilę przestoju, na swoje proste błędy. W ostatnim spotkaniu przekonaliśmy się, jak rywale potrafią wykorzystać każde zawahanie albo złe ustawienie – mówi Kamil Siedlarz, drugi trener „żółto-biało-niebieskich”.
W poprzednim tygodniu Magdeburg wygrał w Hali Legionów 35:30. Prowadził przez całe spotkanie. Kielczanie potrafili się do niego zbliżyć i złapać bezpośredni kontakt, ale podopieczni Benneta Wiegerta za każdym razem potrafili odbudowywać przewagę.
Rewanż w GETEC Arenie zapewne będzie jeszcze trudniejszy. Magdeburg wygrał tam 14 ostatnich spotkań. – Z jednej strony możemy powiedzieć, że nie mamy nic do stracenia. Wiemy jednak, jaka jest formuła Ligi Mistrzów. Oczywiście, naszym głównym celem jest wyjście z grupy. Nie zapominajmy jednak, że można zabrać dalej punkty. Jesteśmy ambitnym zespołem i chcemy to zrobić – podkreśla Kamil Siedlarz.
Kluczem będzie poprawa szczelności obrony. W ostatnim spotkaniu fenomenalni rozgrywający Magdeburga zbyt często przedzierali się przez środek. – Musimy zagrać konsekwentnie w obronie. Ostatnio przez długie fragmenty wychodziło nam to fajnie. Rywale mieli swoje problemy, ale oni są konsekwentni. Wytrzymują pierwsze, drugie, trzecie tempo w ataku. Kiedy sędziowie pokazują już grę pasywną, to oni potrafią znaleźć miejsce. Musimy to poprawić. Nasze założenia musimy realizować do samego końca – wyjaśnia asystent Krzysztofa Lijewskiego.
Być może kluczowe w tym wszystkim będzie wprowadzenie większej rotacji na środku, gdzie od kilku miesięcy głównie grają Arciom Karaliok i Theo Monar. W starciu z takim rywalem sporo pożytecznego z tyłu może dać Michał Olejniczak, który odbudowuje formę po kontuzji.
– Jeśli Michał będzie na siłach, to możemy się go tam spodziewać. Jest jednym z najlepszych obrońców w naszej kadrze. Wraca do swojej dyspozycji. On jest jednak po kontuzji. Praca, którą wykonywał w czasie rehabilitacji, nigdy nie jest taka sama, jak ta boiskowa. Gra na kontakcie jest czymś, czego nie da się zastąpić. Musimy dać mu czas. W pierwszym spotkaniu grał na dwójce, aby mógł się wdrożyć, aby nie sprowokować komplikacji, aby był gotowy na rewanż – tłumaczy Kamil Siedlarz i dodaje:
– Gra Magdeburga polega na nękaniu obrońców. Raz, drugi, trzeci, czwarty, piąty raz atak na tego samego zawodnika. Rotacja będzie ważnym elementem, aby utrzymać jakość.
Duże rezerwy mają również bramkarze, którzy nie pomogli zbyt mocno w pierwszym starciu. Dejan Milosavljev został zmieniony na 20 minut przed końcem. – Dejan jest zły po każdym spotkaniu. Jest niezwykle ambitny. Zawsze wie, że jego dyspozycja może być jeszcze lepsza, chociaż często jest bardzo dobra. Oczekuje od siebie więcej. Musimy sobie zdawać sprawę, że Magdeburg, przez swój charakter gry, oddaje bardzo dużo rzutów z szóstego metra. Dla bramkarzy to dużo trudniejsze. Nie są to próby z drugiej linii, czy ze skrajnych obrońców, ale dużo jest momentów na kontakcie z szóstego metra. W nich często rywale zyskują rzuty karne – wyjaśnia Kamil Siedlarz.
Środowy mecz w Magdeburgu rozpocznie się o godz. 18.45.







