Polscy piłkarze ręczni pokonali w Opolu Łotwę 33:24 (21:11) w inauguracyjnym meczu eliminacji do mistrzostw Europy 2028. Biało-czerwoni za cztery dni na wyjeździe zmierzą się z Rumunią. Na boisku zobaczyliśmy trzech zawodników Industrii Kielce: Michała Olejniczaka, Piotra Jędraszczyka i Piotra Jarosiewicza.
Mecz rozpoczął się znakomicie dla Biało-Czerwonych. Po celnych rzutach Andrzeja Widomskiego, Piotra Jędraszczyka i Macieja Gębali oraz serii udanych interwencji Jastrzębskiego w bramce, Polacy błyskawicznie objęli prowadzenie 4:0. Podopieczni Joty Gonzaleza narzucili własny rytm gry i przez długi czas całkowicie murowali dostęp do własnej bramki. Rywale pierwszą bramkę zdobyli dopiero w 9. minucie za sprawą Endijsa Kusnersa.
Po początkowym przestoju gości tempo spotkania wyraźnie wzrosło. Łotysze zdołali odpowiedzieć kilkoma trafieniami, jednak Polacy w pełni kontrolowali wydarzenia na parkiecie Stegu Areny, utrzymując bezpieczną, pięciobramkową przewagę. W 18. minucie Dawid Dawydzik wywalczył rzut karny, odsyłając tym samym Marksa Lilienfeldsa na dwuminutową ławkę kar. Szansę z siódmego metra pewnie zamienił na bramkę Filip Michałowicz (11:5).
Gospodarze poszli za ciosem i w 20. minucie prowadzili już różnicą siedmiu trafień. Bardzo dobre zawody rozgrywał na prawym skrzydle Michałowicz, a cenne bramki dorzucił również Piotr Mielczarski, zdobywając swoje kolejne trafienia dla narodowych barw.
Selekcjoner konsekwentnie rotował składem. Na parkiecie pojawiali się zmiennicy: Paweł Paterek, Wiktor Tomczak, Ariel Pietrasik oraz Wiktor Jankowski. Roszady nie wpłynęły negatywnie na jakość gry Biało-Czerwonych, bo rezerwowi dokładali kolejne trafienia, a między słupkami wciąż świetnie dysponowany był Marcel Jastrzębski.
Na 15 sekund przed syreną kończącą pierwszą odsłonę Jota Gonzalez poprosił o czas. Niesieni głośnym dopingiem opolskiej publiczności Polacy perfekcyjnie zrealizowali wskazówki trenera. W ostatniej akcji pierwszej połowy Dawydzik raz jeszcze wywalczył rzut karny, a zimną krew na siódmym metrze ponowne zachował Filip Michałowicz. Do przerwy reprezentacja Polski prowadziła wysoko, bo aż 21:11.
Druga połowa rozpoczęła się od trafienia Kusnersa, jednak Polacy nie pozwalali rywalom na odrabianie strat. Wysokie prowadzenie dało Jocie Gonzalezowi komfort przetestowania kolejnych ustawień, na parkiecie pojawili się m.in. Daszek, Tomczak, Jankowski, Pietrasik, Paterek, Jarosiewicz oraz Zembrzycki w bramce. Biało-Czerwoni wyraźnie dominowali w każdym elemencie gry, wyprowadzając skuteczne kontry i powiększając przewagę aż do 13 bramek (28:15).
W dalszej części spotkania naszym reprezentantom przydarzył się krótki przestój. Po zdobyciu 29. bramki gospodarze przez niemal siedem minut pozostawali bez celnego trafienia, a w dogodnych sytuacjach mylili się m.in. Daszek i Jędraszczyk. Niemoc strzelecką przełamał w 51. minucie Ariel Pietrasik. Kolejne minuty to popis świetnej dyspozycji Filipa Michałowicza, który był jednym z najjaśniejszych punktów zespołu, został najlepszym graczem meczu, zdobywając 8 bramek, podwajając tym samym swoje dotychczasowe zdobycze dla reprezentacji Polski.
Łotysze próbowali powstrzymać rozpędzonych Polaków, jednak często mylili się w obronie i zgromadzili w całym meczu aż 7 kar dwuminutowych. W samej końcówce gra toczyła się w rytmie bramka za bramkę, lecz losy spotkania były już rozstrzygnięte. W ostatnich sekundach goście próbowali zmniejszyć rozmiary porażki, ale ostatecznie Polacy zwyciężyli 33:24, efektownie inaugurując kwalifikacje do EHF EURO 2028.
Środowe spotkanie było pierwszym na drodze do Mistrzostw Europy 2028. Już w niedzielę, 8 listopada, reprezentantów Polski czeka drugie starcie wyjazdowe, w Tulczy zmierzą się z reprezentacją Rumunii (godz. 19.00).
Polska – Łotwa 33:24 (21:11)
Polska: Zembrzycki, Jastrzębski – Daszek 1, Jędraszczyk 2, Olejniczak 3, Pietrasik 2, Widomski 2, Jarosiewicz, Gębala M. 1, Mielczarski 3, Tomczak 2, Paterek 4, Dawydzik 2, Czapliński 3, , Jankowski, Michałowicz 8.








