Aleks Vlah znajduje się w kapitalnej formie. Słoweniec jest kluczową postacią ataku Industrii Kielce. – Nie wiem, czy jestem w życiowej formie, ale czuję się bardzo dobrze – mówi rozgrywający ze Słowenii.
29-latek uczestniczył w blisko połowie bramek zdobytych przez kielecki klub w rozgrywkach Ligi Mistrzów. Na boisku spędza średnio po czterdzieści kilka minut. Bez niego, „żółto-biało-niebiscy” mają sporo problemów w ataku. – Nie wiem, czy jestem w życiowej formie. Czuję się bardzo dobrze. W tym sezonie zacząłem pracować z dietetykiem. Zmieniłem bardzo dużo. Od trzech lat pracuje też ze swoim trenerem motorycznym. To wszystko składa się na moją dyspozycję – przyznaje Aleks Vlah, który nie ukrywa, że lubi spędzać na boisku dużo czasu.
– Zawsze chcę grać, najdłużej jak tylko można. Wszystko zależy jednak od trenerów. W tym czasie chcę dawać, co mam najlepsze – wyjaśnia.
W środę Industria Kielce rozegra ostatni mecz w grupie F. Jest już pewna gry w fazie głównej Ligi Mistrzów. Przed nią starcie, które nie wpłynie już na tabelę. W Hali Legionów zaprezentuje się najsłabsze w stawce Kolstad Handball. W pierwszym spotkaniu podopieczni Krzysztofa Lijewskiego wygrali 36:29. – Chciałbym zagrać tak samo, jak te pięćdziesiąt minut w Norwegii. Dla nas to był perfekcyjny mecz. Jeśli zagramy tak od początku w obronie, to na pewno wygramy. Wiemy jednak, że będzie ciężko. Mentalność Skandynawów jest taka, że oni cały czas grają to samo. Nie ważne, czy prowadzą, czy przegrywają. Oni nie będą mieli nic do stracenia – mówi Aleks Vlah.
Wynik środowego meczu nie wpłynie na tabelę, ale będzie ważny w kontekście budowania się przed kolejną, znacznie trudniejszą fazą rozgrywek. Dla Kielczan to też ostatnie spotkanie przed przerwą reprezentacyjną.
–Gramy w domu, przy swoim dopingu. To ostatnie spotkanie przed przerwą. Musimy wygrać, aby dopełnić nasze zadanie na pierwszą część Ligi Mistrzów. Chcemy wygrać przede wszystkim dla kibiców – kwituje Aleks Vlah.
Środowy mecz w Hali Legionów rozpocznie się o godz. 20.45.







