– Porażka z liderem, ale jak mówiłem wcześniej, nieprzypadkowym liderem. Górnik pokazał, że jest klasowym zespołem. Zneutralizowali nasze atuty. Byli zdyscyplinowani. Nie dopuszczali nas nawet w pole karne. Do tego mądrze kontrowali. Przegraliśmy z dobrym przeciwnikiem – powiedział Jacek Zieliński, trener Korony Kielce po przegranym 0:2 meczu z Górnikiem Zabrze.
Lider rozgrywek pokazał dużą jakość. W 41. minucie na prowadzenie wyprowadził go Peter Federico. Przez niemal całą drugą połowę „żółto-czerwoni” walczyli o odwrócenie losów rywalizacji. Bili jednak głową w mur. Podopieczni Michala Gasparika byli dobrze zorganizowani. Gospodarze nie oddali żadnego celnego strzału. W doliczonym czasie wynik, drugim golem ustalił pomocnik z Dominikany.
– Górnik w defensywie grał bardzo dobrze. To nie tylko obrońcy, ale wszyscy zawodnicy ofensywni świetnie wracali. Przeszkadzali nam jak mogli. Są bardzo dobrzy w bronieniu. Musimy przełknąć gorzką pigułkę. Ten mecz da nam wiele pozytywnych wskazówek – przyznał Jacek Zieliński.
Często po piłkę cofał się Mariusz Stępiński. Rzadko zdołał się jednak przy niej utrzymać. – W planie było to, żeby Mariusz lekko obniżał i wyciągał stopera. Nie sprawdzało się to, nie wypaliło. Za mało szukaliśmy gry bokami. Dużo było tam piłki, ale nie było korzyści. Mało akcji jeden na jeden, grania do linii, dośrodkowań na długi słupek. Chcieliśmy mieć tego więcej, ale to nie funkcjonowało – wyjaśniał szkoleniowiec „żółto-czerwonych”.
Korona nie oddała żadnego celnego strzału. – Dla mnie brak celnego strzału to porażka. Biorę to na klatę. Mogę posypać tylko głowę popiołem. Zdarzają się takie mecze. To nie jest gra FIFA. Przeciwnik nam nie pozwolił. Trzeba pokłonić się Górnikowi – zakończył Jacek Zieliński.
W sobotę Korona zagra u siebie z Rakowem Częstochowa.
fot. Paula Duda







