Zieliński: Jest niedosyt, ale to dobry zaczyn na kolejny mecz - wKielcach.info - najważniejsze wiadomości z Kielc

Zieliński: Jest niedosyt, ale to dobry zaczyn na kolejny mecz

Przeczytaj także

– To dobry zaczyn na kolejny mecz. Czasami się zremisuje i nie ma pozytywów. Po takim spotkaniu widać, że praca jaką wykonujemy zaczyna przynosić dobre efekty. Można przyczepić się do wyniku. Z powtarzalności, odpowiedzialności, możemy być zadowoleni – powiedział Jacek Zieliński, trener Korony Kielce, po zremisowanym meczu z Motorem Lublin.

W sobotę na Exbud Arenie padł remis 1:1. „Żółto-czerwoni” prowadzili po golu Mariusza Stępińskiego, który wykorzystał bardzo dobrą wrzutkę Martina Remacle’a. Goście wyrównali po stałym fragmencie. Na listę strzelców wpisał się Karol Czubak. Kielczanie częściej utrzymywali się przy piłce. Nieźle operowali, ale nie zdołali skruszyć niskiej obrony rywali. – Szkoda tego wyniku. Wiadomo, oczekiwania i ambicje były inne. Ułożyło się dobrze, ale daliśmy się zaskoczyć po stałym fragmencie. Uczulaliśmy się na to. W drugiej połowie, mimo dobrej i solidnej gry, nie udało się trafić. Paradoksem jest to, że w doliczonym czasie mogliśmy stracić gola. Jest niedosyt. Druga połowa – jeśli chodzi o umiejętności piłkarskie, odbiór piłki, reakcja po stronie, zbieranie drugich piłek – była bardzo dobra – wyjaśniał Jacek Zieliński.

Kielczanie solidnie wyglądali w ataku pozycyjnym. Ten element, jeszcze w poprzednim sezonie, sprawiał im sporo problemów. –   To dobry zaczyn na kolejny mecz. Czasami się zremisuje i nie ma pozytywów. Po takim spotkaniu widać, że praca jaką wykonujemy zaczyna przynosić dobre efekty. Można przyczepić się do wyniku. Z powtarzalności, odpowiedzialności, możemy być zadowoleni – tłumaczył szkoleniowiec kieleckiego klubu.

Po raz drugi w tym sezonie na listę strzelców wpisał się Mariusz Stępiński. W końcu trafił po akcji – wcześniejsze trafienia notował po stałych fragmentach. – Cieszę się, że Mariusz strzelił kolejnego gola. Znów zaczyna przypominać, może nie lisa, ale liska pola karnego. Dużo było takich schematów ćwiczonych, zagrywaliśmy piłki z półprzestrzeni, nie szliśmy do linii. Morgan Fassbender też grał takie wsteczne piłki, ale zabrakło finalizacji. Jeśli będziemy tak dalej grać, to przyjdą trafienia – wyjaśniał Jacek Zieliński.

W drugiej połowie bardzo dobrą zmianę dał Nono, który zastąpił bezproduktywnego Stjepana Davidovicia. – Wprowadzając Nono, myśleliśmy o to, aby zabezpieczyć lewą stronę. Rywale stwarzali stamtąd zagrożenie. Morgan Fassbender sam mówi, że bardzo dobrze czuje się z prawej strony. Gdyby ktoś wykorzystał jego piłkę, to znów mówilibyśmy o nim jak o bohaterze – powiedział doświadczony trener, który w samej końcówce wprowadził jeszcze Daniela Bąka. Nie zdecydował się na kolejne roszady.

– To, że nie robiliśmy zmian, wynikało z tego, że ta ekipa grała dobrze, ich parametry stały na dobrym poziomie. Nie jestem zwolennikiem robienia zmian dla zmian. Wyglądało to pozytywnie. Nie chciałem grzebać i wyjmować puzzli, które dobrze funkcjonowały. Na Widzewie było inaczej, bo reagowaliśmy. Wierzyłem, że ci zawodnicy przepchną dla nas korzystny wynik – wyjaśniał Jacek Zieliński.

Doświadczony szkoleniowiec przyznał, że klub jest o krok od sfinalizowania transferu kolejnego zawodnika do ofensywy. W przyszły piątek „żółto-czerwoni” zagrają na wyjeździe z Wisłą Płock.

Przeczytaj także