– Nie czuję bezradności, bardziej żal, złość i słowo, które powinno zostać wykropkowane: wkur…nie. Przepraszam – powiedział Jacek Zieliński, trener Korony Kielce po przegranym meczu w Poznaniu.
Korona zaliczyła kompromitujący występ i uległa mistrzowi Polski 1:6. Już po pierwszej połowie było 0:4. Bohaterem gospodarzy został Pablo Rodriguez. Hiszpan zanotował dwa gole i trzy asysty. – Myślę, że gdybym zaczął się rozwodzić na tym, co działo się na boisku, to wygłupiłbym się i rozbawił słuchaczy. Trzeba pogratulować Lechowi dobrego meczu. Zdeklasowali nas. Nie ma dyskusji, żadnego alibi. Trzeba pochylić głowę z pokorą. Dostaliśmy sześć razy w twarz. Dostaliśmy mnóstwo ciosów. Byliśmy tylko tłem dla rywali. Przed nami długa, smutna podróż. Musimy odbudować się na kolejny mecz. On daje szansę na rewanż, rehabilitację, na jakieś odbudowanie reputacji. Musimy nad tym pracować – przyznał po spotkaniu doświadczony szkoleniowiec.
Korona zaliczyła katastrofalne wejście w mecz. Po sześciu minutach przegrywała już 0:2. – Pierwsze pięć minut jest do zapomnienia. To czarna dziura. Nie będę na gorąco niczego tłumaczył. Dla mnie było to niezrozumiałe. Początek zagraliśmy jak dzieci we mgle. Dwie bliźniacze akcje, bez reakcji i krycia. Dwa świetne, ale nas tam nie było – powiedział Jacek Zieliński.
Korona zagrała bardzo źle. Jedynym pozytywem był Camilo Mena, który popisał się bardzo ładną bramką.
– W tym oceanie negatywów, sztuką jest znaleźć pozytyw. W obrazie tej biedy, dobry występ Camilo Meny, który ciągnął ten zespół. Może gdyby miał jakąś podpórkę, to byłoby lepiej. To był chłopak, który chciał – zakończył trener.
W następną sobotę Korona zagra u siebie z GKS-em Katowice.
fot. Mateusz Bartkiewicz







