Przeczytaj także
– Nie wiem, jak ocenić ten punkt. Czy zdobyliśmy jeden, czy straciliśmy dwa. Kiedy się goni… to jest w miarę zdobycz. Liczyliśmy na więcej – powiedział Jacek Zieliński, trener kieleckiej drużyny po remisie z GKS-em Katowice.
O wyniku zdecydowały stałe fragmenty. W 35. minucie sytuacje po wrzucie z autu wykorzystał Arkadiusz Jędrych. W 66. minucie dośrodkowanie z rzutu wolnego wykorzystał Marcel Pięczek. –Pierwsza połowa miała wyglądać inaczej. Daliśmy w niej za dużo przestrzeni rywalom przy stałych fragmentach. GKS jest w nich groźny. To boli. W piątek z Piastem nie będzie pół środków. Trzeba będzie wygrać – tłumaczył szkoleniowiec Korony.
W pierwszej połowie gospodarze często rozgrywali piłki przez Mariusza Stępińskiego. Ten był dobrze kryty i przeważnie kończyło się to stratami. – Nie mieliśmy grać tak często przez Mariusza. To wymykało się spod kontroli. Piłki szły na niego, a nie powinny. Przy Arkadiuszu Jędrychu nie miał szans w pojedynkach siłowych. Mieliśmy rozgrywać inaczej, ale nasze boki były mało aktywne. Byliśmy przy piłce, ale nie organizowaliśmy się tak jak trzeba. To trzeba przeanalizować spokojnie. Próbowaliśmy zrobić zmiany. Temu służyło cofnięcie Wiktora Długosza na wahadło. Stjepan Davidović miał dać więcej jakości w pojedynkach, tego trochę zabrakło – wyjaśniał Jacek Zieliński, który ocenił również występ Simona Gustafsona, który w środku pola zastąpił zawieszonego za kartki Tamara Svetlina.
– Simon zagrał poprawny mecz. Wiem, że ma wiele fanklubów wśród dziennikarzy i kibiców. Tę strefę boiska mieliśmy opanowaną. Może nie wybierał ryzykownych podań, ale grał dobrze.
Korona ma na koncie 38 punktów i zajmuje 10. miejsce. W następny piątek zagra u siebie z Piastem Gliwice.








