Przeczytaj także
W sobotnim meczu 12. kolejki PKO BP Ekstraklasy, Korona Kielce pokonała na Exbud Arenie GKS Katowice 1:0. W 70. minucie kolejną ładną bramkę zdobył Camilo Mena. W pierwszej połowie karnego Bartosza Nowaka wybronił Xavier Dziekoński.
Robert Kolendowicz przeprowadził jedną zmianą w składzie w porównaniu z ostatnim meczem. Miejsce kontuzjowanego Ondreja Lingra zajął Martin Remacle.
Korona stworzyła zagrożenie już w trzeciej minucie. Akcję dobrze napędził Camilo Mena, a strzałem sprzed szesnastki zakończył ją Michael Ameyaw. Gabriel Kobylak przeniósł piłkę nad poprzeczką.
W 14. minucie zakotłowało się w polu karnym GKS-u po rzucie rożnym, a raczej po jego ponowieniu. Martin Remacle wstrzelił piłkę wzdłuż bramki i niewiele zabrakło, aby Mariusz Stępiński przeciął ją wślizgiem.
Tempo spotkania było rwane. Z obu stron brakowało płynności w decydujących fazach. Więcej stykowych piłek wygrywał GKS. Sędzia Patryk Gryckiewicz podjął kilka wątpliwych decyzji, a żółtymi kartkami za reakcję przy ławce ukarani zostali Piotr Malarczyk i Robert Kolendowicz.
Sędzia ze Szczecina nie pomylił się w 36. minucie, kiedy podyktował rzut karny dla GKS-u. Przy dośrodkowaniu w pole karne z wolnego, Wiktor Długosz sprowokował upadek Lukasa Klemenza. Do jedenastki podszedł Bartosz Nowak. Jego intencje idealnie wyczuł Xavier Dziekoński i popisał się świetną interwencją.
W 42. minucie blisko zdobycia gola była Korona. Najpierw po dobrym dośrodkowaniu Patrika Hellebranda z głowy uderzył Mariusz Stępiński. Z najwyższym trudem piłkę wybił Gabriel Kobylak. Do dobitki popędził Kamil Jakubczyk. Tym razem gości przed stratą bramki uratował Kamil Jakubczyk.
Na drugą połowę nie wybiegł już mający żółtą kartkę i grający niepewnie Martin Remacle. Zastąpił go Simon Gustafson. Po wznowieniu zespoły grały bardziej asekuracyjnie. Dominowała walka w środku pola.
W 68. minucie dobrze z piłką utrzymał się Morgan Fassbender, wprowadzony w miejsce Mariusza Stępińskiego. Zgrał na prawą stronę do Wiktora Długosza. Ten od razu dośrodkował w kierunku Dawida Błanika. W podbramkowym zamieszeniu, w które włączy się jeszcze Camilo Mena, górą byli jednak obrońcy.
W 70. minucie było już 1:0. Wiktor Długosz zagrał długą piłkę na Camilo Menę. Kolumbijczyk miał dużo miejsca. Wpadł w pole karne, oszukał Pau Restę i precyzyjnie uderzył z lewej nogi w kierunku dalszego słupka.
W 85. minucie Kielczanie powinni podwyższyć prowadzenie. Po rzucie rożnym przed idealną sytuacją stanął Wiktor Długosz. Uderzył jednak w środek bramki, a czujny był Gabriel Kobylak. Dobitka Morgana Fassbendera powędrowała wysoko nad poprzeczką.
W doliczonym czasie mecz powinien zamknąć Morgan Fassbender, ale zmarnował stuprocentową szansę. GKS mógł skarcić gospodarzy. Minimalnie pomylił się Adam Zrelak, który zamykał dośrodkowanie z lewej strony.
Dzięki tej wygranej Korona zrównała się punktami z GKS-em. Ma ich 18 i zajmuje 9. miejsce. W czwartek „żółto-czerwoni” zagrają na wyjeździe z Polonią Warszawa w 1/16 finału STS Pucharu Polski.
Korona Kielce – GKS Katowice 1:0 (0:0)
Bramki: Mena 70’
Korona: Dziekoński – Długosz, Rubezić, Mosór, Pięczek (72’ Matuszewski) – Hellebrand, Jakubczyk, Remacle (46’ Gustafson) – Mena (83’ Smolarczyk), Stępiński (65’ Fassbender), Ameyaw (65’ Błanik)
GKS: Kobylak – Czerwiński, Klemenz, Resta – Wasilewski (82’ Jędrych), Kowalczyk, Łukasiak (82’ Jirka), Galan (71’ Wdowiak) – Wędrychowski (71’ Bartlewicz), Szkurin (65’ Zrelak), Nowak
Żółte kartki: Remacle, Długosz – Kowalczyk, Nowak, Łukasiak, Resta







