Korona chce wrócić do ustawień fabrycznych i przerwać serię meczów bez wygranej na Exbud Arenie - wKielcach.info - najważniejsze wiadomości z Kielc

Korona chce wrócić do ustawień fabrycznych i przerwać serię meczów bez wygranej na Exbud Arenie

Przeczytaj także

Po sześciu meczach bez zwycięstwa na własnym stadionie piłkarze Korony Kielce podejmą w sobotnim meczu ekstraklasy Bruk-Bet Termalikę Nieciecza. – Musimy jak najszybciej wrócić do tych naszych ustawień fabrycznych – podkreślił bramkarz gospodarzy Xavier Dziekoński. 

Przed Koroną niezwykle ważne spotkanie, które ma przerwać serię meczów bez wygranej przed własną publicznością. Atmosfera w szatni jest pełna sportowej złości i mobilizacji. Jak przyznał trener Jacek Zieliński, po ostatniej porażce w Lublinie (0:2) zespół czuje dużą potrzebę poprawy wizerunku. – Zdajemy sobie z tego sprawę, że zawiedliśmy, nikt nie ucieka od odpowiedzialności. Po chłopakach widać dużą złość piłkarską, chęć rehabilitacji przed własną publicznością w sobotnim meczu – zapewnił szkoleniowiec Korony.

Dobrą wiadomością dla kieleckich kibiców jest sytuacja kadrowa. Do normalnych treningów wrócił Dawid Błanik, choć Zieliński zaznaczył, że na jego optymalną formę z jesieni trzeba będzie jeszcze chwilę poczekać. Gotowy do gry na 100 procent jest również Pau Resta, który po złamaniu nosa trenuje już bez ochronnej maski. Jedynie Konrad Matuszewski wciąż dochodzi do pełnej sprawności, a jego powrót do kadry meczowej przewidywany jest na spotkanie z Pogonią.

Szkoleniowiec uciął jednak dyskusje o drastycznych zmianach systemowych wynikających z absencji. – Jestem zwolennikiem tezy, że to nie systemy grają w piłkę, tylko ludzie. Nie jest tak, że po jednym czy dwóch przegranych meczach my nagle wszystko rzucimy, spakujemy kredki do tornistra, będziemy teraz wyjmować flamastry i flamastrami będziemy rysować – mówił Zieliński.

Dziekoński, zwrócił uwagę na konieczność poprawy gry obronnej, która jesienią była wizytówką zespołu. Ostatnie mecze przyniosły straty bramek w sytuacjach, które wcześniej się nie zdarzały.

– Musimy jak najszybciej wrócić do tych naszych ustawień fabrycznych. W ostatnich meczach naszą bolączką była obrona pola karnego. Popracowaliśmy nad tym w tygodniu na treningach i mam nadzieję, że będzie to widać podczas sobotniego spotkania – zaznaczył bramkarz Korony.

Po raz ostatni Kielczanie przed własną publicznością wygrali 27 września ubiegłego roku (3:0 z Lechią Gdańsk). Dziekoński podkreślił, że mimo braku nerwowości w drużynie, świadomość braku punktów u siebie jest bolesna.

– Nas to po prostu bardzo bolało, jak po meczach wracaliśmy do szatni i nie mogliśmy uszczęśliwić naszych kibiców, którzy cały czas nas wspierają – nie ukrywał 22-letni zawodnik.

Mimo że Termalica Nieciecza zajmuje obecnie ostatnie miejsce w tabeli, w Kielcach nikt nie lekceważy przeciwnika. Zieliński opisał go jako doświadczony i „nieprzyjemny” zespół. Kluczowym elementem widowiska mogą okazać się stałe fragmenty gry, ponieważ goście mają w swoim składzie zawodników o świetnych warunkach fizycznych.

– To jest chyba jeden z najwyższych zespołów w ekstraklasie, więc na pewno to jest taki ich punkt, o który mogą się zaczepić – zauważył Dziekoński. Zieliński dodał, że przy problemach ze strzelaniem goli z gry, rzuty rożne i auty mogą być „kluczem do zwycięstwa w tym meczu”

Dziekoński zwrócił również uwagę na szybkość zawodników gości, takich jak Morgan Fassbender, co będzie wymagało od kieleckiej defensywy dużej czujności w fazach przejściowych.

W kieleckim obozie, zarówno sztab szkoleniowy, jak i zawodnicy, nie ukrywają, że cel dla Korony jest jeden: zacząć punktować seryjnie i wykorzystać atut własnego boiska, który w przeszłości czynił z Kielc niezdobytą twierdzę.

Sobotnie spotkanie Korony z Bruk-Betem Termalicą rozpocznie się o godz. 14.45.

Przeczytaj także