W niedzielnym meczu 22. serii Orlen Superligi, Industria Kielce pokonała przed własną publicznością Rebud KPR Ostrovię Ostrów Wielkopolski 37:30.
W porównaniu do meczu ze Sportingiem Lizbona, w kadrze zabrakło trzech zawodników. Z powodu urazu pachwiny wypadł Daniel Dujszebajew. Wolne dostali Klemen Ferlin i Jorge Maqueda.
Na środku obrony zaczęli Michał Olejniczak i Dylan Nahi. W spotkanie bardzo dobrze wprowadził się bramkarz gości – Kacper Ligarzewski, który w imponujący sposób zatrzymał kontrę Arkadiusza Moryty i rzut z szóstego metra Łukasza Rogulskiego. W ataku kielczan brakowało tempa, pojawiała się niedokładność. Po ośmiu minutach rywale prowadzili 4:2.
Ostrovia utrzymywała minimalną przewagę. Gospodarze doprowadzili do remisu 7:7 w 14. minucie. Ładnie między dwóch zawodników wszedł Arkadiusz Moryto, który grał na prawym rozegraniu. Za chwilę rywale rzucili obok bramki, a gola dającego prowadzenie zdobył Aleks Vlah.
Po kwadransie, po tradycyjnej rotacji, po raz pierwszy po kontuzji uda na boisku pojawił się Piotr Jędraszczyk. Podopieczni Tałanta Dujszebajewa zaczęli przejmować inicjatywę. Zaczęli lepiej pracować w obronie, a z piłką kilka razy zderzył się Bekir Cordalija. W 20. minucie po trafieniu Benoita Kounkouda z prawego skrzydła było 12:8.
Po stronie przyjezdnych ciężar gry na swoje barki wziął Marianie Gavashelishvili. Gruzin prezentował bardzo szeroki repertuar rozwiązań – zdobył cztery gole z rzędu dla swojej drużyny. Gospodarze utrzymywali jednak bezpieczną, czterobramkową przewagę.
Ta jnieco stopniała na finiszu pierwszej części. Kielczanie zrehabilitowali się za nieco słabszą postawę w ostatniej akcji, rozegranej po czasie. Mocnym rzutem z drugiej linii zakończył ją Szymon Sićko. Gospodarze schodzili do szatni prowadząc 18:15.

W przerwie doszło do zmiany bramkarzy po obu stronach. W drugą część bardzo dobrze wprowadził się Jakub Zimny. W kieleckim ataku odpowiedzialność rzutową brał na siebie Michał Olejniczak. W 39. minucie, po jego golu było 22:18.
Ostrovia stawiała twarde warunki w obronie i zachowywała płynność w ataku. Taką postawą nie pozwalała, aby wynik był wyższy.
Gospodarze nie wykorzystali akcji na plus sześć, a dwa kolejne trafienia zanotował Marek Szpera. W efekcie, przy rotacji, Industria Kielce prowadziła 23:20.
Dziesięć minut przed końcem sytuację sam na sam zatrzymał Adam Morawski. Gospodarze dobrze grali z kołem. Po dwóch golach z rzędu Theo Monara było 30:25. Za kilka chwil dopięli swego i wyszli na sześciobramkowe prowadzenie. Kielczanie poszli za ciosem i dorzucili do prowadzenia kolejne trzy trafienia, co dało im pełną kontrolę.
W czwartek, w ostatnim meczu fazy grupowej Ligi Mistrzów, Industria Kielce zagra na wyjeździe z Kolstad (godz. 18.45).
Industria Kielce – Rebud KPR Ostrovia Ostrów Wielkopolski 37:30 (18:15)
Kielce: Morawski, Cordalija – Nahi 2, Jarosiewicz 8, Latosiński 1, Sićko 5, Olejniczak 5, Jędraszczyk 1, Vlah 5, Moryto 1, Kounkoud 3, Karaliok 3, Monar 4, Rogulski 1








