Karaliok: Kiedy trener Lijewski podpisał kontrakt, to szybko chciałem wracać do treningów - wKielcach.info - najważniejsze wiadomości z Kielc

Karaliok: Kiedy trener Lijewski podpisał kontrakt, to szybko chciałem wracać do treningów

Przeczytaj także

– Mamy dużo energii. Ciężko wysiedzieć, od razu chce się iść na siłownię. W maju wygraliśmy mistrzostwo. Chcemy iść jednak dalej. Od dwóch sezonów nie byliśmy w ćwierćfinale Ligi Mistrzów. Krok po kroku chcemy dążyć do naszych celów. Każdy mecz będzie jak finał – mówi Arciom Karaliok, obrotowy Industrii Kielce na starcie przygotowań do sezonu 2026/27.

30-latek jest jednym z głównych kandydatów na nowego kapitana drużyny po odejściu Alexa Dujszebajewa. – Chyba tak. Jestem tutaj od dziewięciu lat. Byłem w radzie drużyny, ale to nie jest najważniejsze pytanie w tym momencie. Dopiero wróciliśmy do treningów. Za nami bardzo udany grill integracyjny, podczas którego sporo porozmawialiśmy. Kiedy trener Lijewski podpisał dwuletni kontrakt, to chciałem wracać jak najszybciej do treningów, ale pomyślałem, że on też musi kiedyś odpocząć – wyjaśnia Arciom Karaliok.

W poniedziałek „żółto-biało-niebiescy” wrócili do treningów. Odpoczywali przez półtora miesiąca, bo tydzień wcześniej zaczęli realizować rozpiski treningowe. Większość z nich wcześniej pracowała jednak na własną rękę. – Przez ten czas odpocząłem fizycznie i mentalnie. Dużo czasu trenowałem, bo pięć tygodni przed powrotem do Kielc. Teraz będzie tylko łatwiej. Samemu jest ciężej. Kiedy biegniesz, to musisz kogoś gonić – tłumacza Białorusin.

Latem drużyna przeszła olbrzymie zmiany. Odeszło pięciu zawodniku, przyszło siedmiu. – Mamy zawodników, którzy mają klasę. Dejan Milosavljev, Luka Klarica i Julien Bos mają już rozegranych wiele spotkań w Lidze Mistrzów. Dla nich dostosowanie się do naszej taktyki nie będzie aż takie ciężkie. Klasa jest klasa. Mam nadzieję, że wszyscy jak najszybciej zaadaptują się w naszej drużynie – przyznał Arciom Karaliok.

Obrotowy najlepiej zna swojego rodaka – Kiryła Rabczyńskiego. 21-letni rozgrywający ze świetnej strony prezentował się w SKA Mińsk. Do Kielc przychodzi jako król strzelców ligi białoruskiej.

– To jest człowiek do pracy. Obudzisz go w nocy i powiesz, że ma biegać, to będzie biegać. Jest bardzo spokojny. Pochodzi z małego miasteczka. Uważam, że ma bardzo duży potencjał, aby grać 60 minut w ataku i w obronie. Dopiero za tydzień będzie miał 21 lat. Ja tutaj przychodziłem będąc już starszym zawodnikiem i nie od razu z białoruskiej ligi. Dla niego pewnie będzie ciężko, bo to inny świat. Do tej pory oglądał nas w telewizji. Z Mińska od razu trafia do drużyny Ligi Mistrzów. Nie możemy od niego wymagać, że z miejsca będzie rzucał po 15 bramek. Oby tak było, ale będzie ciężko – wyjaśnia Arciom Karaliok, który młodszego kolegę nakłonił no nauki polskiego.

– Kiedy przyjechałem w grudniu na Białoruś i zapytałem go, czy mówi po polsku, to powiedział, że nie. Odparłem, że ma czas do lipca. Miał nauczyciela i lekcje w każdym tygodniu. Teraz będzie mu łatwiej, bo z każdym dniem będzie uczył się wielu słów. Już jednak rozumie 90 procent tego, co jest mówione w szatni.

W najbliższym sezonie Industria Kielce będzie rywalizowała w nowym formacie Ligi Mistrzów. W fazie grupowej zmierzy się z HC Kriens-Lucerna, Kolstad Handball i Magdeburgiem.

– Dla kibiców, ale też dla wszystkich coś nowego jest fajne. Zobaczymy, jak będzie to wyglądać w trakcie rozgrywek. Oby to było dobre. Formę musimy mieć w każdym spotkaniu. Nie zawsze powtórzy się taka historia, gdzie Magdeburg wyszedł z piątego miejsca i wygrał. Na początku przegrywał wszystko. Teraz jeśli doszłoby do tego, to spadniesz do Ligi Europejskiej. Nowe zawsze jest dobre, ale zobaczymy na ile – mówi Arciom Karaliok.

Industria Kielce rozegra pierwszy mecz o stawkę w sobotę, 29 sierpnia w Łodzi, kiedy zmierzy się z Orlenem Wisłą Płock o Superpuchar Polski.

fot. Tomasz Fąfara

Przeczytaj także