– Czujemy duży niedosyt. Z przebiegu spotkania, byliśmy drużyną dominującą. Po golu na 1:0 wydawało się, że mamy kontrolę. Jeden niepotrzebny stały fragment. Motor wyrównał, a później ciężko było nam o klarowne sytuacje – powiedział Kamil Jakubczyk, pomocnik Korony Kielce po remisie 1:1 z Motorem Lublin.
Żółto-czerwoni” prowadzili po golu Mariusza Stępińskiego, który wykorzystał bardzo dobrą wrzutkę Martina Remacle’a. Goście wyrównali po stałym fragmencie. Na listę strzelców wpisał się Karol Czubak. Kielczanie częściej utrzymywali się przy piłce. Nieźle operowali, ale nie zdołali skruszyć niskiej obrony rywali. – Wiemy, jak ciężko gra się przeciwko obronie ustawionej nisko w 4-5-1. Sami tak broniliśmy w poprzednim sezonie. Jest mało przestrzeni. Mur trzeba kruszyć powoli, zmieniać strony. Uważam, że to robiliśmy. Naturalne jest jednak, że sytuacji jest mniej – wyjaśniał Wiktor Długosz, prawy obrońca kieleckiej drużyny.
Kielczanie solidnie wyglądali w ataku pozycyjnym. Ten element, jeszcze w poprzednim sezonie, sprawiał im sporo problemów. –Druga połowa pokazała, że potrafimy zamknąć przeciwnika. Nie tylko liczymy na stałe fragmenty. Przy nich mogliśmy dołożyć więcej, bo spadały nam piłki pod nogi. Teraz pracujemy nad ofensywę. Czujemy, że to lepiej wygląda. Liczymy, że odbiór jest taki sam, że idzie to w dobrym kierunku – wyjaśniał „Długi”.
W przyszły piątek „żółto-czerwoni” zagrają na wyjeździe z Wisłą Płock.







