Przeczytaj także
– To pierwszy mecz w sezonie. Bardzo chcemy wygrać. Zobaczymy, co przyniesie sobota. Mamy swoje problemy, oni swoje. Musimy być lepsi, choćby o jedną bramką – mówi Aleks Vlah, rozgrywający Industrii Kielce przed sobotnim pojedynkiem o Superpuchar Polski z Orlenem Wisłą Płock.
Kadra „żółto-biało-niebieskich” została mocno przetrzebiona przez kontuzje. Na dłużej wypadli Arkadiusz Moryto i Szymon Sićko. Dopiero w październiku do gry wrócą Michał Olejniczak i Milorad Bakić. Na domiar złego, w tym tygodniu z urazami borykają się Piotr Jędraszczyk i Luka Klarica. Ich występ w Łodzi stoi pod znakiem zapytania. – Jest trudno, bo nie możemy trenować sześć na sześć na całym boisku. Musimy się do tego dostosować i wziąć, co tylko najlepsze – przekonuje Aleks Vlah.
Sobotnie starcie jest pierwszym meczem o trofeum, który przychodzi jeszcze w trakcie okresu przygotowawczego. Latem w Kielcach doszło do sporych zmian kadrowych. W zespole jest aż siedmiu nowych zawodników. – Jest dużo zmian. Fizycznie czuję się bardzo dobrze. Myślę, że podobnie jak reszta chłopaków. Mieliśmy trochę czasu, aby złapać porozumienie. Nie było go dużo, ale tak jest zawsze przed każdym sezonem. Zawodnicy, którzy są dłużej, w tym ja, robimy wszystko, aby jak najszybciej zaadaptowali się w zespole. Myślę, że idzie to w dobrym kierunku – wyjaśnia rozgrywający ze Słowenii.
Aleks Vlah był czołowym zawodnikiem podczas meczów o mistrzostwo Polski. Słoweniec odżył pod skrzydłami Krzysztofa Lijewskiego. Dobrą formę pokazywał również podczas przedsezonowych sparingów. – Mogę powiedzieć tylko, że czuję zaufanie od trenera. Mam dużo swobody, mogę grać tak jak chcę. To bardzo mi pasuje. Liczę na dobry sezon – podkreśla.
W sparingach było widać, że Kielczanie chcą grać bardzo szybko. – Na dzisiaj nie mamy na tyle strzelb z dziewiątego metra, takich jak Szymon Sićko. Chcemy grać szybko. Dla nas to najlepsze, kiedy po dobrej obronie możemy wyprowadzać kontry. Wiemy, że swoje zrobią bramkarze – mówi Słoweniec.
Mistrzowie Polski w wielu ustawieniach nie muszą robić zmian atak-obrona, co też wpływa na tempo. – Przede wszystkim, na taką grę trzeba być przygotowanym fizycznie, bo gra atak-obrona jest bardzo wymagająca. Wykonaliśmy kawał pracy pod tym względem – wyjaśnia nasz rozmówca.
W drużynie z Płocka nie doszło do zbyt wielu zmian. Być może Xavier Sabate zastosuje inną taktykę.
– Na pewno będą coś zmieniać. My w finałach graliśmy inaczej niż w poprzednich latach. Mieli dużo czasu na przygotowania. Mają też dostęp do wideo. Oni nie zmienili zbyt wielu zawodników, ale też mają problemy z kontuzjami – mówi Aleks Vlah.
Nową twarzą w Płocku jest reprezentacyjny kolega rozgrywającego Industrii Kielce – Miljan Vujović. Bramkarz dołączył do „Nafciarzy” na zasadzie wypożyczenia ze Slovana Ljubljana. Czy Aleks Vlah przekazywał reszcie zawodników jakieś porady, jak skutecznie rzucać mu gole?
– W takich sytuacjach, nigdy nic nie mówię. Jeśli coś powiesz, to zwykle wychodzi zupełnie odwrotnie. Każdy musi podejmować swoje decyzje i oceniać samemu. Mam nadzieję, że „Vujo” nie będzie w topowej formie – śmieje się reprezentant Słowenii.
Sobotni mecz w Łodzi rozpocznie się o godz. 19.
fot. Łukasz Rysiak







