Przeczytaj także
Mam bojowe nastawienie. Nie mogę doczekać się tego meczu. Chciałbym zagrać go jak najszybciej, bo już mnie roznosi. Serce na pewno bije mocniej. Spotkania z Płockiem stoją na poziomie Ligi Mistrzów – mówi Piotr Jarosiewicz, lewoskrzydłowy Industrii Kielce przed sobotnim spotkaniem z Orlenem Wisłą Płock w Superpucharze Polski.
Latem kadra 21-krotnego mistrza Polski przeszła spore zmiany. Do drużyny doszło aż siedmiu nowych zawodników – ci mieli nieco ponad miesiąc na wkomponowanie się w nowy system. – Nie było zbyt dużo czasu, ale do najbliższego spotkania nie trzeba nikogo motywować. Każdy podejdzie do niego na sto procent, aby pokazać się z dobrej strony. Naszą siłą będzie kolektyw – wyjaśnia Piotr Jarosiewicz.
Chociaż drużyny są jeszcze w okresie przygotowawczym, bo pik formy szykują na start rozgrywek Ligi Mistrzów, to w Łodzi należy spodziewać się zaciętego spotkania, bo tak wyglądają „Święte Wojny”. W kielecko-płockich starciach oprócz taktyki ważne są również cechy wolicjonalne. – Jak mówi trener, taktyka taktyką, ale ważne, żeby grać w piłkę ręczną i bić się o każdy centymetr parkietu, o każdą piłkę. Wola walki jest przewagą nad taktyką. Procentowo to dla mnie 70 do 30 – nie ukrywa Piotr Jarosiewicz.
Industria Kielce zmaga się z kilkoma urazami. Mimo tego, dalej dysponuje kadrą, która pozwala na grę bez rotacji atak-obrona. – Jesteśmy przygotowani, aby robić, jak najmniej zmian i z każdej piłki biegać. Tego trochę zabrakło w ostatnim sparingu z Veszprem. Myślę, że to bieganie jest naszą przewagą – wyjaśnia lewoskrzydłowy.
Industria Kielce przystępuje do sezonu w roli faworyta. W takiej pozycji stawia ją wywalczony w maju tytuł mistrzowski. W Łodzi również będą bronić trofeum. – Bronienie jest trudniejsze niż atakowanie. Kiedy chce się wygrać, to nie ma nic do stracenia. Dlatego musimy być bardzo mocno zmotywowani. Nie możemy zapomnieć o skupieniu. Wiemy, że każda niewykorzystana sytuacja może zemścić się bardzo szybko – nie ukrywa Piotr Jarosiewicz.
Przed rokiem Industria Kielce wygrała starcie o Superpuchar Polski po rzutach karnych. Pierwszym wykonawcą „siódemek” jest właśnie Piotr Jarosiewicz. Lewoskrzydłowy przestrzelił kilka rzutów w okresie przygotowawczym.
– Nie jestem z tego zadowolony. Rzuty karne szlifuje każdego dnia, zostaję po treningach. To był nasz duży atut w poprzednim sezonie. Ręka jeszcze nie jest aż tak pewna. Myślę, że oddam jeszcze tyle rzutów, że na sobotę będzie już gotowa. Szukam też nowych sposobów. Ja oglądam bramkarzy, bramkarze mnie. Wiedzą, co lubię rzucać. Cały czas trzeba coś zmieniać, aby ich zaskakiwać – przekonuje Piotr Jarosiewicz.
Sobotni mecz w Łodzi rozpocznie się o godz. 19.
fot. Łukasz Rysiak







