Przeczytaj także
Piłkarze Korony w zaległym spotkaniu 2. kolejki ekstraklasy podejmą we wtorek prowadzącego w tabeli Górnika Zabrze. – Ten mecz będzie pierwszą weryfikacją, w którym miejscu jesteśmy – zaznaczył trener Kielczan Jacek Zieliński.
Obie drużyny są na fali. Zabrzanie wygrali sześć z siedmiu dotychczasowych meczów, a w ostatniej kolejce pokonali mistrza Polski – Lecha Poznań 2:1. Z kolei Kielczanie są niepokonani od siedmiu spotkań (wliczając Puchar Polski) i zajmują szóste miejsce z dorobkiem 12 punktów po wyjazdowym zwycięstwie nad Śląskiem Wrocław 2:1.
Co ciekawe, Korona znacznie lepiej spisuje się dotychczas na wyjazdach, gdzie odniosła trzy zwycięstwa, podczas gdy na własnym obiekcie zremisowała wszystkie trzy mecze.
Zieliński docenia klasę rywala, ale podkreślił pewność siebie swojego zespołu. – Spotykamy się z drużyną rozpędzoną, która naprawdę gra dobrze w piłkę. Jest liderem tabeli i to nie przypadkowym liderem, bo Górnik sobie na to jak najbardziej zasłużył. Ale wierzę w chłopaków, wierzę w pracę, którą wykonujemy. Widać, że idziemy do góry. Jestem przekonany, że we wtorek skoczymy Górnikowi do gardła – zapowiedział trener Korony.
Odnosząc się do weryfikacji formy obu ekip, szkoleniowiec zaznaczył, że mecz pokaże, „w którym miejscu jesteśmy”. Zauważył również, że Górnik zdobył cenne doświadczenie w europejskich pucharach w starciach z takimi firmami, jak Fenerbahce Stambuł, Ferencvaros Budapeszt czy AS Monaco.
W kwestii kadrowej Zieliński poinformował, że do pełnych treningów z drużyną wraca Dawid Błanik, jednak w kadrze meczowej ma się pojawić dopiero po przerwie na reprezentację, podczas której Korona zagra sparing z Legią Warszawa w Książenicach (3 października o godz. 12).
Dla rozgrywającego Patrika Hellebranda starcie z Zabrzanami będzie miało wyjątkowy charakter, gdyż spędził w Górniku dwa lata. Trener Korony tonuje jednak emocje wokół Czecha, który latem przeniósł się do Korony.
– Jestem spokojny, że on to wytrzyma. Radził sobie już w wielu sytuacjach – zapewnił doświadczony szkoleniowiec.
Bohaterem ostatniego meczu we Wrocławiu był Kamil Jakubczyk, który po efektownym rajdzie w doliczonym czasie gry asystował przy rozstrzygającej bramce Simona Gustafsona. Młody pomocnik z dystansem podchodzi do pochwał.
– Ani jeden bardzo dobry mecz nie klasyfikuje mnie jako jakiegoś top piłkarza, tak samo, jak jeden słaby jako beznadziejnego. To jest właśnie klucz do wszystkiego, żeby zachować stabilność emocjonalną i regularność – przyznał pozyskany z Arki Gdynia piłkarz.
Przed konfrontacją z liderem Jakubczyk podkreślił siłę kieleckiej szatni i jakość sprowadzonych zawodników, jak Ondrej Lingr czy Camilo Mena.
– Górnik to jest klasowa drużyna, która jest teraz rozpędzona i na pewno pokaże nam, w którym kierunku jako zespół idziemy – ocenił pomocnik.
Dodał przy tym stanowczo, że „z kadrą, jaka jest w Kielcach, do każdego meczu musimy wyjść z przekonaniem, że idziemy po trzy punkty, bo nie mamy się czego obawiać”.
22-latek zaznaczył także, że zespół chce wreszcie przełamać serię domowych remisów i stworzyć w Kielcach prawdziwą twierdzę, „oddając serce kibicom oraz właścicielowi klubu”.
Wtorkowe spotkanie Korony z Górnikiem rozpocznie się o godz. 20.30.







