Olejniczak: Przyjemnie się gra takie mecze, kiedy tego stresu jest mniej - wKielcach.info - najważniejsze wiadomości z Kielc

Olejniczak: Przyjemnie się gra takie mecze, kiedy tego stresu jest mniej

Przeczytaj także

Zwycięstwo cieszy, ale są elementy do poprawy – powiedział drugi trener piłkarzy ręcznych Industrii Kielce Kamil Siedlarz po wygranej z Kolstad Handball 40:35 w Lidze Mistrzów. – Popełniliśmy za dużo błędów własnych, skuteczność też mogłaby być lepsza – dodał asystent Krzysztofa Lijewskiego.  

Spotkanie ostatniej kolejki grupy F od początku przebiegało pod dyktando gospodarzy, którzy do przerwy prowadzili 19:16, a w drugiej odsłonie ich przewaga wzrosła do siedmiu bramek. Ostatecznie Kielczanie zwyciężyli 40:35. To ich czwarta wygrana w tej edycji rozgrywek. Najskuteczniejszymi graczami Industrii byli Arciom Karalek i Kirył Rabczyński — po osiem bramek. W zespole gości wyróżnił się Simon Jeppsson — dziewięć trafień.

Wstępem do świętowania był debiut 21-letniego lewego rozgrywającego z Czarnogóry Milorada Bakicia. Zawodnik, który leczył złamanie dwóch kości śródręcza, pojawiał się na parkiecie, by wykonywać rzuty karne – zdobył cztery bramki przy stuprocentowej skuteczności. – „Milo” jeszcze nie był w pełni gotowy do tego, aby wystąpić w meczu w walce fizycznej. Rzuty karne wykonał perfekcyjnie. To dla niego nagroda, aby poczuć ten klimat, być już bliżej zespołu – przyznał po meczu drugi trener Industrii.

Mimo wygranej sztab szkoleniowy Kielczan dostrzega elementy wymagające dopracowania przed kolejnymi wyzwaniami. – Chcieliśmy skończyć fazę grupową zwycięstwem, zagrać fajną piłkę i myślę, że kibice mogli być zadowoleni. Natomiast zawsze są rzeczy, gdzie widzimy pole do poprawy. Zrobiliśmy za dużo błędów własnych. Mogliśmy jeszcze dwie, trzy piłki dorzucić i skończyć mecz z większą różnicą trafień – ocenił Siedlarz.

Dużą swobodę w ofensywie oraz brak stresu podkreślał rozgrywający kieleckiej drużyny Michał Olejniczak.

– Plan został wykonany. Cieszę się, że ten mecz wyglądał całkiem nieźle od początku. Kiedy wiesz, że awans jest już z tobą i ostatni mecz masz w domu przy swoich kibicach, możesz troszeczkę dać ponieść się fantazji i tych rzutów więcej oddać. Przyjemnie się gra takie mecze, kiedy tego stresu jest mniej – przyznał Olejniczak, dodając, że po powrocie z rehabilitacji jego ciało potrzebuje nieco więcej czasu na regenerację.

Dla Kolstad Handball porażka w Kielcach była szóstą z rzędu w grupie F, co oznacza pożegnanie z Ligą Mistrzów i przejście do Ligi Europejskiej. Obrotowy gości Magnus Gullerud sportowo docenił wyższość rywali.

– Industria była po prostu lepsza. Staraliśmy się nawiązać walkę, ale to inny poziom, na którym obecnie nie jesteśmy. Przejście do Ligi Europejskiej to poziom trochę lepiej dopasowany do naszej drużyny w tej chwili – powiedział norweski szczypiornista.

– To była trudna walka przeciwko bardzo mocnej drużynie. Popełniliśmy wiele błędów, fauli w ataku, a to pozwoliło rywalom powiększać przewagę i kontrolować mecz. Czasami zbyt łatwo gubiliśmy piłkę. Jesteśmy zadowoleni jednak ze zdobycia 35 bramek przeciwko jednej z najlepszych drużyn w Europie. To dla nas dobre doświadczenie, które wykorzystamy w sezonie – dodał drugi trener gości Stian Gomo Nilsen.

Kielczanie z kolei przygotowują się do drugiej fazy rozgrywek, w której znajdą się w grupie z SC Magdeburg, Sportingiem Lizbona, GOG Handbold, Barceloną. Ostatniego przeciwnika Industrii poznamy w czwartek. Będzie nim ktoś z dwójki: CS Dinamo Bukareszt (Rumunia) lub SAH Aarhus (Dania). Z powodu dwóch wcześniejszych porażek z niemieckim zespołem polski zespół rozpocznie zmagania z zerowym dorobkiem punktowym.

– Wiemy, że to będą mecze z zespołami z najwyższej półki. Na starcie nie mamy punktów, dlatego każdy mecz będzie dla nas jak finał i w każdym będziemy walczyli o zwycięstwo – podsumował Siedlarz.

Przeczytaj także