Firma związana z radną KO handluje z Rosją. "Eksport całkowicie legalny i dotyczący kosiarek" - wKielcach.info - najważniejsze wiadomości z Kielc

Firma związana z radną KO handluje z Rosją. „Eksport całkowicie legalny i dotyczący kosiarek”

Przeczytaj także

fot. x/@PNisztor/Gazeta Polska

Gazeta Polska opublikowała artykuł w którym zarzuca radnej KO Kamili Wojdzie-Misiudzie pracę w firmie handlującej z Rosją. W artykule czytamy, że z urządzeń spółki, a więc kosiarek i mulczerów, miał korzystać m.in. członek proputinowskiej partii Jedna Rosja. Karol Misiuda, mąż radnej i zarządzający wspomnianą firmą, tłumaczy z kolei, że eksport jest całkowicie legalny, a sprzęt trafia w Rosji tylko do konkretnego dystrybutora. – Z naszych produktów nie da się zrobić dronów, za to znakomicie można skosić trawę – mówi w rozmowie z naszą redakcją. Skontaktowaliśmy się również z radną KO w Kielcach, która przesłała nam swoje oświadczenie, z prośbą o publikację w całości. 

Jak czytamy w Gazecie Polskiej, w artykule Piotra Nisztora, podmiot „mimo rosyjskiej agresji na Ukrainę cały czas eksportuje tam wyspecjalizowane kosiarki i mulczery, zapewniając również do nich części zamienne oraz serwis”.

– 20 kwietnia pozytywną opinię produktom spółki polityka KO (Karol Misiuda przekazuje naszej redakcji, że obecnie nie należy do KO – dop. red.) wystawił biznesmen Oleg I. Lifincew. Z pisma wynika, że jego firma nabyła w 2024 roku mulczer do koparki GDX 125, a dwa lata później dokupiła identyczny sprzęt. […] Rosjanin to wpływowy lokalny biznesmen i polityk. Od lat zasiada w radzie miejskiej Kurska. Początkowo należał do partii Sprawiedliwa Rosja. Po jej rozwiązaniu wstąpił do proputinowskiej Jednej Rosji z której po raz pierwszy wystartował w 2017 roku – czytamy w artykule. Dodano, że sprzęt nabyły także podmioty kontrolowane przez administrację państwową.

Gazeta Polska przypomina przy tym, że Karol Misiuda, szef firmy, został powołany w 2024 roku do rady nadzorczej Świętokrzyskiej Grupy Przemysłowej Industria, należącej do państwowej Agencji Rozwoju Przemysłu. Zasiadał w niej do października 2025.

W tekście zaznaczono ponadto, że firma, powiązana z kielecką radną i jej mężem, nie przestała sprzedawać swoich produktów do Rosji, gdy wybuchła wojna na Ukrainie. – Sprzęt produkowany przez spółkę z Kielc nabywały też, już po rosyjskiej agresji na Ukrainę, podmioty wprost kontrolowane przez administrację państwową – napisano w Gazecie Polskiej.

Kto działa w Smoleńsku?

W tekście Gazety Polskiej pojawia się również, że „swoje interesy w Rosji spółka Misiudy prowadzi od pięciu lat poprzez firmę ze Smoleńska”. Dalej czytamy: „Rolmex Misiuda działa w Rosji poprzez spółkę Rolmex, z siedzibą w Smoleńsku, przy ul. Gagarina 60. Z rosyjskiego rejestru wynika, że została zarejestrowana 9 marca 2021 roku. Na czele rosyjskiej spółki działacza KO stoi Siergiej Kirylka, były dyrektor oddziału w Smoleńsku jednego z największych rosyjskich banków komercyjnych Uralsib”.

W oświadczeniu Rolmex Misiuda czytamy z kolei: „Od 2021 r. jedynym odbiorcą naszych maszyn na tym rynku jest ООО «Ролмекс» ze Smoleńska — autoryzowany, wyłączny dystrybutor, w komunikacji handlowej nazywany przedstawicielstwem, kapitałowo od nas odrębny — formalnie i faktycznie: Rolmex Misiuda nie ma w nim udziałów, nie finansuje go i nie decyduje o tym, komu sprzedaje. Jego jedynym wspólnikiem jest osoba fizyczna. Nie posiadamy w Rosji żadnej spółki, przedstawicielstwa ani produkcji.” Napisano, że współpraca rozpoczęła się przed wojną na Ukrainie.

„Zgodnie z polskim prawem, eksport do Rosji jest całkowicie legalny”

W rozmowie z redakcją wKielcach.info Karol Misiuda tłumaczy, że eksport produktów jego firmy do Rosji jest całkowicie legalny.

– Mamy jednego odbiorcę, który jest dealerem na miejscu. Warto przy tym podkreślić, że są wielkie spółki z Podlasia, produkujące maszyny rolnicze i eksportujące dużo więcej do Rosji. Dodatkowo, mają one spółki celowe do sprzedaży i nadal prowadzą tam produkcję. To, co robi moja firma, to jest ułamek w porównaniu do nich. Powtórzę, że eksport maszyn rolniczych do Rosji jest całkowicie legalny – tłumaczy.

– Mam jednego odbiorcę w Rosji i on jest zweryfikowany. Natomiast nie mamy kontroli nad tym, co dalej się dzieje z naszymi maszynami, bo to ten odbiorca jest dealerem –  mówi Karol Misiuda.

Podkreśla, że dostarczane do wspomnianego kraju produkty to kosiarki. – Gazeta Polska zapytała mnie, czy z kosiarki da się zrobić drony. Nie da się, ale za to znakomicie można skosić trawę. Zapytał mnie pan, czy to jest moralne? To jest maszyna rolnicza. Tutaj nic nie jest naruszane. Tak jak wspomniałem, wszystko przechodzi przez Urząd Celny, przejeżdża przez polską granicę – uzupełnia.

Pytamy, czy nie lepiej było się wycofać po wybuchu wojny? „Musiałbym zwolnić około 20 osób”

Wskazujemy jednak, że po rozpoczęciu wojny na Ukrainie, wiele biznesów wycofało się z działalności w Rosji. – [Gdybym się wycofał – dop. red.] musiałbym zwolnić około 20 osób zatrudnionych w Kielcach. Musiałbym nie płacić podatku w Kielcach, bo bym nie miał takich dochodów, jakie mam – przekazuje – Zwiększyłoby się bezrobocie w Kielcach, bo firma jest zarejestrowana w Kielcach i tu prowadzi działalność. Można na to patrzeć z dwóch stron. Tutaj jest polska inżynieria, polska produkcja – informuje.

Zwraca również uwagę, że spółka eksportuje sprzęt nie tylko do Rosji, bo obejmuje 25 krajów na świecie. – Wysyłamy na przykład do Nowej Zelandii, Tajlandii, Malezji – twierdzi.

Karol Misiuda podkreśla także, że nie jest politykiem KO. – Byłem członkiem Nowoczesnej, natomiast w tym momencie nie należę do Koalicji Obywatelskiej – podkreśla.

„Nie mam wpływu na to, co się dzieje na stronie rosyjskiej”

W trakcie rozmowy zacytowaliśmy fragment artykułu dotyczący polityka z proputinowskiej partii. – Ja tego nie sprzedawałem, tylko dealer działający na miejscu – twierdzi.

– Nie mam wpływu na to, co się dzieje na stronie rosyjskiej. To nie jest „moja” strona i to nie dotyczy mojej firmy. Nie mam w niej ani grama udziałów. To nie jest na takiej zasadzie, jak robią inne firmy polskie, które tam eksportują, że mają na przykład 25% udziałów i wpływ na to, co się dzieje, komu można sprzedawać. Ja takich możliwości nie mam – podsumowuje.

Zaznacza jednocześnie, że sam nie był nigdy w Rosji, nie potrafi też mówić po rosyjsku. – Moja żona także nigdy nie była w Rosji i również nie mówi po rosyjsku – dodaje.

W oświadczeniu jego firmy czytamy ponadto, że funkcja w radzie nadzorczej ŚGP Industria „nie miała żadnego związku z działalnością handlową Rolmex Misiuda, co potwierdza w artykule sama Agencja”.

Skontaktowaliśmy się z radną Kamilą Wojdą-Misiudą. Przekazujemy pełne oświadczenie

Nasza redakcja skierowała również pytania do radnej Kamili Wojdy-Misiudy. Pełne oświadczenie, które otrzymaliśmy od radnej, publikujemy poniżej (ze względu na prośbę, aby udostępnić je w całości):

Po pierwsze, od dnia 4 sierpnia 2026 r., tj. od dnia narodzin mojej córki, przebywam na urlopie macierzyńskim i w tym okresie nie wykonuję obowiązków zawodowych. Sprawuję obecnie osobistą, całodobową opiekę nad kilkutygodniowym dzieckiem. Okoliczność ta ma bezpośrednie znaczenie dla zakresu, w jakim jestem w stanie odnieść się do Państwa pytań w wyznaczonym przez Państwa terminie jednego dnia.

Po drugie, i jest to kwestia zasadnicza dla oceny całej sprawy, w spółce, do której odnoszą się Państwa pytania, pozostaję wyłącznie pracownikiem. Nie jestem jej wspólnikiem ani udziałowcem, nie zasiadam w jej organach, nie reprezentuję jej na zewnątrz, nie odpowiadam i nigdy wcześniej nie odpowiadałam za obszar handlowy: politykę sprzedaży, kierunki i geografię eksportu, dobór kontrahentów, negocjowanie czy zawieranie umów. Nie mam zatem wiedzy, która pozwalałaby mi wypowiadać się merytorycznie o transakcjach opisanych w materiale „Gazety Polskiej” i nie zamierzam formułować twierdzeń opartych na domysłach – ani potwierdzających, ani zaprzeczających. Byłoby to nierzetelne wobec Państwa czytelników.

Po trzecie, pytania dotyczące działalności gospodarczej przedsiębiorstwa: jego rynków zbytu, kontrahentów, wolumenu i kierunków sprzedaży oraz decyzji podejmowanych w latach objętych publikacją, powinny zostać skierowane do zarządu tego podmiotu, jako jedynego dysponenta pełnej wiedzy w tym zakresie i jedynego podmiotu władnego się w tej sprawie wypowiedzieć. Nie jest ani rzetelne, ani uczciwe oczekiwanie, by za decyzje gospodarcze przedsiębiorcy odpowiadał publicznie jego pracownik a tym bardziej pracownik, którego zakres obowiązków tych decyzji nie obejmuje. Zgodnie z posiadaną przeze mnie wiedzą, organy spółki „Rolmex Misiuda Sp. z o.o.” odniosły się do kwestii poruszonych w publikacji w odrębnym stanowisku i to ono, a nie wypowiedź pracownika przebywającego na urlopie macierzyńskim, będzie miarodajnym źródłem informacji o działalności przedsiębiorstwa.

Po czwarte, mogę potwierdzić wyłącznie to, co wynika z samego materiału „Gazety Polskiej”, a więc ze źródła, którym Państwo dysponują: autor publikacji sam stwierdza, że opisywana działalność nie jest objęta sankcjami ani jakimikolwiek ograniczeniami eksportowymi i powołuje się w tym zakresie na stanowisko Komisji Europejskiej. Nie mam wiedzy o jakichkolwiek nieprawidłowościach. W materiale nie postawiono zresztą – ani mnie, ani komukolwiek innemu – zarzutu naruszenia jakiegokolwiek przepisu prawa krajowego, unijnego czy międzynarodowego; nie wskazano bowiem ani jednej normy, która miałaby zostać naruszona.

Po piąte, odnosząc się do pytania o ocenę moralną: nie uchylam się od niego i rozumiem jego wagę, zwłaszcza w obecnej sytuacji geopolitycznej. Nie czuję się jednak uprawniona do publicznego oceniania decyzji, w których podejmowaniu nie uczestniczyłam i których uwarunkowań nie znam. Moje własne stanowisko wobec rosyjskiej agresji na Ukrainę jest jednoznaczne, niezmienne i nigdy nie było przedmiotem jakichkolwiek wątpliwości – potępiam ją bez żadnych zastrzeżeń. Granice tego, co w relacjach gospodarczych z Federacją Rosyjską jest dopuszczalne, a co zakazane, wyznaczają natomiast demokratycznie legitymowane organy Rzeczypospolitej Polskiej i Unii Europejskiej. I te granice, wedle mojej wiedzy, nie zostały w opisywanym przypadku przekroczone.

Po szóste, wszystkie informacje o moim zatrudnieniu, pracodawcy oraz o mojej sytuacji majątkowej i zobowiązaniach kredytowych podawałam rzetelnie i w pełnym zakresie w jawnych oświadczeniach majątkowych, publikowanych w Biuletynie Informacji Publicznej. Nigdy niczego nie ukrywałam. Przeciwnie – znaczna część danych przedstawionych w publikacji jako „ustalenia” pochodzi z dokumentów, które sama złożyłam zgodnie z obowiązkiem ustawowym i które od dawna są powszechnie dostępne.

Z uwagi na powyższe, a w szczególności na fakt, że materiał obejmuje okres kilku lat i działalność podmiotu gospodarczego, w którego sprawach nie jestem osobą decyzyjną, przy jednodniowym terminie na odpowiedź i w okresie sprawowania przeze mnie osobistej opieki nad noworodkiem, nie jestem w stanie odnieść się do Państwa pytań szerzej niż powyżej.”

Firma ROLMEX także opublikowała oświadczenie

Oświadczenie w sprawie tekstu Gazety Polskiej pojawiło się również na stronie firmy Rolmex Misiuda. – Artykuł jest tekstem skandalicznym i zmanipulowanym. Manipulacja polega na tym, że klientów niezależnego rosyjskiego dystrybutora przedstawiono jako klientów naszej firmy, listy referencyjne z jego strony — jako pisma „ze strony spółki”, legalny eksport prowadzony pod kontrolą polskich organów celnych — jako „interesy w interesie Moskwy”, a szeregową pracownicę kilka tygodni po porodzie uczyniono bohaterką materiału politycznego – wskazano.

PEŁNE OŚWIADCZENIE ZNAJDUJE SIĘ TUTAJ

Przeczytaj także