"Nielegalna fabryka szczeniąt". Inspektorzy weterynarii ujawniają kulisy pseudohodowli psów w dawnym kurniku - wKielcach.info - najważniejsze wiadomości z Kielc

„Nielegalna fabryka szczeniąt”. Inspektorzy weterynarii ujawniają kulisy pseudohodowli psów w dawnym kurniku

Przeczytaj także

Źródło zdjęć: Schronisko dla Bezdomnych Zwierząt w Kielcach oraz Policja

Po nocy spędzonej na ewakuacji psów z kieleckiej pseudohodowli policja potwierdziła, że na miejscu było ponad 300 zwierząt. Właścicielowi może grozić do pięciu lat więzienia. W starym, nieczynnym kurniku właściciel zorganizował – jak to określił inspektor weterynarii – „nielegalną fabrykę szczeniąt”. 

W czwartek informowaliśmy, że na dwóch posesjach w Kielcach ujawniono setki psów przetrzymywanych w dramatycznych warunkach. Piątek przyniósł nowe fakty. Policja zaktualizowała liczbę zwierząt – było ich nie 200, lecz ponad 300.

St. asp. Jacek Borek z Komendy Miejskiej Policji w Kielcach potwierdził, że w piątek od wczesnych godzin rannych kontynuowane były oględziny i zbieranie materiału dowodowego. Właściciel hodowli, 35-letni mężczyzna, został zatrzymany i pozostaje w dyspozycji policji.

– Trwają czynności w kierunku artykułu 35 ustawy o ochronie zwierząt. Mówimy tutaj o znęcaniu się nad zwierzętami – wyjaśnił Borek.

Za ten czyn grozi kara do trzech lat pozbawienia wolności, ale jeśli prokurator zakwalifikuje działanie jako znęcanie się ze szczególnym okrucieństwem, wyrok może wynieść do pięciu lat.

Prezydent Kielc Agata Wojda, która uczestniczyła w interwencji, nie kryła szoku wywołanego skalą procederu. – Byłam na miejscu przez kilka godzin i godzina po godzinie odkrywaliśmy nową liczbę zwierząt – relacjonowała prezydentka.

Zwierzęta, w większości buldożki francuskie, cierpiały z powodu ekstremalnego upału, który wewnątrz budynków dochodził do 38 st. C. Dodała, że wiele suk było w trakcie porodu, a na posesjach znaleziono ciała szczeniąt.

Inspektor mówi o „nielegalnej fabryce szczeniąt” zorganizowanej w nieczynnym kurniku

Zastępca wojewódzkiego inspektora weterynarii Mariusz Gwardjan ujawnił, że właściciel prowadził podwójną grę. Jedna z lokalizacji była miejscem pokazowym, które podczas ubiegłorocznej kontroli nie budziło większych zastrzeżeń. Dwie ulice dalej, w starym, nieczynnym kurniku mężczyzna zorganizował – jak to określił inspektor – „nielegalną fabrykę szczeniąt”. Gwardjan podkreślił, że hodowanie psów ras krótkoczaszkowych w takich warunkach było dla nich torturą.

– Te psy w sposób naturalny mają kłopoty z oddychaniem. Przy temperaturze, jaka wczoraj była wewnątrz tego obiektu, niewentylowanego, trudno nawet sobie wyobrazić, co się działo – zaznaczył inspektor, dodając, że policja słusznie zakwalifikowała to jako znęcanie się nad zwierzętami.

Gwardjan dodał, że właściciel starał się zachowywać pozory legalności, rejestrując działalność w stowarzyszeniu hodowców, co było wymogiem prawnym. Jednak dane, które przekazywał inspekcji weterynaryjnej, drastycznie odbiegały od rzeczywistości. Wniosek rejestracyjny złożony w czerwcu opiewał na 21 dorosłych osobników, podczas gdy na miejscu odkryto ich ponad dziesięciokrotnie więcej.

Obecnie priorytetem służb jest ratowanie życia i zdrowia odebranych zwierząt. Ponad 70 psów, głównie matek ze szczeniętami, trafiło do schroniska w Dyminach. Kolejną dużą grupę przejęła warszawska Fundacja Judyta, która wysłała swoich przedstawicieli do Kielc.

– Musimy zadbać o dobrostan zwierząt. Zostają one poddane kontroli weterynaryjnej, część już przechodzi leczenie – zapewniła Agata Wojda.

Sytuacja prawna zwierząt pozostaje skomplikowana ze względu na prawa właścicielskie. Miasto przygotowuje się jednak na ewentualność wdrożenia procedur domów tymczasowych, gdyby przepustowość schronisk została całkowicie wyczerpana. Schronisko w Dyminach apeluje o wsparcie. Potrzebna jest specjalistyczna karma dla szczeniąt, koce i dodatkowe kojce. Postępowanie przygotowawcze w tej sprawie prowadzi pod nadzorem prokuratury czwarty komisariat policji w Kielcach.

Przeczytaj także