Przeczytaj także
Pomysł poszerzenia granic administracyjnych Kielc spotkał się ze zdecydowaną reakcją włodarzy sąsiednich gmin. Samorządowcy wskazują przede wszystkim na dotychczasową współpracę w ramach Kieleckiego Obszaru Funkcjonalnego, inwestycje realizowane przez gminy oraz brak przedstawionych do tej pory konkretnych analiz. Większość naszych rozmówców już teraz deklaruje sprzeciw. „Nierealny, absurdalny, nieuzasadniony” – mówią naszej redakcji włodarze gmin powiatu kieleckiego.
Przypomnijmy, że na nadchodzącej sesji Rady Miasta ma pojawić się punkt dotyczący możliwości powiększenia granic administracyjnych Kielc. Podczas konferencji nie wskazano konkretnych terenów, bo rozwiązania – jak zaznaczył przewodniczący RM Maciej Jakubczyk – powinny zostać najpierw opracowane przez radnych i urząd.
CZYTAJ WIĘCEJ: Radni będą dyskutować o możliwości poszerzenia granic Kielc
Marian Buras, burmistrz miasta i gminy Morawica, uważa, że Kielce mają obecnie ważniejsze problemy, a pomysł poszerzenia granic jest nierealny. Jego zdaniem zamiast rozmawiać o przyłączaniu terenów sąsiednich gmin, należy rozwijać współpracę pomiędzy samorządami.
– Myślę, że Kielce mają ważniejsze problemy niż poszerzanie swoich granic. To jest moim zdaniem nierealne. Bardziej powinniśmy współpracować z sąsiednimi gminami niż myśleć o ich przyłączaniu. Każda gmina inwestuje w swoją infrastrukturę, rozwija się i przygotowuje swoje tereny. Kielce też mają swoje tereny, które mogą rozwijać- powiedział
Buras zwraca uwagę, że ewentualna zmiana granic powinna być przede wszystkim związana z wolą mieszkańców. Podkreśla również znaczenie współpracy w ramach Kieleckiego Obszaru Funkcjonalnego.
– Jeżeli granice miałyby się zmieniać, to przede wszystkim mieszkańcy powinni być inicjatorami takiego rozwiązania. Myślę, że dzisiaj powinniśmy się skupić na tym, co już mamy i co możemy wspólnie zrobić. Współpraca z Kielcami w ramach Kieleckiego Obszaru Funkcjonalnego jest dobra. Są wspólne działania, wspólne projekty i tę współpracę powinniśmy rozwijać- skwitował.
Stanowczo przeciwko pomysłowi wypowiada się Damian Sławski, wójt gminy Miedziana Góra. W jego ocenie poszerzenie granic nie będzie rozwiązaniem problemów Kielc. Zwraca przy tym uwagę na inwestycje, które przez lata realizowały okoliczne samorządy.
– Jestem zdecydowanie przeciwny. Uważam, że nie jest to lekarstwo na problemy Kielc. My jako gminy ościenne przez lata inwestowaliśmy w swoją infrastrukturę. Budowaliśmy drogi, wodociągi, kanalizację, świetlice, przygotowywaliśmy tereny pod budownictwo. To są inwestycje, które były robione dla naszych mieszkańców i dla rozwoju naszych gmin- powiedział.
– Nie inwestowaliśmy w to wszystko po to, żeby teraz Kielce mogły przejąć tę infrastrukturę. To są nasze inwestycje, nasze pieniądze i przede wszystkim inwestycje robione z myślą o mieszkańcach. Dlatego trudno mi sobie wyobrazić, żeby dzisiaj mówić o tym, że rozwiązaniem problemów Kielc ma być przejęcie terenów sąsiednich gmin – przekazał.
Jak podkreśla, zamiast zmiany granic samorządy powinny dalej ze sobą współpracować. – Jesteśmy sąsiadami Kielc i chcemy współpracować. Ale ta współpraca powinna być partnerska. Powinniśmy wspólnie rozwiązywać problemy, wspólnie realizować inwestycje i rozwijać cały obszar, a nie zastanawiać się, komu zabrać tereny.
O braku rozmów na temat zmiany granic podczas spotkania Kieleckiego Obszaru Funkcjonalnego mówi Tomasz Lato, wójt gminy Masłów. Jak zaznacza, rozmowy dotyczyły przede wszystkim dalszej współpracy pomiędzy samorządami.
– Na spotkaniu Kieleckiego Obszaru Funkcjonalnego z panią prezydent nie było rozmów na temat zmiany granic. Rozmawialiśmy o współpracy i o tym, jak Kielecki Obszar Funkcjonalny może dalej funkcjonować. Była mowa o tym, żeby być może tę współpracę jeszcze bardziej wzmocnić i przekształcić ją w silniejszą formę współpracy międzygminnej – przekazał.
– Mieszkańcy Kielc i okolicznych gmin funkcjonują razem. Nie można tego rozdzielić administracyjną granicą. Mieszkańcy Kielc pracują w naszych gminach, mieszkańcy naszych gmin pracują w Kielcach. Korzystamy wzajemnie z usług, infrastruktury i tego wszystkiego, co znajduje się na tym obszarze – dodał.
Lato deklaruje jednocześnie sprzeciw wobec poszerzenia granic miasta. – Uważam, że powinniśmy przede wszystkim współpracować. Możemy wspólnie realizować inwestycje, pozyskiwać środki zewnętrzne i rozwiązywać problemy całego obszaru. Jeżeli chodzi o poszerzenie granic Kielc, to jestem temu przeciwny.
Podobne stanowisko przedstawia Łukasz Gryń, wójt gminy Nowiny. Jego zdaniem problemem jest również brak konkretnych informacji dotyczących tego, jak miałoby wyglądać ewentualne poszerzenie granic.
– Uważam, że jest to bardzo krytyczny pomysł. Nie chcemy rozlewania problemów Kielc na sąsiednie gminy. Każda gmina ma swoje problemy, ale ma też swoje plany, swój potencjał i swoje inwestycje. Nie chcielibyśmy, żeby problemy jednego samorządu były przenoszone na inne samorządy – wskazał.
– Uważam, że powinniśmy dalej współpracować w ramach Kieleckiego Obszaru Funkcjonalnego. To jest miejsce, gdzie możemy wspólnie rozmawiać o inwestycjach, o rozwoju i o tym, co jest potrzebne mieszkańcom całego obszaru – dodał.
Gryń podkreśla, że dotychczas samorządom nie przedstawiono konkretnych szczegółów dotyczących ewentualnej zmiany granic. – Na ten moment nie przedstawiono nam żadnych konkretnych szczegółów. Nie wiemy, jakie tereny miałyby być brane pod uwagę, jakie byłyby tego konsekwencje i co konkretnie miałoby się zmienić. Dlatego trudno dzisiaj prowadzić rzeczową dyskusję. Z punktu widzenia naszej gminy i mieszkańców nie jesteśmy zainteresowani takim scenariuszem.
Do kwestii zaufania pomiędzy samorządami odnosi się Paweł Wójcik, burmistrz Chmielnika. Jak mówi, samorządy KOF realizują wspólnie różne projekty, dlatego pomysł przyłączania terenów sąsiednich gmin może mieć wpływ na tę współpracę.
– Uważam, że ten pomysł jest absurdalny i nieuzasadniony. Oczywiście formalne możliwości zmiany granic administracyjnych istnieją, ale trzeba też patrzeć na to, w jakich sytuacjach takie zmiany następowały. Zazwyczaj dotyczyło to silnych ośrodków miejskich, które miały odpowiedni potencjał gospodarczy, społeczny czy naukowy – poinformował.
Wójcik zwraca również uwagę na grunty należące do Kielc, które znajdują się na terenie gminy Chmielnik. – Mamy sytuację, w której Kielce posiadają na terenie naszej gminy kilkaset hektarów. Z jednej strony mamy współpracować, realizować wspólne projekty, rozmawiać o rozwoju całego obszaru, a z drugiej strony pojawia się pomysł, że sąsiednie gminy mogą być potencjalnie terenami do przyłączenia – stwierdził.
– To podważa zaufanie. Jeżeli mamy być partnerami, to musimy mieć do siebie zaufanie. Kielecki Obszar Funkcjonalny jest przecież oparty na współpracy. Mamy wspólne projekty i wspólne działania. Jeżeli jednak samorządy są traktowane jako potencjalni „dawcy” terenów, to pojawia się pytanie, jak taka współpraca ma dalej wyglądać.
Bardziej otwarte podejście prezentuje Przemysław Łysak, wójt gminy Górno. Nie przesądza on samej możliwości rozmowy o zmianie granic, ale oczekuje przedstawienia konkretnych propozycji, analiz i danych.
– To nie jest prosta sprawa. Jeżeli pojawiają się takie pomysły, to trzeba przede wszystkim przedstawić konkretne propozycje. Potrzebne są analizy, dane i pokazanie, co z takiej zmiany wynikałoby dla mieszkańców, dla poszczególnych gmin i dla całego regionu – zaznaczył.
– Jeżeli będą konkretne dane, analizy i będzie z nich wynikało, że takie rozwiązanie jest korzystne dla regionu i mieszkańców, to można o tym rozmawiać. Natomiast nie można opierać takiej dyskusji tylko na hasłach. Trzeba pokazać, co konkretnie miałoby się zmienić, jakie byłyby korzyści, jakie byłyby koszty i co zyskaliby mieszkańcy – podkreślił.
Łysak podkreśla, że bez przedstawienia konkretnych argumentów trudno oczekiwać zgody samorządów na zmianę granic. – Najpierw chciałbym zobaczyć konkrety. Jeżeli są konkretne dane i analizy, to można się do nich odnosić i rozmawiać. Jeżeli natomiast są tylko hasła dotyczące poszerzania granic, bez pokazania, dlaczego miałoby to służyć mieszkańcom i całemu regionowi, to na pewno stanowczy byłby sprzeciw – poinformował.
– Trzeba podejść do tego spokojnie i merytorycznie. To nie może być kwestia populizmu czy rzucania haseł. Potrzebne są konkretne propozycje, konkretne analizy i rozmowa z samorządami oraz mieszkańcami – podsumował.
Na tym etapie nie przedstawiono jeszcze listy konkretnych terenów, które miałyby zostać włączone do Kielc. Dyskusja w Radzie Miasta ma natomiast dotyczyć rozpoczęcia prac i analiz związanych z możliwością zmiany granic.
Autor artykułu: DAWID RADEK








