Alex Dujszebajew: Ciężko wyobrazić sobie lepsze pożegnanie - wKielcach.info - najważniejsze wiadomości z Kielc

Alex Dujszebajew: Ciężko wyobrazić sobie lepsze pożegnanie

Przeczytaj także

– W ostatnich tygodniach nie było łatwo, ale pokazaliśmy, jak mocno potrafimy walczyć – powiedział Alex Dujszebajew, kapitan Industrii Kielce po zdobyciu mistrzostwa Polski w piłce ręcznej.

Po dwóch latach przerwy tytuł wrócił do stolicy województwa świętokrzyskiego. Podopieczni Krzysztofa Lijewskiego zagrali dwa kapitalne spotkania przeciwko Orlenowi Wiśle Płock. Mistrzostwo przypieczętowali wygrywając 36:27 w Hali Legionów. Jednym z bohaterów meczu był Alex Dujszebajew. Prawy rozgrywający z Hiszpanii, który po dziewięciu latach odchodzi z klubu, rzucił dziesięć bramek.

– Ciężko wyobrazić sobie lepsze pożegnanie. To były dwa niesamowite mecze. Pokazaliśmy, jakim jesteśmy zespołem, jaką mamy mentalność. Dwa lata bez tytułu to było za długo. Trofeum wróciło do naszego miasta, to najważniejsze. W ostatnich tygodniach nie było łatwo, ale pokazaliśmy, jak mocno potrafimy walczyć. Od pierwszej do ostatniej sekundy. To skupienie, koncentracja i wiara dały nam złoto – wyjaśniał kapitan Industrii Kielce.

Podopieczni Krzysztofa Lijewskiego zaprezentowali się ze świetnej strony w obronie. W ataku grali konsekwentnie, praktycznie nie notowali strat. Pierwsze mistrzostwo w karierze zdobył Adam Morawski. Ta sztuka nie udała mu się… przez dziewięć lat gry w Płocku.

– To coś niesamowitego. Czekałem na to 13 lat. Ten sezon zacząłem z tytułem i tak do kończę. Mistrzostwo było moim marzeniem. Dla mnie i dla drużyny nie był to łatwy sezon, ale teraz możemy się cieszyć. Miałem motywację w tych spotkaniach, ale byłem skupiony na sobie i drużynie. Przed pierwszym spotkaniem, po tym co się u nas wydarzyło, nikt nie powiedziałby, że to my będziemy mistrzami. My w to wierzyliśmy. Podnieśliśmy się z tego razem – tłumaczył Adam Morawski.

Orlen Wisła była bezradna, nie przypominała siebie choćby z półfinałowej rozgrywki o Puchar Polski. – Ciężko coś powiedzieć w tej chwili. Na pewno drużyna z Kielc była lepsza w obu meczach. Było to widać gołym okiem. Popełniliśmy dużo prostych błędów. To była główna przyczyna tych dwóch porażek. Przegraliśmy pierwsze spotkanie, u siebie. Graliśmy pod dużym obciążeniem. Kielce były lepiej dysponowane w każdym elemencie. Pozostaje nam pracować dalej – ocenił Przemysław Krajewski, skrzydłowy „Nafciarzy”.

Przeczytaj także