Przeczytaj także
Piłkarze ręczni Industrii Kielce zmierzą się w środę na wyjeździe z HC Kriens-Luzern w meczu 5. kolejki Ligi Mistrzów. Zadecyduje on o tym, która z drużyn awansuje do drugiej rundy tych rozgrywek. – To dla nas mały finał – przyznał obrotowy Arciom Karalek.
Starcie to ma kluczowe znaczenie, ponieważ po czterech seriach obie drużyny zgromadziły po cztery punkty. Bezpośredni pojedynek wyłoni zespół, który awansuje do drugiej rundy. W pierwszym meczu w Hali Legionów Kielczanie wygrali 30:29. Podopieczni Krzysztofa Lijewskiego do Szwajcarii udają się po dwóch porażkach z SC Magdeburg (30:35 i 27:30), w których zaprezentowali jednak wiele udanych fragmentów gry. Z kolei rywale dwukrotnie pokonali Kolstad Handball.
Industria nadal zmaga się z brakiem kontuzjowanych Milorada Bakicia, Arkadiusza Moryty, Szymona Sićki oraz Luki Klaricy.
Karalek podkreślił wagę widowiska i konieczność zachowania pełnej koncentracji przez całe spotkanie
– Wszyscy w zespole zdajemy sobie sprawę z jego wagi. Przygotowujemy się do tych 60 minut, jak do finału Ligi Mistrzów – zaznaczył obrotowy Industrii.
Białoruski kołowy wskazał, że atutem szwajcarskiego zespołu, prowadzonego przez legendarnego Andiego Schmida, jest konsekwentna gra w ataku siedmiu na sześciu: – W tym systemie wszystko jest poukładane. Jak ktoś oddaje rzut, to już w tym momencie jeden z zawodników zbiega na ławkę i wchodzi bramkarz. Postaramy się znaleźć sposób na ich grę.
Dodał, że dobra postawa w meczach z Magdeburgiem dała drużynie pewność siebie. – Z tych meczów musimy wyciągnąć pozytywne wnioski. Jestem przekonany, że jeśli tak zagramy w Szwajcarii, to będziemy się cieszyć z awansu do następnej rundy – powiedział Karalek.
Drugi trener Industrii Kamil Siedlarz zwraca uwagę, że brak dużej zaliczki z pierwszego starcia wymusza na zespole maksymalne skupienie.
– Nie ma się co oszukiwać, jest to najważniejszy mecz dla naszego zespołu w tym sezonie. Zadecyduje o tym, która z drużyn dalej walczyć będzie w tych rozgrywkach. Jedziemy tam, aby pokazać się z jak najlepszej strony, a przede wszystkim wygrać mecz – podkreślił asystent Krzysztofa Lijewskiego.
Wyjaśnił, że kluczem do zneutralizowania atutu rywali w postaci gry 7 na 6 będzie błyskawiczne wznowienie gry. – Nieważne czy przeciwnik zdobędzie bramkę, czy nie. Szybkim wznowieniem możemy narobić szwajcarskiej drużynie sporo problemów – podkreślił Siedlarz. Dodał również, że Alex Vlah trenuje już normalnie i będzie gotowy do gry.
Na specyfikę obrony oraz motywację zespołu wskazał bramkarz Adam Morawski.
– Kiedy rywal gra z przewagą zawodnika w polu, wymaga to od zespołu ogromnego wysiłku w obronie, szybkiej pracy nóg oraz zmuszania przeciwnika do trudnych rzutów z dystansu. Zdajemy sobie sprawę z rangi tego meczu, ale mamy też świadomość własnych umiejętności. Chcemy pokazać, że to my zasługujemy na grę w Lidze Mistrzów – zaznaczył.
Golkiper zwrócił uwagę na liderów rywali – Nikolę Bilyka, Marina Sipicia czy Jerome Muellera, zaznaczając jednak, że Kielczanie są w stanie zatrzymać ich atuty i wywieźć ze Szwajcarii komplet punktów.
Środowe spotkanie w Szwajcarii rozpocznie się o godz. 20.45.







